• Wpisów:128
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:29
  • Licznik odwiedzin:33 613 / 2073 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
maalik
 
yeahhhh
 
nie mogę więcej dodać komentarzy ! O_O
 

 
*Rozdział 10.*


"*You are mine!*"



Od kiedy Carol wyprowadziła się z domu, zrobiło się strasznie. Niall wyjechał do Irlandii, tłumacząc się złym stanem emocjonalnym i tym, że chce załatwić coś, co męczy go od 4 lat.
Louis i Liam pojechali do Wolverhampton, zabrali ze sobą dziewczyny i ślad po nich zaginął. No może nie dosłownie.. Codziennie w internecie co rusz natykam się na informacje związane z ich pobytem poza "domem". I w sumie to nie mogę uwierzyć, że ja nadal - choć z zewnątrz - wyglądam normalnie, choć w środku mam kompletne pobojowisko..
Jednak najbardziej brakuje tu mojej s u n s h i n e.. Wiem, że z początku też źle ją potraktowałam. Tak na prawdę, gdy tu przyjechałyśmy zajęłam się znalezieniem pracy.. I Malikiem. I wiem, że tamto brzmi tak bardzo egoistycznie.. Nie mogę pogodzić się z tym, że ona tak po prostu odeszła, że nikt nie odważył się jej zatrzymać. Gdzie teraz jesteś?
W domu zostałam tylko ja, Zayn i Harry. Staram się jakoś zapanować nad tym bałaganem, ale nic nie pomaga! Do Harry'ego to nawet Simon nie może dotrzeć. Od 13 lipca zachowuje się jak ktoś całkiem obcy.. Boże dopomóż!
Wzięłam orzeźwiający prysznic. Nic tak dobrze nie poprawia krążenia jak prosta kąpiel. Gorąca para spowiła całą łazienkę, zaparowały lustra i szklana obudowa prysznica. Jako małe dziecko, zawsze malowałam na nich różne wzorki, które później znikały zmyte przez skroploną wodę. Kiedy gorący strumień oblał moje ciało poczułam uścisk w sercu.. Przecież nie mogę pozwolić, żeby to wszystko od tak rozpieprzyło się jak sterta starych klocków!
Codziennie po kilka razy dzwoniłam do Carol, ale jak na złość nigdy nie odbierała. Dziś zrobiłam to znów. Jeden raz, drugi, trzeci, kolejny i kolejny.. Echo.
- Przestań męczyć ten telefon! - Zayn postawił szklankę i odwrócił się do mnie. - Zachowujesz się jak..
- A Ty jakbyś się zachowywał, gdybyś nie wiedział co dzieje się z Twoimi przyjaciółmi? - spiorunowałam go wzrokiem. - Ale no tak, Ciebie to nigdy przecież nie spotka..
- Ej!
- Przepraszam. - spuściłam głowę. - Chyba masz rację, za bardzo się denerwuję, ale boję się o nią, co jeśli..
- Przestań tak myśleć. - Przerwał mi wpół zdania.
- Nie mogę.. Nie widzisz, że wszystko się wali? Niall uciekł, Liam i Louis odcięli się, a Harry.. Nic nie robi tylko pije i włóczy się z jakimiś.. A szkoda gadać. - zasłoniłam twarz, miałam już tego serdecznie dosyć. Może i życie w Ardmore Gallan było do dupy, ale nikt mi nie wmówi, że tam było trudniej.
Malik objął mnie ramieniem. Mogłabym się do niego tak tulić, nie czując niczego prócz ciepła jego ciała.. Rytmicznie uderzające serce, równy cichy oddech na szyi – to uspokaja.. A kiedy wyrwana z azylu powracam z hukiem do szarej rzeczywistości, jedynie w pamięci góruje poczucie naszej bliskości..
On był tu i na swój sposób starał się mnie wspierać. Choć wiem, że dla niego to przecież też było ciężkie. Nikt nie wiedział co dalej będzie z zespołem. Fani odeszli, zostali tylko Ci najwierniejsi, brukowce nie zostawiały na nich suchej nitki, z Niall'a zrobiono wyrodnego brata.. On nie uniósł tego na swoich barkach.. Zayn za to starał się udawać twardziela, że opinia publiczna nie robi na nim żadnego wrażenia. Może i na zewnątrz na takiego wyglądał, ale ja zdążyłam poznać, kiedy i on nie daje sobie z tym rady.
Wróćmy trochę wstecz, do pamiętnego wyjścia na dyskotekę. Tam właśnie poznałam tego prawdziwego Malika, romantycznego, zabawnego, co najważniejsze, szczęśliwego. Nie tego, którego kreuje cały świat. Na dyskotece zerwał z Perrie. Dlaczego? Myślę, że to moja wina. Mimo, że on przekonuje, albo stara się mnie przekonać, że tak nie jest. Uważa, że taka sytuacja tak czy inaczej znalazła by swoje miejsce, nawet gdybym nie pojawiła się w jego życiu. Po prostu dłużej nie mógłby udawać, że tworzą szczęśliwą parą. Czy mogę mu wierzyć?
Kolejny raz wyszliśmy na miasto. Nie, nie na spacer, czego oczywiście w życiu bym nie odmówiła. Jak zwykle szliśmy szukać Harry'ego. Pijanego 21-latka, który zachowuje się jak rozpieszczony bachor!
Na mieście go nie było, ale mieliśmy jeszcze jedną opcję, gdzie mógł przebywać. Topić smutki w wódce potrafi każdy, ale trzeba mieć też miejsce, gdzie to robić można. Takim miejscem okazał się dom Ed'a Sheeran'a. Jednego z jego tak zwanych kumpli po fachu. Ed zawsze wiedział kiedy powiedzieć stop, czego nie można powiedzieć o Styles'ie. Szatyn potrafił upić się do nieprzytomności i odzyskać ją dopiero po 20 godzinach ciężkiego snu, oczywiście nie obyło się też bez wizyt w toalecie.
Wyciągnęliśmy Harry'ego na dwór. Ledwo trzymał się na nogach, domyślam się, że gdyby nie oparł się o drzewo, już dawno zaliczyłby bliskie spotkanie z chodnikiem. Oddychał dość szybko i mamrotał coś pod nosem. Malik patrzył na niego z wielkim politowaniem, jakby wiedział co czuje i co właśnie myśli. Kiedy już chciałam wytknąć mu wszystko co tylko przyniesie mi ślina na język, zadzwonił mi telefon. Ku mojemu zdziwieniu na wyświetlaczu pojawiło się imię Carol. Zdążyłam kilkakrotnie ściągnąć kciuk z zielonej słuchawki, zanim w końcu Zayn spokojnie zrobił to za mnie i przyłożył telefon do mojego ucha. Wzięłam głębszy oddech, już na samym początku za bardzo się zestresowałam. Odeszłam od chłopaków, bym spokojnie mogła namówić przyjaciółkę do powrotu. W tym czasie może Mulat w końcu przemówi do pustej głowy swojego przyjaciela.
- Carol, gdzie Ty jesteś?! - wypaliłam nagle, szybko, a co najważniejsze bardzo zdecydowanie.
- To nie ma teraz znaczenia Kat. Chciałam przeprosić za wszystko. Wiem, że chłopaki nie chcą ze mną rozmawiać, ale może Ciebie wysłuchają. - wsłuchiwałam się w jej głos, który wydawał się dziwny. Nigdy nie poznawałam jej, gdy rozmawiałyśmy przez telefon.
- Powiedz im, że żałuję. I.. W sumie to nie wiem co będzie dalej, ale pamiętaj, że Cię kocham.
- Mówisz tak, jakby coś miało się stać.. Boję się o Ciebie.. - zadrżałam niespokojna o to co może się wydarzyć. - Zacznij od nowa, przecież to najlepsze lekarstwo! - Jednak Carol nie odważyła się nic dopowiedzieć. Od razu zmieniła temat. To był jej najlepszy sposób na wybrnięcie z sytuacji, która jej nie pasuje.
- Co u nich? - wypaliła.
- Nie czytasz gazet? - zapytałam. - Dostali trochę wolnego. Nialll wyjechał do Irlandii, Liam i Louis pojechali gdzieś z dziewczynami.
- A Harry? - mogłam się domyśleć, że o niego zapyta. Była inna niż wszystkim się wydawało. Nie znali jej tak dobrze jak ja. Ale o czym ja mówię, skreślili ją, nie znając prawdziwej przyczyny. Nie mówię, bo mi też do końca niczego nie wyjaśniła, ale była moją przyjaciółką i po mimo wszystko to było dla mnie najważniejsze.
- Jest w Londynie, ale kiepsko z nim.. Ciągle imprezuje i..
- Nie kończ. - przerwała mi.
- Spotkajmy się to wszystko Ci opowiem.
- Nie.. Przepraszam, ale nie mogę. - odpowiedziała. - Jeszcze raz przepraszam, ale wiesz jak jest.. - nagle głos w słuchawce umilkł. Rozłączyła się! Świnia jedna, pomyślałam, ale jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji?
Wróciłam do chłopaków, opowiedziałam im całą rozmowę.. Zayn się przejął, ale Harry? Wybuchł śmiechem, a ja już nie wytrzymałam!
- Słuchaj! - pogroziłam mu palcem. - Co Ty sobie wyobrażasz? Zachowujesz się jak małe dziecko skrzywdzone przez los! Myślisz, że tupniesz nogą i możesz wszystko? Zapomnij! Nie interesuje mnie co Ty tak naprawdę masz do Carol, ale Twoim zasranym obowiązkiem jest jej pomóc wyjść z tego bagna, w które wpakowała się też przez Ciebie!
- A Ty to niby co? Święty anioł?
- Nie, ale nie o mnie teraz chodzi! Ludzie popełniają błędy, ale zasługują na drugą szansę, nawet gdy zrobią coś najgorszego. My dajemy ją Tobie, jesteśmy z Tobą, gdy Ty nie przejmujesz się niczym, chlejesz ile chcesz, zataczasz się, robisz złą opinię sobie i zespołowi! Dostajesz tą drugą szansę za każdym razem.. - w moich oczach zebrały się łzy. Pękłam jak bańka mydlana. - Ludzie wybaczają sobie, mimo, że to nadal boli.. - odwróciłam się do Zayn'a i schowałam twarz w zakłębieniu między ramieniem a szyją. Brunet opuszkami palców gładził moje plecy, próbując uspokoić.
- I jest jeszcze coś.. - przerwałam.
- Co?! - wykrzyczał. Zeszklone oczy, wypieki na policzkach, spierzchnięte usta. Płacze on czy alkohol? Nie odpowiedziałam. W tym czasie Harry zdążył wyciągnąć telefon i z pamięci wybrać numer. - Co robisz?
- A jak myślisz? Czy to takie trudne? Dzwonię do niej!
- Nie odbierze.. - odpowiedziałam obojętnie i odeszłam stamtąd. Dojście do chłopaka zabrało mi zbyt dużo sił. Byłam zmęczona.
- Hej! Kathlyn! Nie odchodź ode mnie.. - brunet uśmiechnął się miło i pocałował mnie w czoło. - Nigdy nie zostawiaj mnie samym! Zrozumiano? - zaśmiał się.
- Jasne. - wydukałam. Pomogę Ci Carol.. Nawet jak Harry nic nie zrozumiał..



"*What did you do?!*"




__________________________________________________
Jest dziesiątka! miłego czytania.
  • awatar Fucking perfect: Biedaczek z tego Harrego. Rozumiem ich ale w pewien sposób starałabym się pomóc Carol tak jak Kaithlyn. Dziewczyna to wspaniała przyjaciółka. Pododbało mi się jak at starała się dotrzeć do Harrego. Teraz najważniejsze - czy on to zapamięta, zrobi z tym cokolwiek? Tak jak wspomniała http://maalik.pinger.pl/ jesteś fenomenalna! Podziel się talentem! Z niecierpliwością czekam na wyjście z tej sytuacji lub kolejne problemy. Na pewno coś wymyślisz! (: xx ♥
  • awatar Maalik.: to tak... cały rozdział należał do Kathlyn ! haha, yeaah ! ^_^ czyli to było cofnięcie się w czasie... hm... oryginalne ! normalnie jestes fenomenalna ! ale to wiesz ! ^_^ hm... zaskoczyłaś mnie.. myślałam że będą dalsze losy ... wiesz.. po tym WYDARZENIU z Randall'em -.- normalnie.. jak o tym myślę mam trzęsiawke. ! Kathlyn ! musisz to wszystko ogarnąć! przetłumaczyć im wszystkim co mają zrobić! dyskoteka... Zayn zerwał z Perrie. nie przez Kat? dawno by to zrobił ? związek dla publiki ;D wredna ja. to oni są już razem? hm.. chyba nie ;D Harry ! Ty idioto ! ugh! ogarnij się człowieku ! jak tak możesz ! alkohol nie pomoże w problemach ! ratuj Carol ! może Ciebie Harry posłucha ! haha, ale Kat mu dogadała! i dobrze mu tak ! kurde..że Carol się tak rozłączyła ! ona nie może tego zrobić ! wiem, wiem to już było... ale ciągle mam nadzieje ... to też było.. ale kurde ! mogła rzucić wszystko i odebrać ten cholerny telefon !
  • awatar Still The One: Twoje opowiadanie sprawia, że kocham ich jeszcze bardziej... nie wiem jak to robisz, ale rób tak ze mną częściej O.o Nieważne... xd Rozdział... nie chce pisać, że jest genialny itd bo wiem, że to wiesz chociaż się do tego nie przyznajesz ;P Harry, Harry... Co ty ze sobą robisz ;c ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

*Rozdział 9*

"*Don't walk away from me.*"


Czuję się nikomu niepotrzebna. Czuję się samotna. Czuję się zmęczona… Życiem, sobą, wszystkim co mnie otacza, najbardziej - rzeczywistością.
Wybór taksówki, to nie był mój najlepszy pomysł. Z nimi to już w ogóle ostatnio źle. Godzina 15, wysokie słońce, korek w samym centrum Londynu. A ja wybieram taksówkę.. No tak, palnij się w głowę. Rower w tym momencie, zdecydowanie bardziej by się nadał.
W radiu właśnie kończyła się jedna z nowych piosenek Rihanny. Zamknęłam oczy i próbowałam skupić się na wiadomościach, które zaraz wypełnią cały samochód.
Polityka, biznes, znów wracamy - polityka, pogoda, sport.

"Anglia - Włochy 0:2, nie było to najlepsze spotkanie w wykonaniu naszych zawodników. Zapominamy jednak szybko o tym meczu, bo już 20 lipca czeka nas kolejny. Na Wembley podejmować będziemy drużynę Portugalii. Na tym kończymy już popołudniowe wiadomości. Usłyszymy się znów o godzinie 19."

I wszystko jakby na złość.. Wszystko było nie tak.
- Przepraszam, czy może Pan przełączyć kanał? - Spytałam od razu, gdy usłyszałam pierwsze słowa 'One Way Or Another'. Kierowca mruknął coś pod nosem i zmienił pozycję. - Dziękuję.
- Głupia smarkula myśli, że wszystko zniszczy - Chyba czytał poranne gazety. - Moja córa ich lubi. - poczułam jak moje policzki czerwienieją.
- Yhmm.. - odchrząknęłam. Odwróciłam głowę by nie nawiązać z nim żadnego kontaktu. Podejrzewałam, że zrozumiał, że nie mam ochoty na rozmowę, bo już nic więcej nie powiedział.. Chyba jest zbyt głupi by domyślić się, że mówił o mnie..
W dwie i pół godziny przejechać odcinek 5 kilometrów - takie rzeczy tylko w Londynie. W końcu wysiadłam pod domem Randall'a. Miałam nadzieję, że jest w domu. Przetarłam rękawem mokre czoło i ziewnęłam, szeroko rozchylając wargi. Jestem padnięta.
Dźwięk śpiewających ptaków rozszedł się po mieszkaniu, kończąc swoją przygodę gdzieś na drugim końcu. Dzwonek zapowiedział gościa. Nieproszonego gościa, choć mówiłam, że wpadnę później.. Nikt nie otwierał.
Oparłam się więc o kamienny murek i twarz skierowałam w stronę ruchliwej ulicy. Zachodzące już pomału słońce, odbijało się od szyb pędzących samochodów. Było to miejsce dość głośne i zatłoczone, ale stąd Wicklow wszędzie miał blisko. Widocznie jemu w żaden sposób, to nie przeszkadzało.
Spojrzałam na zegarek. Wskazówki ustawione punkt równo 18. Nie miałam ochoty czekać tu ani chwili dłużej. Zadzwoniłam ostatni raz. Chyba spodobał mi się kojący dźwięk dzwonka. Znów nikt nie otworzył. Wzięłam więc walizkę do ręki, która zastukała trzy razy, gdy pociągnęłam ją za sobą. Lekki podmuch rozwiał moje włosy, na mokrych - wciąż ciągle - policzkach, poczułam zimny dotyk wiatru. Potrząsnęło mną, dodając nieco energii.
- Carol, czekaj. - odwróciłam się i zobaczyłam bruneta, otulonego w ręcznik od pasa w dół. Przeczesał mokre włosy i uśmiechnął się kusząco. - Przepraszam. Właśnie brałem prysznic.
- Coś długo Ci to szło..
- A Ty jak zawsze naburmuszona. - zadrwił. - Wchodzisz? Bo się rozmyślę. - otworzył szerzej drzwi.
Przeszłam koło niego, jednak zbyt blisko niż chciałam. Mocny zapach wody kolońskiej Calvina Kleina opatulił moje nozdrza, doprowadzając do małego zawrotu głowy. Zawsze najlepsze perfumy, drogie samochody, imprezy w znanych miejscach. Tylko, że mnie to nie kręci, ale tak dawno z nikim nie byłam..
Zamieszkałam z Randall'em. Zaczynam wszystko od nowa, teraz wiem jak powinniśmy się zachowywać i jak ze sobą rozmawiać. Najważniejsze jest to, że bardzo dobrze go znam. Miałam dużo spraw do przemyślenia i dużo czasu, żeby to wszystko sobie ułożyć. Zrobiłam to dla własnego dobra.
Dziś 20 lipiec. Nie czytam gazet, nie oglądam wiadomości, nie słucham radia, nigdzie nie wychodzę. Zaszyłam się gdzieś w wielkim domu. Tak by nikt nie mógł mnie znaleźć. Myślałam, że żyję, ale wspomnienia bolą, bo nie ma czegoś takiego jak nowy początek, trzeba żyć ze świadomością popełnionych błędów.
Oparłam się o filar, w ręce trzymając drinka - mieszankę wódki z colą. Mącząc usta w trunku, obserwowałam płynne ruchy, jakie Randall wykonywał pod wodą. Pływał już dobre 30 minut. Ogromny basen był najlepszym dodatkiem w tym domu. Mieścił się w piwnicy i zajmował 2/3 całej powierzchni. Przygryzłam dolną wargę. Sama nabrałam ochoty na kąpiel.
Odłożyłam szklankę na drewniany blat. Rozpuściłam włosy i odgarnęłam je do tyłu. Zrzuciłam białą koszulkę, zostając w samej bieliźnie. Wskoczyłam do ciepłej, chlorowanej wody wody.
Podpłynął do mnie Randall, objął w pasie i odwrócił w swoją stronę.
- Tęskniłem za Tobą. - powiedział, gdy nasze twarze znalazły się tuż nad powierzchnią wody. - Nie jest ze mną dobrze, kiedy Cię nie mam.
- Mam ochotę zrobić coś szalonego. - oparłam się o kamienną posadzkę. Dyszałam co najmniej jak pies po godzinnym biegu. - Cokolwiek. - mruknęłam.
- Spokojnie. Mam coś, co Cię rozrusza. - uśmiechnął się tajemniczo i pocałował mnie w czoło.
Czego mogłam się spodziewać po chłopaku, który raz udaje dżentelmena, a raz kogoś, kogo nie poznałaby nawet własna matka?
Siedziałam w łazience na zimnych płytkach. Często to robiłam, więc przyzwyczaiłam się do zimna, które z każdym moim ruchem, jeszcze bardziej przeszywało moje ciało. W ręce trzymałam telefon, który co rusz, zsuwał się z dłoni i spadał na płytki, wydając za każdym razem ten sam dźwięk. Nie rozmawiałam z Kathlyn od tygodnia, mimo, że wiele razy dzwoniła. Bałam się tej rozmowy, więc nigdy nie odbierałam. W końcu jednak sama zdecydowałam się wybrać jej numer. 4 sygnały i dalej nic. Kiedy zrezygnowana już chciałam się rozłączyć, usłyszałam jej smutny głos.
- Carol, gdzie Ty jesteś?! - troska w jej głosie wydała się fałszywa, ale nie miałam podstaw by nie wierzyć, że się martwi. Mimo, że wiele osób dokopało mi mocno.
- To nie ma teraz znaczenia Kat. Chciałam przeprosić za wszystko. Wiem, że chłopaki nie chcą ze mną rozmawiać, ale może Ciebie wysłuchają. - zaczęłam z początku nie pewnie, ale potem już samo poszło. - Powiedz im, że żałuję. I.. W sumie to nie wiem co będzie dalej, ale pamiętaj, że Cię kocham.
- Mówisz tak, jakby coś miało się stać.. Boję się o Ciebie.. - alkohol szumiał mi w głowie, ale wiedziałam co czerwonowłosa do mnie mówi. Nie chciałam, żeby się bała. - Zacznij od nowa, przecież to najlepsze lekarstwo!
Zawiesiłam na chwilę głos i swoje myśli. Nie chciałam płakać.
- Co u nich? - wypaliłam nagle.
- Nie czytasz gazet? - zapytała. - Dostali trochę wolnego. Nialll wyjechał do Irlandii, Liam i Louis pojechali gdzieś z dziewczynami. - odpowiedziała, zanim jeszcze zdążyłam odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie.
- A Harry?
- Jest w Londynie, ale kiepsko z nim.. Ciągle imprezuje i..
- Nie kończ. - przerwałam jej w połowie zdania.
- Spotkajmy się to wszystko Ci opowiem.
- Nie.. Przepraszam, ale nie mogę. - wydukałam. - Jeszcze raz przepraszam, ale wiesz jak jest.. - rozłączyłam się nim usłyszała, że płaczę. Łzy są oznaką słabości. Łzami pokazuję jak bardzo sobie nie radze, jak cholernie nie rozumiem tego co się wokół mnie dzieje.
Zeszłam na dół. W salonie, na czarnym, zamszowych fotelu siedział Wicklow i w palcach obracał małe pudełeczko. Wzdłuż wąskiego korytarza paliły się, ustawione w równym rzędzie, świece. Przyciemnione światła dodawały uroku, tworzyły intymną atmosferę. Na ławie stała butelka czerwonego wina i dwa kieliszki.
Odłożyłam telefon na stolik tuż obok sofy. W tle leciała piosenka, której nazwy nie znałam. Stanęłam tuż za nim i zawiesiłam się na jego szyi. Rozmasowałam kark.
- Więc, co tam przygotowałeś? - szepnęłam cicho. Podeszłam z drugiej strony i okrakiem usiadłam na chłopaku.
- Najpierw odbiorę moją nagrodę.
- Palant - burknęłam. - Zamknij się już co! - Przybliżyłam twarz do jego szyi, składając lekki pocałunek. Zadrżałam. - No dalej.. - zachęcałam go.
Wpatrując się w jego brązowe tęczówki, podniosłam ręce do góry. Pomału ściągnął ze mnie swoją koszulkę. Objął mą twarz w dwie ręce, pocałował mocniej, gryząc górną wargę. Poczułam metaliczny smak krwi. Nasze wargi poruszały się w jednym tempie, oddechy przyśpieszały. Palpitacje władały moim sercem, a dreszcze ciałem. delikatnie gładził moje plecy, samymi opuszkami palców. Ma mnie za zimną sukę, którą bądź co bądź uwielbia. Może dlatego, że nie byłam tak łatwa jak jego eks. Do teraz.
Kiedy próbowałam oddać się chwili, mój telefon zadzwonił. Piosenka 'Skin', zarezerwowana była tylko dla jednej osoby.

"Połączenie przychodzące od: *Harry ; )*"

Jednak nie ruszyłam się z miejsca, wszystko odmawiało posłuszeństwa. Gorący oddech bruneta muskał moją szyję. Nie mogłam złapać oddechu. Zamknęłam oczy, po policzkach spłynęły słone łzy. JESTEM DO DUPY!






"*Never again don't leave me!*"



__________________________________________________
Taki o... Szkoda słów..
Nie wiem, ostatnio na serio nie potrafię nic napisać. -.-

wiem, ze miałam nie pisać, że m się nie podoba i takie tam..
  • awatar Maalik.: i nie wstaje... aż mi znaków zabrakło ! normalnie ... skąd Ty to dziewczyno bierzesz ?! dobra... dawno Ci tego nie mówiłam więc... KOCHAM CIĘ ! ^_^ i błagam... prosze częściej rozdział..wiem że Ci ciężko.. nie masz czasu... ale błagam... dla swojego i mojego i wszystkich dobra... bo my tu umieramy... a Ty się narnormalniej w świecie znęcasz... ach... okay... lepiej skończe na tym komentarzu ! ; *****
  • awatar Maalik.: miałaś nie pisać o tym... więc lepiej nie pisz, bo serio się z Tobą policze. nie dość że czekałam wiecznośc na ten rozdział to jeszcze mi mówi ze jest beznadziejny i szkoda słów... taaa, to co ( teraz cytuje ) ,,popłakałam się jak bóbr '' dobra... teraz to co poprawiło mi humor ! zdjęcia *_________________* jejusiu! tak przy okazji mówię Ci ze wszystkie już mam na pulpiecie, bo po prostu zgooon . *_____________* Ziallo-Narro-Zarry *________________* < haha , jakie połączenie > a potem Harry *_____________* jejusiu ! to zdjęcie jest glkjnsd;flsgljfghsd potem chłopcy i Zayn'a buty ! wszyscy w adidasach a on hahaha ;D mój kochany <3 też chętnie bym tak klępneła Hazze ;D i wszystkich hahah ;D Niall w szlafroku ^_^ a potem chłopcy na scenie i TEN ruch *_* Lou, Hazza i Zayn .. wasze klaty... omomomomomomomomoom *____________* taaak, piękne są *_* i ten... Zayn *_______________* po prostu... aż zaparło mi dech w piersiach... i leżę pod biurkiem
  • awatar Maalik.: Randall chce odebrać swoją ,,nagrodę'' w coś Ty się wpakowała Carol ! błaga ! daj sobie pomóc ! chcesz zrobić coś szalonego ? o nie... boję się... szalone nie oznacza głupie Carol ! i to zdanie na którym najbardziej płakałam... ,, Kiedy próbowałam oddać się chwili, mój telefon zadzwonił. Piosenka 'Skin', zarezerwowana była tylko dla jednej osoby. “Połączenie przychodzące od: *Harry ; )*” '' i tu największy płacz... po prostu... nie rozumiem. oboje cierpią. Hazza, i Carol ... bo nie mają części siebie... to boli... cholernie boli ... niech wreszcie się ułoży ! dlaczego żeś nie odebrała !? ach tak... nagroda nie może czekać.... ja wpadnę w depresje... on zadzwonił... normalnie... aż się trzęsę... mogła odebrać! rzucić tego cholernego Randall'a , i powiedzieć wszystko Hazzie ! to by było najlepsze rozwiązanie. przecież Carol.. Ty tak naprawde teog nie chcesz zrobić... płacz nie jest słabością ! ludzie tak wyrażają emocję!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Hej! Dawno mnie tu nie było.. Ale to wszystko przez obowiązki..

Mam tyle do nadrobienia. -.-
I do tego jeszcze swój rozdział, którego.. Jeszcze nie zaczęłam.. Ale dziś planuję w końcu do tego siąść. Jak mi pójdzie okaże się wieczorem, jeżeli cokolwiek dodam.

Całuję <3 ;*
 

maalik
 
yeahhhh
 
Więc tego co najlepsze !
Spełnienia najskrytszych marzeń !
Aby Tobie i Harry'emu się dobrze układało !
Jak najwięcej weny !
Aby Hazza dbał o Ciebie !
I wszystkiego co sobie zamarzysz !
A to taki mały prezent:
  • awatar Only One Direction imaginy ♥: https://www.youtube.com/watch?v=8ydiQUn87UM
  • awatar psstt...: I Larry! <33 Jak mogłam go ominąć.. Omnomon! <3 Yhhh *___*
  • awatar psstt...: Uwielbiam Cię normalnie! <3 ;** *_____________* Harry, Zarry, Harry i Zarry! Już kręci mi się w głowie! kocham <3 ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

*Rozdział 8.*


"*Start all over again.*"



Dlaczego dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że postąpiłam źle? Stoję nad przepaścią, pół kroku w przód i koniec. Chyba nic nie jest w stanie tego zmienić. Nie powinnam wtrącać się w życie Niall'a. Nie powinnam..
Czego teraz chciałam? Położyć się do łóżka i następnego dnia wstać jak gdyby nigdy nic złego się nie wydarzyło. Jednak dalej mocno obejmowałam szyję Style'a, bałam się, że jak mnie puści, rozbiję się na miliony kawałków, niezdatnych już do naprawy.
Siedzieliśmy w samochodzie. Milczenie przerwał Harry, który pod nosem nucił, z początki, nieznaną mi piosenkę. Wsłuchałam się w słowa.

"Jest taki dom na wzgórzu.
Z widokiem na miasto.
I wiem jak go uwielbiasz.
Więc będę pracował każdego dnia.
W słońce i deszcz.
Póki na niego nie zarobię."

- Skąd znasz tę piosenkę? - Odwróciłam głowę w kierunku chłopaka. Harry rozluźnił dłonie na kierownicy, zatoczył koło i dalej wpatrywał się w drogę.
- Niall nam ją śpiewał. Robił to jak miał zły humor. - uśmiechnął się i odetchnął głośno. - Mówił, że jest wyjątkowa i zawsze poprawia mu humor. - dodał. Zaschło mi w ustach, od bardzo dawna, pierwszy raz nie wiedziałam co powiedzieć. - Chcieliśmy ją wykorzystać. - kontynuował. - Ale nie zgodził się. Jest dla niego symentalna, czy jak on to tak mówił..
- Sentymentalna. - poprawiłam go, przy okazji śmiejąc się z jego błędu. Mrugnął okiem jakby zrobił to celowo. Muszę porozmawiać z bratem. Chcę wszystko wyjaśnić. Chyba już dość tych kłamstw. - Jest Niall w domu?
- Nie, pojechał z Louis'im do Doncaster. Mają wrócić jutro. - Skręcił w prawo. - A co? - dokończył.
- Nic. - ucięłam krótko. Odwróciłam głowę i oparłam ją o szybę. Byłam zmęczona. Moja rozmowa będzie musiała zaczekać. Mam tylko nadzieję, że nie będzie już za późno.
Nie mogę zapomnieć swoich błędów. Musze się z nimi rozprawić i teraz jest na to czas.


Czekała mnie jeszcze jednak rozmowa. I choć wiem, że nie będzie należała ona do najłatwiejszych, to muszę w końcu wszystko wyjaśnić Kathlyn. Potrzebuję jej wsparcia i pomocy, ale czy ona będzie w stanie to zrobić?
Kiedy podjechaliśmy pod dom, pierwsze co zrobiłam to spojrzałam w okna przyjaciółki. Oświetlony pokój i cień poruszającej się osoby, świadczył, że ona tam jest. Dziękując Harry'emy za wszystko, pocałowałam go w policzek i szybko wbiegłam do środka. Myślałam, że nigdy nie ucieszę się, że tu jestem. W pomieszczeniach dalej unosił się ten sam zapach cynamonu, po kątach dalej walały się zabawki małej Lux, minęło tylko kilka godzin, a czułam jakby nie było mnie tu wieczność. Szybko odnalazłam pokój Kat, bez zawahania weszłam do środka. Nie chciałam czekać na jej pozwolenie, bo pewnie nigdy bym go nie dostała.
- Nie wyjdę dopóki ze mną nie porozmawiasz! - palnęłam od razu nie zauważając, że siedzi tam Zayn, a ona rozmawia przez telefon. Była zła, z resztą Mulat na mega szczęśliwego, to też nie wyglądał. - Coś się stało?
- To ja was może zostawię. - podniósł się z łóżka i machnął ręką. - Hej Lismore, pogadamy jutro. - uśmiechnął się, odsłaniając rząd równych zębów.
- Co on tu robił? - odwróciłam głowę i chciałam spojrzeć na chłopaka, ale na złość, już go nie było. Przeczesałam włosy i uśmiechnęłam się głupio.
- Rozmawiałam właśnie z Daisy Charlson.
- Z Daisy? Ale skąd ją znasz?
- Daisy pracuje dla "MtS".
- Magazine topStar.. - rozwinęłam jej skrót. Kat dostała tam pracę tydzień temu. Teraz skojarzyłam fakty. - To nie tak.. Nie miałam pojęcia. - rozłożyłam ręce.
- Carol tego nie da się odkręcić. Jutro Twoje słowa pojawią się we wszystkich kioskach, na wszystkich stoiskach. O Niall'u przeczyta cała Anglia! To pójdzie dalej. - oparła się o szafę i z niedowierzaniem kręciła głową. - Daisy jest jedną z najlepszych reporterek. Przekręci Twoje słowa jak chce i nikt Ci nie uwierzy. - Mówiła dalej, a mi coraz bardziej kręciło się w głowie. Wszystko się waliło, po kolei, pomału.
- Ja nie chciałam! Na prawdę! - bezsilna opadłam na panele. - Przepraszam.
- Nie przepraszaj mnie. To nie mi wyrządziłaś krzywdę. - usiadła tuż obok i objęła mnie ramieniem.
- Zraniłam wszystkich..
- Powiedz o tym Niall'owi pierwsza.
- Ale kiedy? Przecież pojechał do Doncaster i wróci jutro. Z pewnością zdąży to już przeczytać. - podciągnęłam kolana pod brodę, a twarz schowałam w dłoniach.
- Och s u n s h i n e..
- Nie rozumiesz.. On mi tego nigdy nie wybaczy. - rozpłakałam się. - Nie chcę być zła.
- Nie jesteś. Po prostu trochę się pogubiłaś. - Trochę to mało powiedziane. Sama do tego doprowadziłam, to moja wina i muszę wziąć za wszystko odpowiedzialność.
Dzisiejszy dzień był inny niż wszystkie. Od bardzo dawna nad Londynem w końcu zaświeciło słońce. Złote promienie migiem wdarły się do mojego pokoju, oświetlając każdy jego kąt. Kilka z nich padało również na moją twarz, ogrzewając blade policzki. Przez otwarte okno wdarło się świeże powietrze. Nic z tego poranka nie zapowiadało kłótni, które dopiero nadejdą.
Usłyszałam turkot silnika, podeszłam do okna i zauważyłam czarne auto wjeżdżające na plac. Zbiegłam więc na dół i otworzyłam drzwi.
- Niall. - krzyknęłam.
- Nie. - przede mną stał Randall z gazetą w ręku. - Ładnie pogrywasz, mogłaś chociaż uprzedzić. - zaśmiał się głośno i pocałował mnie w policzek. Odepchnęłam go.
- Co Ty tu robisz!?
- Jak to co? - zastanowił się. - Przyszedłem na wielki finał. - zakpił.
- Nie będzie żadnego finału. - odpowiedziałam. Wzięłam gazetę i zmięłam ją szybko.
- Ej! Zapłaciłem za nią.
- Kupisz sobie następną. A teraz spadaj.
- A co z moją nagrodą?
- Nie teraz Randall! Przyjdę wieczorem. - zatrzasnęłam przed nim drzwi, próbowałam wyregulować oddech, zdenerwowałam się.
- Co tu się dzieje? - nie słyszałam, że ktoś zszedł. Szatyn stanął obok, wyciągnął rękę bym podała mu pismo. Sparaliżował mnie strach, więc wziął ją sobie sam.
- Harry to nie tak! - zaczęłam się tłumaczyć, choć wiedziałam, że to i tak nic nie da. Już stałam na spalonej pozycji. - Proszę, wysłuchaj mnie! Nie wiedziałam, że ta cała Daisy jest reporterką.. - Styles wszedł do kuchni, milczał co doprowadzało mnie do szału. - Powiedz coś!
- Co mam Ci powiedzieć!? Nie wiem jak mogłaś to zrobić. - zaczął. - A ja Cię broniłem. - palcem kreślił różne wzory na marmurowym blacie. Wziął do ręki kartonowy sok i nalał do szklanki. - Nie chcę Cię więcej widzieć. Skrzywdziłaś mojego przyjaciela, to odbije się na całym zespole. - Z hukiem odłożył szklankę, przeszedł obok szturchając mnie ramieniem. Chwyciłam się za bark. Chwilę później wszedł Malik, wyprostował zmięty papier i jednym prostym słowem skwitował wszystko.
- Kurwa! - spojrzał na mnie z wyrzutem. Już nie mogłam powstrzymywać łez. Zakryłam usta dłonią i zaniosłam się płaczem.
Zza szafy wyciągnęłam zakurzoną torbę podróżną. Minęło dobrych kilka minut nim zamek w końcu odpuścił. Szarpnęłam ostatni raz i otworzyłam ją. Do środka wrzuciłam wszystkie rzeczy, które właśnie miałam pod ręką. W przypływie nagłej złości miałam ochotę znów coś zepsuć, ale uspokoiłam się.
- Nie mogę tu zostać. Oni mnie nienawidzą. - powiedziałam sama do siebie, gdy patrzyłam na 6 odbytych dłoni. Cztery z nich były podpisane, czego wcześniej nie zauważyłam. Jednak tylko jedno imię mnie interesowało najbardziej, ale to już koniec. Przy łóżku stała gitara. Przypomniałam sobie jak pierwszy raz na niej zagrałam. Słowa naszej piosenki znów cisnęły się na usta, wolałam jednak odśpiewać je tylko w swojej głowie.

"I nie ma gwarancji.
Że to będzie łatwe.
To nie cud jest tym, czego potrzebujesz.
Uwierz mi."

Kiedy już wiedziałam, że wszystko co mi potrzebne spakowałam, mogłam opuścić ten dom. Zgarnęłam jeszcze odtwarzacz z komody i wyszłam siłując się z ciężką torbą. W salonie siedzieli wszyscy, włącznie z Niall'em, który już wiedział i który nie powiedział nic, gdy spojrzałam mu w oczy. Nie pasuję tu i teraz właśnie mi to uświadomili. Oni już mnie skreślili.
- Przepraszam za wszystkie krzywdy. Nawaliłam. - tylko tyle zdążyłam wydukać nim łzy znów napłynęły do moich oczu, a ogromna gula w gardle, zabiła głos.
- Carol, zaczekaj! - nie zareagowałam na wołanie. Wsiadłam do taksówki i odjechałam stamtąd. Wszystko skończyło się według najgorszego scenariusza. Tak jak z początku chciałam. Inaczej niż wczoraj, myślałam.

*Carol Horan* napisał:
"Czasem trudno zrozumieć, że życie nielicznych składa się z mnóstwa roztrzaskanych cząstek duszy i jednego, wielkiego, złamanego serca."
*5 sek temu – 21 lip 13 – via Twitter Mobile.*



"*It's the best medicine.*"


______________________________________________________
Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale pewna dziewczyna tak mnie pośpieszała. No i ogólnie jest słaby..
Tak, tak. Wiem, że powiecie co innego. ALE JA WIEM SWOJE!
I piosenka jest za krótka.. Ale tak mi się spodobała, że musiałam ją dodać. ;D

Całuję i przepraszam, że tak długo.
Aaa! I czytam wasze rozdziały, ale nie mam czasu ich skomentować, a robiąc to jeszcze przez telefon to już w ogóle do szału doprowadza.
  • awatar Fucking perfect: Zakochałam się. wiesz, w czym? W twoim opowiadaniu. Czuję ból, ponieważ muszę czekać na kolejny rozdział. Biedna Carol, wiem, że tego nie chciała. Niech wszystko wraca do normy. Czekam! Jeśli miałabyś ochotę do zapraszam na mojego bloga, również pisze opowiadanie o chłopcach (: xx
  • awatar sylwankaa.: cuuudooo ♥♥
  • awatar I ♥ Holigans: Ciesze się że dodałaś rozdział tylko dlaczego tak dawno nie dodawałaś :( ale ciesze się że jest już rozdział tylko że poprzedni musiałam czytać od nowa bo nie pamiętam co tam się działo sorry że się tak żale hehe już nie mogę się doczekać następnej części :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

yeahhhh
 
maalik
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

yeahhhh
 
maalik
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

yeahhhh
 
maalik
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maalik
 
yeahhhh
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
*Rozdział 7.*

"*Not now, Randall!*"


Życie ucieka mi jak piasek przez palce i nie potrafię tego zatrzymać.. Czego właściwie to ja chciałam? Jestem głupia i nie zasługuję na szczęście. Tkwię w błędnym kole..
Minął tydzień od tamtego zdarzenia, ale ja nadal czułam się źle. Z pewnością widać było to na zewnątrz, w środku umierałam, paliło mnie poczucie winy, przerażenie i bezsilność. Kathlyn nie rozmawia ze mną i wiem, że to moja wina. Ale gdybym powiedziała jej co planuję, z pewnością nie dopuściła by do tego, z kolei ja zaś nie mogłam na to pozwolić. Kiedy dowiedziałam się, że wracam pod skrzydła brata, wiedziałam, że muszę.. Tak bardzo wtedy chciałam żeby czuł się jak ja, albo jeszcze gorzej. Jeszcze się łudzę, że może kiedyś jej przejdzie. Wtedy, kiedy zrobię już naprawdę coś głupiego.
Miałam dość samotności, dość płaczu i zastanawiania się jak nazwać ten stan. Chciałam pobyć w czyimś towarzystwie. Otworzyć się w końcu na innych, zmienić siebie i swoje zachowanie. Choć na chwilę, by poczuć się lepiej. Znów zachowuję się egoistycznie..
Przez otwarte w pokoju okno, ze świeżym powietrzem napływał mocny zapach cynamonu i wanilii. Miałam nadzieję, że któryś z chłopaków właśnie coś piecze. Wyszłam więc z pokoju. To była dobra okazja by z kimś porozmawiać. Stojąc już przy schodach usłyszałam głosy, dwóch kłócących się osób. To z pewnością był Niall i Harry. Przystanęłam z boku, tak by mnie nie zauważyli, ale też tak, bym miała idealny widok na całą sytuację. Nie lubię podsłuchiwać, ale tematem ich kłótni byłam ja, więc zrobiłam to.
- Harry, ale prosiłem Cię! - Horan zaciskał pięści, nie widziałam go tak zdenerwowanego od czasu pobicia w dyskotece.. Nie, wtedy wyglądał jeszcze gorzej. Chyba nie posunie się do uderzenia swojego przyjaciela? Rozluźnił nieco uścisk i wziął głęboki oddech.
- Zrozum, to jest silniejsze ode mnie! Z resztą, na imprezie powiedziałem jej..
- Co jej powiedziałeś?
- Że mi się podoba, a Ty nie chcesz żebyśmy byli razem. – wzruszył ramionami i opadł swobodnie na łóżko. - Musiałem! Chociaż ona i tak pewnie uznała mnie za idiotę.. Byłem zbyt pijany by mi uwierzyła. - dodał po chwili, unosząc się na łokciach. Wymusił uśmiech i zerwał się szybko gdy usłyszał skrzypnięcie podłogi. Przede mną stanęła Danielle. Pomimo, że cień padał na jej osobę, poznałam ją dzięki burzy loków na głowie. Przyłożyłam palec do ust dając jej tym samym do zrozumienia, żeby nic nie mówiła i na chwilę przystanęła. Odczytała mój przekaz i nie ruszyła się z miejsca. W myślach podziękowałam mulatce i wróciłam do wcześniejszego zajęcia. Miałam nadzieję, że dokończą to co zaczęli..
- Nie rozumiesz, że ona się zmieniła? To już nie jest ta sama Carol, którą.. - załamał mu się głos. - Harry jesteś moim przyjacielem i nie chcę żebyś przez nią cierpiał. - Nie mogłam uwierzyć w słowa brata. Czy on właśnie powiedział, że ranię ludzi czy mi się tylko przesłyszało?
Z impetem weszłam do środka. Ich twarze pobladły, a oczy prawie wyszły z orbit. Łapałam oddech.
- Carol! To nie tak.. - Niall ruszył w moją stronę.
- Nie mów już nic. Nie masz prawa decydować o moim życiu i czy z kimś będę czy nie! To tylko moja sprawa! Zapamiętaj to sobie! – niemal wrzasnęłam.
- On nie miał tego na myśli.. - spokojny ton Styles'a doprowadzał mnie do jeszcze większej złości.
- Wiesz chyba jednak wolałabym Cię nigdy nie spotkać na mojej drodze.. Z pewnością było by mi teraz o wiele łatwiej. Nie było by teraz żadnego problemu. - Ze łzami w oczach zbiegłam po schodach. Wybiegając z domu, zatrzasnęłam za sobą drzwi.
Stolicę Anglii znów spowiły czarne chmury. Nie zachęcała ona niczym, ale nie mogłam siedzieć w domu. Zrobiłam sobie więc długi spacer, aż dotarłam do mało uczęszczanej kawiarni "Heart of the Earth", po drugiej stronie miasta. Ściany pomalowane na kolor zielony, uspakajały od razu, gdy tylko tu się weszło. Białe drewniane stoliczki równo ułożone w dwóch rzędach, obrazy przedstawiające różne krajobrazy, miła, starsza obsługa. Długo zastanawiałam się, jak można nie lubić takiego miejsca. Było swojego rodzaju odskocznią od życia codziennego.
Mocząc usta w latte przyglądałam się ludziom uciekającym przed deszczem, osobom, które odskakiwały w bok, gdy nadjeżdżały samochody. Jeszcze kiedyś pewnie śmiałabym się z ich zachowania i wyrazu twarzy, ale dziś.. Nie po tym co wyszło z ust Nialler’a. Co on może o mnie wiedzieć! Zostawił mnie gdy miałam 16 lat! Gdy tak na prawdę poznawałam jeszcze świat.. Może nie raniłabym innych, gdybym wcześniej to ja nie została zraniona. Zraniona właśnie przez niego.. Chciałabym na jakiś czas odciąć się od realnego świata, zniknąć gdzieś tak, aby nikt nie mógł mnie odnaleźć.
Czas płynął wolno. Co rusz spoglądałam na wyświetlacz telefonu. Kilka nieodczytanych wiadomości i nieodebranych połączeń od Niall'a i Styles'a, nie chciałam czytać ich tłumaczeń. Rano dokuczająca mi samotność teraz była zbawieniem. Nie mogłam wrócić do domu. Czułam się tam obco, jakbym weszła nie w swój świat, jakby wyrwano mnie z mojego i na siłę trzymano tam. Nie chcę tak żyć. Myślałam, że mogę mu wybaczyć, ale dziś znów zabolało. Jak nigdy, miałam wrażenie, że zrobił to świadomie i celowo.
Dźwięk dzwonka wiszącego nad drzwiami, rozszedł się po kilku sekundach. Właśnie zapowiedział nowego klienta. Owa osoba przysiadła się do mnie. Była to młoda kobieta, miała może 25 lat, zielone oczy i brązowe włosy. Uśmiechnęła się nieśmiało i wzrokiem pobłądziła za mną. Nie wiem dlaczego siadła koło mnie, przecież reszta stolików była wolna..
- Okropna pogoda.. - westchnęła cicho, by jakoś nawiązać rozmowę. - Nazywam się Daisy Charlson. - wyciągnęła rękę. Daisy? Daisy!? No to są chyba jakieś jaja! Wywróciłam oczami, jakoś nie miałam ochoty na rozmowę. Ale uścisnęłam jej dłoń i również się przedstawiłam.
- Carol Horan. - burknęłam. Myślami pobłądziłam do wspomnień. Do tego jak nie mogliśmy wytrzymać bez siebie. Pamiętam jak w wieku 11 lat pojechałam na obóz i każdej nocy strasznie płakałam. Pierwszy raz rozstaliśmy się na tak długo. Dzwoniłam do niego codziennie, chciałam żeby mnie stamtąd zabrał. Nie pojechaliśmy daleko, wtedy mogłoby się wydawać, że mieszkaliśmy na dwóch różnych końcach świata, ale to było raptem 50 km od Mullingar. Przyjechał tam autobusem. Był moich bohaterem, bo zrobił to sam. Dzień spędził nad jeziorem, a wieczorem wślizgnął się do mojego pokoju. Położył się koło mnie, głaskał po głowie i obiecywał że będzie dobrze. Uśmiechałam się przez sen, bo wiedziałam że jest obok. Już więcej nie płakałam. Dał mi później pluszowego misia, żebym pamiętała że już zawsze będzie ze mną. Nazwałam go Niall, tandetne wiem, ale dzięki temu przestałam się bać. Bo gdy Nialler coś obiecywał, tak po prostu musiało być. Odrzuciłam to szybko. Nie chciałam tych wspomnień, ale one ciągle wracają i choć bym chciała to nie jestem w stanie nic z tym zrobić, próbuję to wszystko jakoś ogarnąć i uświadomić sobie, że to wszystko jest bez sensu, ale kurwa to jest silniejsze ode mnie.. - Tak, jest okropna. - dodałam, po chwili.
- Masz takie same nazwisko jak ten piosenkarz.. - zastanowiła się. - Niall Horan. - zaśmiałam się. Szatynka nie potrafiła powiedzieć jego imienia. Rozbawiła mnie. Spojrzała na mnie z zaciekawieniem, ale zamknęłam się szybko. - To zbieg okoliczności? - była nazbyt ciekawska. Położyła dłonie na stole, wyczekując odpowiedzi.
- To mój brat. - Cała ta rozmowa stała się już frustrująca. Ironia losu. Nie chcę o nim myśleć, ale jak na złość wszystko kręci się w okół niego. - Nie wiem, potrzebujesz autograf? Zdjęcie? A może chcesz się z nim spotkać?
- Wiesz, jesteś strasznie nerwowa. - świst wydobył się z jej ust i rozszedł w okół nas. Opadający kosmyk włosów schowała za uchem, a palcami przeczesała rzadką grzywkę. Znów uśmiechnęła się sztucznie.
- Przepraszam, ale po prostu nie mam ochoty.. - przygryzłam sobie język. Zabolało. - O nim rozmawiać.
- Nie masz dobrych kontaktów z bratem?
- A Ty miałabyś dobre? Jakbyś się czuła, gdyby zostawił Cię daleko gdzieś.. Gdyby zamiast Ciebie wybrał karierę? - Dziewczyna otworzyła usta ze zdziwienia i już chciała coś powiedzieć, ale przerwała nam kelnerka. Przyniosła dwa kawałki szarlotki i jedną kawę, dla mojej dzisiejszej towarzyszki.
Z początku dziewczyna mnie irytowała, ale przyzwyczaiłam się do jej osoby. Może jednak nie chciałam być sama, jak wcześniej myślałam.
- W gazetach piszą..
- Zawsze wierzysz w to co piszą brukowce? - przerwałam jej szybko. Zaśmiałam się ironicznie. - Po prostu uważam nie warto zwracać uwagi na to co podają te szmatławce. W większości są to informacje wyssane z palca. - uśmiechnęłam się.
- Yhhmm.. - odchrząknęła i poprawiła kołnierzyk kremowej bluzki, odsłaniając tym samy lekko kość obojczykową. Na jej szyi wisiał wisior w kształcie słońca. Zauważyła, że zwróciłam na niego uwagę, ale nie rozpoczęła rozmowy na ten temat. - A jednak potrafisz się uśmiechać.
- Uśmiech na pozór to najbanalniejszy sposób by nakarmić innych kłamstwem, że wszystko jest w porządku. - Odwróciłam się do okna i kciukiem przetarłam napływające łzy. Było już ciemno. - Przepraszam, ale muszę już iść. - Daisy skinęła głową ze zrozumieniem, odprowadziła mnie wzrokiem, aż w końcu zniknęła gdzieś za drewnianymi drzwiami.
Idąc ulicami szarego Londynu, czułam że jest mi coraz zimniej. Wychodząc, albo raczej uciekając z domu, wzięłam ze sobą tylko sweter, który już z resztą innych ciuchów, przemoczony był do ostatniej nitki. Szczęka chodziła w górę i w dół, trzęsłam się jak głowa plastikowego psa, usadowionego na tyłach samochodu. Nie chciałam wracać do chłopaków bo nie czułam się tam jak u siebie. Mój telefon wydał ostatnie tchnienie i zgasł razem z kończącą się piosenką. Za dużo spacerów, za dużo deszczu, za dużo muzyki, za mało naładowanej baterii. Jak pech to pech.
Zdecydowałam się jednak wrócić, nie chciałam być chora, a tym bardziej nie chciałam umrzeć na środku ponurego miasta. Weszłam więc w ciemną uliczkę, która zdawała się być najkrótszą drogą do domu. Usłyszałam za sobą szepty, które później przerodziły się w śmiech. Spanikowałam.
- Hej mała! Gdzie Ci się tak śpieszy? Może masz ochotę na małą zabawę?! - przyśpieszyłam kroku. Serce podeszło mi do gardła, a oczy zamazywały się łzami, potknęłam się i skaleczyłam w kolana! Podparłam się rękami i załkałam głośno. Nie zwracając jednak uwagi na ból, podniosłam się szybko i pobiegłam przed siebie. Było mi nie dobrze, jednak nie mogłam się zatrzymać. Po drugiej stronie zauważyłam znajomą postać. Mokre loki szatyna rozwiewał zimny wiatr. Stanęłam przed nim i w środku cieszyłam się, że tu jest.
- Carol! Szukałem Cię! - powaga jaka malowała się na jego twarzy nie pasowała do niego. - Co Ci się stało?!
- Po prostu mnie przytul.. - mruknęłam. Cały świat zawirował, wbiłam twarz w jego tors i płakałam jak małe dziecko. Trzech facetów przeszło tuż obok, nie zwracając na nas uwagi. Rozpoznałam ich głosy. Modliłam się by nas nie zaczepili. Nie miałbym już sił uciekać. - Jestem zmęczona i wszystko mnie boli. - Nie powiedział nic. Harry okrył mnie swoją bluzą i wziął na ręce.
- Nic nie mów. Zaraz będziemy w domu. Będzie dobrze. - chyba sam nie wierzył w swoje słowa. Przecież nic nie będzie takie jak kiedyś. Nikt nie odda mi rodziców i 4 lat bez brata. Nikt nie odda mi mojej duszy..
- Nie Harry, nic nie będzie takie samo. Nie mam nic, pustka.
Pokochaj mnie za to kim jestem gdy nikt nie patrzy. Gdy jestem sama i nie obchodzi mnie to jak wyglądam. Gdy mam całą twarz brudną po jedzeniu spaghetti i gdy włosy skręcają się tak jak im się spodoba. Gdy oczy mam podpuchnięte i nie chce mi się ich tuszować. Gdy zakładam dres i nie maluję paznokci. Gdy płaczę i lamentuje jak mi źle. Pokochaj mnie za mój wybuchowy charakter i to że nic mi nigdy nie pasuje. Pokochaj mnie od środka i nie za to co prezentuję.



"*I'm going tonight.*"

______________________________________________________
Nudne jak flaki z olejem, albo jeszcze gorzej! Nie wiem.. Ostatnio jakoś się zacięłam i nic mi nie wychodzi.. -.-
Zastanawiam się, czy domyślicie się kim będzie owa Daisy? :>

Aaaa, zapomniałabym.. Znów mam dużo do nadrobienia.. I czy mi się to uda, okaże się już niedługo. ;D Na pewno spróbuję!

Kocham was i przepraszam, że tak długo. Chociaż 15 dni w porównaniu do 69 to pikuś! ;D

I przepraszam za jakiekolwiek błędy i niespójne zdania ;D zdarza się jak pisze się szybko!
  • awatar Koksy Szalik DJ Malik: Boski!!! <33
  • awatar Black.flower: Nie gadaj głupstw ! Jest świetny i już ! (: Możesz informować mnie o rozdziałach ?
  • awatar Maalik.: ten Zayn na początku mnie rozwalił ... po prostu .... moje serce /\/\/\__________________________________________________________________________________________________________________________ < piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii >
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
*Rozdział 6.*

"*Nothing..*"


Czułam się źle. Jakby przejechał po mnie czołg. Głowa mi pękała, a gardło piekło. Co się stało? Po dłuższej chwili, w końcu, dotarło do mnie, że nieźle oberwałam. Nie wiem jak, nie wiem gdzie, nie wiem od kogo.
Czułam jak coś lub ktoś uciska bolące miejsce, po moim czole spłynęło kilka kropel wody. Otworzyłam oczy, zdezorientowana całą sytuacją. Nade mną wisiał Niall, z chusteczką w ręce. Wyglądał okropnie! Oczywiście zawsze tak wyglądał, ale dziś? Jego twarz była sina, w nie których miejscach zadrapana, łuk brwiowy wyglądał jakby niedawno go zszyto. W końcu przypomniałam sobie zajście w klubie. Pobitego brata, Patch'a, płaczącą Kathlyn. Ona płakała!
- Mhmmm.. - zwilżyłam spierzchnięte wargi. - Co się stało? - światło raziło moje oczy, zmrużyłam je lekko, próbując przystosować je do panującej jasności.
- W klubie dostałaś butelką. Straciłaś przytomność. - rozglądnęłam się, w nim jednak już nie byłam. Leżałam na kanapie w domu chłopaków, w moim domu. - Nie wiemy jeszcze kto to.. - Nialler uprzedził moje pytanie.
- Auu.. - jęknęłam głośniej, gdy Horan naparł mocniej na moją głowę. - Uważaj! To boli! - warknęłam. Machnęłam ręką, by się stąd zabrał. Na jego twarzy pojawił się grymas zawodu. Nie myśl sobie, że zapomniałam!
- Jutro będą pisać o tym wszystkie gazety. Mamy przechlapane! - wydusił z siebie Liam. Zmierzwił włosy i podciągnął kolana pod brodę. Peazar poklepała go po plecach i przytuliła mocno. - Paul się wścieknie..
- Nie panikuj.. - szatyn brzmiał tak, jakby nic się nie stało. No tak Harry, przecież tylko się bawiliście. To pewnie Twoja stała wymówka?!
Zamknęłam oczy by choć na chwilę o tym nie myśleć. Jednak narastający ból nie dawał za wygraną. Podniosłam się na łokciach, czego efektem był lekki zawrót. Ciało domagało się odpoczynku, ale ja musiałam porozmawiać z Kathlyn. Przypomniałam sobie, że przecież m o j a Kat płakała! Do jasnej cholery, gdzie ona w ogóle jest! Chyba nie pozwoliliście jej nigdzie pójść samej, ona jest t a k a krucha..
Poprawiłam zaplamioną bluzkę, narzuciłam na ramiona kurtkę i skierowałam się do drzwi. Muszę ją jak najprędzej znaleźć, a co jeśli zrobi sobie krzywdę?
- A Ty dokąd?! - zawołał mnie Nialler.
- Poszukać Kathlyn..
- Jest w swoim pokoju. - dodał spokojnie. Wywróciłam oczami, że też nie zapytałam na początku..
- Yhmm.. - z zakłopotania, podrapałam się po karku. Cóż..
Stojąc pod jej drzwiami, usłyszałam cichy szloch. Znowu płacze! Serce mi ścisnęło, a w gardle zaschło. Tak bardzo nie lubiłam jak płacze, rzadko to robiła, rzadko pokazywała emocje, ale kiedy już wybuchła, nie kryła się z niczym. Po głowie znów gdzieś, krążyły głupie myśli. Co jeśli faktycznie zakochała się w tym draniu?
- Yhhmm. - odchrząknęłam tak, by usłyszała mnie po drugiej stronie. - Możemy porozmawiać?! - odpowiedziała mi cisza. - Proszę Kat! Wiem, że tam jesteś. - zsunęłam się po drzwiach i skuliłam, oparta o nie. - Nie zostawię Cię z tym samej. Poza tym.. Też mam problem.
- Proszę sunshine.. - jęknęła. - Nie dziś.
- Ale ja muszę. Jest mi z tym wszystkim źle. Zrobiłam coś złego. Nie mogę tego zmienić i wiem, że będzie jeszcze gorzej. Jestem trudnym przypadkiem. I jak ze mną nie porozmawiasz to nie wiem.. Skoczę z mostu.
- Wiem. - ja jej mówię, że skocze z mostu, a ona odpowiada krótkie "wiem". Aaaa! Czy wspominałam już, że czasami jej nienawidzę?! - Wiem co zrobiłaś, albo raczej co zrobił Patch.. Za Randall'a. - dodała chwilę później. Włosy stanęły mi dęba. Nie wierzę, że Randall jej o tym powiedział! Co za sukinsyn, skończony dupek i gnojek w jednym! - I domyślam się co mu obiecałaś.. Bezinteresowny on to nie jest..
- Przepraszam.. Ale nie o tym chciałam porozmawiać. - westchnęłam cicho, naparłam na drzwi i podniosłam się szybko. Skierowana twarzą w stronę białego drewna, myślałam jak z tego wybrnąć. Na ustach poczułam słony smak łez. Spływały po moich policzkach tworząc sobie nowe drogi. Szkoda tylko, że ja tak nie mogę.. Zamknąć pewien rozdział i zacząć od nowa. - Zakochałam się.
Zakochałam się w ignorancie, który za cel stawia sobie tylko swoje szczęście. Nawet czasem myślę, że jego przyjaciele też nic dla niego nie znaczą. Ale czy ja właśnie nie jestem taka sama? Przecież chcę skrzywdzić Niall'a tylko dla własnej przyjemności. Moje widzimisię jest ważniejsze od wszelkich innych norm..
Takiego widzę go, ja. A jak oni spostrzegają mnie?
Obudziłam się niewyspana. Czarne chmury spowiły Londyn, a ostatnie resztki radości, rozpłynęły się gdzieś z każdą spadającą kroplą zanieczyszczonej wody. Ogarnęło mnie dziwne uczucie, jakoby coś miało się stać. Wzięłam do ręki laptopa, z racji tego, że zawsze zostawiam go w stanie uśpienia, nie musiałam długo czekać na jego załadowanie. Automatycznie włączyły się wiadomości z dzisiejszego dnia.

"Raport specjalny: Strzelanina w szkole! Zamachowiec nie żyje. Czwórka dzieci rannych! CZYTAJ DALEJ!"

"Rodziny nie mają co jeść. Rząd znów podwyższa podatki! CZYTAJ DALEJ!"

Mlasnęłam cicho i weszłam w zakładkę: Muzyka.

"Fani oburzenia! Bójka w klubie! CZYTAJ DALEJ!"

"Zespół i managerowie milczą! Fani domagają się wyjaśnień! CZYTAJ DALEJ!"

"Rihanna: Nie mogę w to uwierzyć. To skrajnie nie odpowiedzialne, ale jestem z wami chłopaki! CZYTAJ DALEJ!"

To tylko wybrane tematy z kilkunastu innych, które zapełniały cały mój ekran. Pełno zdjęć, głupich komentarzy i docinek. Jakby nikt nigdy się nie pobił, jakby w świecie show biznesu nie było innych, gorszych skandali, jakby świat żył tylko wczorajszym dniem.. Z przerażeniem czytałam każdy artykuł. Swoją uwagę skupiałam tylko na szczegółach dotyczących mojej osoby. Oh Carol, ale z Ciebie egoistka!
Związałam włosy w luźnego koka i przeciągnęłam się mocno. Poprawiłam zmięta kołdrą i znów weszłam na internet. Tym razem czas stawić czoła twitter'owi i tej głupiej społeczności.. Nie zaglądałam tam kilka dni i nie wiem czego mogłam się spodziewać.
Byłabym głupia, myśląc, że tablice chłopaków będą świeciły pustkami. Posty podobnych treści, kumulowały się na każdej z tablic.

*ChristyStyles* napisał:
@ NiallHoran @ Harry_Styles @ LouisTomlinson @ Liam_Payne
@ zaynmalik Nie mogę uwierzyć! Na serio uczestniczyliście w bójce?
*14 h temu – 12 lip 13 – via Internet*

*LoreenMalik* napisał:
@ zaynmalik @ LouisTomlinson @ Harry_Styles @ Liam_Payne
@ NiallHoran Mam nadzieję, że nic wam się nie stało! Lovvvv! <3
*13 h temu – 12 lip 13 – via Internet*

*CassieHoran* napisał:
@ NiallHoran Oh, Niall! Twoja twarz, wyglądasz strasznie! Czemu się pobiliście? Chodziło o Anne? Proszę, odpowiedz!
*8 h temu – 12 lip 13 – via Internet*

*Denissss* napisał:
@ NiallHoran @ Liam_Payne @ zaynmalik @ LouisTomlinson
@ Harry_Styles nie mogę uwierzyć! Wy chyba zwariowaliście! Jak teraz się wytłumaczycie?!
*8 h temu – 12 lip 13 – via Internet*

*Liam Payne* napisał:
@ Denissss @ ChristyStyles Wszystkim nam jest przykro z tego powodu, jednak pewnych decyzji nie da się cofnąć.
*5 min temu – 13 lip 13 – via Twitter Mobile*

Zamknęłam laptopa, wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Wicklow'a. Długo wahałam się, zanim zdecydowałam nacisnąć zieloną słuchawkę. Tkwiłam w bezruchu dobrych kilka minut. Co mu powiem? Że jest skończony i niech lepiej nie pokazuje mi się na oczy? Że jest dupkiem, który nie zasługuje na miano mężczyzny?Przełknęłam gorycz zawodu i przyłożyłam telefon do ucha.
- Nie wiesz która jest godzina?
- 7 rano? - spytałam, żeby jeszcze bardziej go zdenerwować. - Na serio, mało mnie to obchodzi. Czemu powiedziałeś wszystko Kat! - warknęłam do słuchawki. Brunet zaśmiał się ironicznie. Teraz to on wprawił mnie w jeszcze większą złość.
- Nie denerwuj się, nic jej nie mówiłem..
- To skąd wie? - załamał mi się głos, chciałam płakać, głośno i bez końca. Moja przyjaciółka zapewne już mnie znienawidziła i skreśliła na zawsze. I być może zastanawia się dlaczego.. Teraz nie wiem czy potrafiłabym powiedzieć jej to samo, co wtedy kiedy to zaczęłam. - Mówił Ci już ktoś, że jesteś dupkiem?
- Tak, codziennie mi to powtarzasz, ale tak samo jak Ty, mam to gdzieś. - zawiesił głos. - Nie zapomnij, że coś mi obiecałaś! - westchnęłam.
- Może nie Tobie, a Patch'owi. Przecież to dzięki niemu Niall, nie jest już z blondyneczką.
- Nie próbuj nawet! - krzyknął. - To moja nagroda!
- Spokojnie! Nie jestem zabawką..
- Przez jeden dzień, będziesz. Tylko moją..
- Chyba jedną noc.. Nie zapominaj się. - poprawiłam go. Rozłączyłam połączenie nim zdążył cokolwiek dopowiedzieć. Na usta nie cisnęły mi się już żadne słowa. Chyba powiedziałam już wszystko..

*Carol Horan* napisał:
@ NiallHoran Życie kopie nas po dupie, ale musimy dać radę!
*2 sek temu – 13 lip 13 – via Internet*



"*Void..*"


_________________________________________________________
Chyba nic się nie wyjaśniło.. Dodaję strasznie późno, ale znów egzaminy wzięły górę. Jutro postaram się nadrobić kolejną część opowiadań.
Mam nadzieję, że jest co. ;D
Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
*Rozdział 5.*


"*Life back us in the ass..*"



Stojąc za zamkniętymi drzwiami, analizowałam wszystkie możliwe sytuacje, które być może wydarzą się na dyskotece. Lustrowałam pokój i byłam wściekła. Wściekła na siebie, że zgodziłam się na te wyjście. Zamknęłam oczy i próbowałam powstrzymać napływające łzy. Ostatnio zbyt często płaczę, ot tak, bez powodu.
- Miałam przemalować ten cholerny pokój! Ten róż mnie coraz bardziej drażni. - warknęłam pod nosem, gdy uchylałam okno, by wpuścić choć trochę świeżego powietrza. Słońce kolejny raz kończyło swoją pracę nad Londynem.. - Jutro wybiorę kolory, może kupię nową szafę? - ze spokojem przewertowałam ciuchy.
Wyboru dużego nie miałam. W Ardmore Gallan rzadko odbywały się jakiekolwiek zabawy. Trzeba było jechać do sąsiednich miast, gdzie i tak nie było mowy o porządnej dyskotece - wiejskie potańcówki - nic więcej.
Wybrałam więc sukienkę w duże kwiaty i cieliste szpilki. Teraz dobrać tylko jakiś naszyjnik i strój jest gotowy. Przed wyjściem chciałam jeszcze wziąć długą kąpiel.
Będąc w łazience, poczułam jak oblewa mnie fala ciepła. W pomieszczeniu unosiła się para, która spowiła wszystko w okół. Gorący strumień oblał moje ciało, krople wody szukały swojej drogi, a ja uwolnienia od natłoku myśli. Nie wiem ile czasu spędziłam pod prysznicem, ale gdyby nie fakt, że o 20 mieliśmy wyjść, posiedziałabym tam jeszcze chwilę. Wilgotne włosy związałam w kłosa, policzki musnęłam różem, mascarą podkreśliłam błękitne oczy, a skórę spryskałam mgiełką. Zapach liczi wypełnił mój pokój.

*Od: Randall Wicklow*

Już jestem. Czekam przed domem. xx.

Schowałam telefon do torebki i zbiegłam na dół. Na piętrze minęłam Liam'a, który wrócił się jeszcze do pokoju, widocznie czegoś zapomniał. Uśmiechnął się miło i zniknął za drzwiami. Przy schodach czekała Kathlyn. Dziewczyna spięła włosy w wysokiego kucyka, założyła czarną sukienkę z cekinami i wysokie koturny. Była przybita, jej wyraz twarzy mówił wszystko. Tuż koło niej stał Zayn, trzymał Perrie za rękę. Nagle zrobiło mi się przykro. Przypomniałam sobie przyjazd tutaj. To jak na niego patrzyła, jak z nim rozmawiała. Tak na prawdę nie miałam jej tego za złe, przecież miała prawo się zauroczyć, nie? Bo chyba nie zakochała się w zajętym chłopaku.. A może? I choć blondyneczka - jeszcze, albo dalej - niczym mi nie podpadła, nienawidziłam jej z całego serca, krzywdziła moją przyjaciółkę, a najgorsze było to, że robiła to nieświadomie.
- Chodźmy! Randall już czeka. Jak będziecie się tak ruszać to nigdy nie wyjdziemy. A ja mam małą ochotę zaszaleć. - pogoniłam wszystkich.
Dziewczyna mojego brata ubrała skąpą, czerwoną sukienkę. Bezczelna i kusząca.. Randall'owi się spodoba, ale dlaczego Niall'owi? Chyba wyświadczam mu małą przysługę. Yhmm.. Jeszcze z tego wszystkiego będzie mi wdzięczny..
Z Randall'em zabrał się Patch. Jego najlepszy kumpel z Muff. Razem mieszkają, razem grają w jednej drużynie, razem wszędzie wychodzą. I gdyby nie to, że wiem, jak Wicklow'a kręcą laski, pomyślałabym, że oboje są gejami. Zawsze długo rozwodziłam się nad ich orientacją, ale tak często przekonywali, że są hetero, że dziś nie miałam już do tego podstaw. Jednak w ten sposób mogłam zapomnieć o dłużącej się drodze. No ile można jechać!
W końcu podjechaliśmy pod klub. Neonowa nazwa "Dangerous" raziła po oczach. Przed wejściem stała masa ludzi. Moją uwagę przykuły dwie panienki w krótkich spódniczkach i bluzeczkach z dekoltem, wykłócające się z selekcjonerem. Zrozumiałam tylko tyle, że przez strój i swoje zachowanie, nie może ich wpuścić. Poprosił więc ochroniarza o zabranie ich sprzed wejścia.
- Dobry wybór. - Randall przeczesał swoje czarne włosy. - Często tu bywam, świetna muzyka i fajne dziewczyny. - dodał. Obserwowałam jego zachowanie, włożył lewą dłoń do kieszeni brązowej marynarki, zaśmiał się pod nosem. Jest taki arogancki i przystojny!
- Im już nie są potrzebne! - z uśmiechem na twarzy, odpowiedziała Eleanor. Nawet nie zauważyłam, że panna Calder pojechała z nami. Czerwona szminka odbiła się na jej przednim zębie. Wyglądała komicznie, miałam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale w porę opanowałam swoje emocje.
- A niby jak chcecie tu wejść! Patrzcie ile ludzi.. - machnęłam ręką, pokazując niekończącą się kolejkę. Harry prychnął i podszedł do ochroniarzy. Nadęty, głupi dupek! Wywróciłam oczami i poszłam za resztą. Zapomniałam, że przecież oni nie muszą na nic czekać. Wszystko dostają pod nos..
Przypomniałam sobie jak razem z Kathlyn pojechałyśmy autostopem do Dublin'a. Był piątek, chciałyśmy się zabawić. Całą noc stałyśmy pod klubem "Zone", kolejka była tak długa, że zabrakło nam czasu by tam wejść. Stałyśmy tam 8 godzin.. Zmęczone i brudne siedziałyśmy w McDonaldzie, czekając na Patch'a, wcinałyśmy hamburgery.
W środku przywitał mnie zapach zmieszanych perfum, potu i owoców. Trzy sale, w każdej inna muzyka. Swoje miejsce znaleźli by tu fani pop'u, hip - hop'u, jak również zakochane pary. Nie zaglądałam tam, wolna muzyka w dniu dzisiejszym nie za bardzo jest mi - do szczęścia - potrzebna.
Siedziałam przy barze. Mój brat i jego przyjaciele szaleli na parkiecie. Obserwowałam ich zachowanie, gorzej niż dzieci w zoo, pomyślałam. Duże ilości alkoholu, migające światła, głośna muzyka, udzieliła się wszystkim. Zwilżyłam wargi owocowym drinkiem. Oglądnęłam się za Randall'em. Nie było ani jego, ani Anne. Czy już zaczął działać?
- Cześć maleńka. - nieznany typ usiadł tuż koło mnie. Jedną dłoń położył na moim kolanie, drugą objął ramie. Odsunęłam się. Przetrzepało mnie na jego widok. Włosy postawione na żelu, obcisłe białe spodnie, czarna koszulka przylegająca do torsu. Ohyda!
- Spadaj! - burknęłam. - Nie słyszysz co się do Ciebie mówi! Idź sobie! - machałam ręką przed jego twarzą, ciężko było przekrzyczeć muzykę.
- Słyszałeś! - głos szatyna w tym momencie był dla mnie zbawieniem. - Spadaj stąd! - pogonił go szybko.
- Dz.. Dzięki. - jęknęłam i sięgnęłam po szklankę z alkoholem. Styles szybko odsunął ją ode mnie i przysiadł obok. - Przestaniesz! - Czy on zawsze jest taki sztywny? Czy tylko jak rozmawia ze mną?
- O co Ci chodzi?
- Przestań się tak zachowywać. Cały czas mnie pouczasz, mówisz co mam robić.
- Ja.. Staram się.. Jestem pijany. I samotny - wzrok wbił w butelkę z piwa. - Duży błąd, zapamiętać nigdy nie łączyć tych stanów! Albo samotny, albo pijany, ale nigdy to i to jednocześnie..
- Harry? - spojrzałam na niego pytająco. Nadal nie wiedziałam o co mu chodzi, chyba za dużo wypił..
- Wiesz, jesteś jedyną.. Ehmm.. Trudno to wyrazić. Przepraszam Carol, jestem już troszkę wstawiony.. Ale coś Ci zdradzę.. Zmuszałem się, tak bardzo się zmuszałem, nie chciałem, żebyś mi się spodobała.. Nie chciałem. Znaczy Niall nie chciał.
- Niall? Co ma do tego mój brat?
- Ale muszę wyznać Ci jeszcze jedno. - nie odpowiedział na moje pytanie. - Śniłaś mi się wczoraj, wiesz. I widziałem Twoją prawdziwą twarz. Biust jest mi obojętny, mały, duży, średni.. - chyba się czerwienię. Nie wiem czy mam go słuchać dalej czy sobie pójść. Boję się tego co może mi powiedzieć. - Ale nie Twoje oczy i nie Twoje usta. I nos.. I.. Sposób, w jaki na mnie patrzysz, mówisz, jak pachniesz. I Twoje usta! Boże powtarzam się. - uderzył się w czoło. - Przepraszam! - Miałam mętlik w głowie. Raz zachowuje się jak ostatni pajac, a raz..
- Nigdy nie przepraszaj za to, co czujesz. To jak przepraszanie za bycie prawdziwym. - Po mału docierało do mnie to, co właśnie powiedział szatyn.
I pomyśleć, że pewnego dnia, możesz spotkać kogoś, kto odmieni całe Twoje życie. Kto odnowi Twoją wiarę w ludzi, we własne siły. Przywróci poczucie własnej wartości.
Zwróciłam uwagę na grupę przepychających się osób. Z potoku słów, wyrywałam pojedyncze zdania.
Stałam koło zakrwawionego Niall'a. Jego twarz była w opłakanym stanie. Rozcięty łuk brwiowy, spuchnięte wargi i nos, liczne przetarcia na policzkach. Horan ledwo trzymał się na nogach. Mamrotał coś o Anne, gdy podtrzymywał się ściany. Na podłodze leżał Patch.. Wyglądał jeszcze gorzej.
- Niall, przepraszam! Każdy popełnia błędy! - słodka blondynka dławiła się własnymi łzami, mój brat nawet na nią nie spojrzał. Pierwszy raz widziałam złość w jego oczach. Złość skierowaną w kierunku Slane'a.
- Co się dzieje!? - krzyczałam. Danielle trzymała Payn'a, jego dłonie zaciśnięte były w pięści. Zrobił to tak mocno, że jego kłykcie zbielały. - Danielle co tu zaszło?
- Pezz! Zaczekaj no! - głos Zayn'a. Odwróciłam się odruchowo, zobaczyłam, że m o j a Kathlyn płacze. Przecież byłam obok! Dlaczego nie wiem co się właśnie stało!
Wszystko działo się tak szybko, tak nagle, już. Nie wiedziałam co robić. Tłum ludzi wypchnął mnie sali. Zamroczyło mnie, kiedy poczułam mocne uderzenie w głowę. Dotknęłam ręką bolącego miejsca. Na dłoni pojawiła się plama krwi, a na podłodze, kawałki rozbitej zielonej butelki.
- Kat! - jęknęłam. - Auuu.. - nogi miałam jak z waty, zemdliło mnie. Osunęłam się po ścianie i twarzą wylądowałam na zimnej posadzce.



"*But you can do it..*"



_______________________________________________________
Cześć. Dawno nic nie dodałam, ale nie miałam czasu.
Nie jestem zadowolona. Osobiście uważam, że mogłam lepiej napisać ten rozdział, ale w połowie coś się we mnie zacięło.. -.-
Przepraszam za jakiekolwiek błędy jeżeli wystąpią.. Moje rozkojarzenie daje o sobie znać, nie raz..

Muszę nadrobić wasze opowiadania, a znów uzbierało się ich kilka.

Cały dzień słucham tej piosenki. Wgl. jakaś taka przybita dziś jestem -.- także nie zwracajcie uwagi na moje komentarze..
  • awatar Maalik.: przybita ? o jejusiu ! co się stało !? *tuli* pewnie ze Ci wyszedł rozdział ! pamiętaj ! zawsze jestem z Tobą ! ; *** i czekam na kolejny ! z niecierpliwością ; **
  • awatar Maalik.: awwwww ! jejusiu ! cała się telepie ! haha , dziwne słowo . kurcze ! ale ja chcę wiedzieć co dalej ! jak znowu będe czekała tyle ... to ja normalnie ... umrę ! a te animacje ! Ziam , Zarry , Ziall ! i młodzi nasi ! aaw ! ale normalnie Ziam i taniec najlepszy ! *_________________* czy Zayn go trzyma za tyłek? aaaaaaaaaaaw ! po drugie: MYŚLAŁAM ŻE SIĘ NIE DOCZEKAM ROZDZIAŁU !!! kurcze no ! tak , to jest już uzależnienie ! po trzecie : JAK CI NIE WYSZEDŁ ROZDZIAŁ !?!??! załamujesz się ! normalnie osłabiasz mnie ! ile razy mam powtarzać ?!?! jakie to jest fenomenalne i wgl ?! tak ... zabrakłoby mi słownictwa ... ugh ! ty nawet nie masz pojęcia co robisz z ludźmi ... a szczególnie ze mną .. taaak ... załatwić mi jakiego lekarza ... nie , już za późno ! nigdy nie mozesz przestać pisać ! wtedy będe musiała iśc na jakiś odwyk od uzależnień ... nie to nie pomoże ! widze nowe tłoo ! jejuusiu ! *___*
  • awatar Maalik.: o j e j u s i u !!!!!!!! po pierwsze : MUSIAŁAŚ SKOŃCZYĆ W TAKIM MOMENCIE !?!?!?! ten klub , wyznanie uczuć , a zarazem krew , płacz , bijatyka , złość.. ... uh ! ile emocji ! normalnie czytałam dalej i dalej ! i co się tam stało ? Anne płakała , Kat płakała , Zayn przepraszał ... aa ! tyle pytań ! ale co się stało ?! Niall .... uuł , on najmocniej oberwał ;/ i jeszcze Carol dostała w głowę !? kto to zrobił !? a gdzie podział się Randall ?! chyba że ... to on ... ? uh ! tyle pytan ! wracając do początku ... haha Randall i Patch gejami ? hahaha , ! a może ? wiesz... te podrywanie dziewczyn to moze taki kamuflaż ? hmmm ;D Kathlyn koturny , sukienka ... ale oczywiście czerń ;D haha ! Zayn jest z Perrie... chociaż teraz już nie wiem po tym zdarzeniu ... tyle rzeczy się tam wydarzyło ! a ja nic nie wiem ! - standard ! jejuuusiu ! dobrze ze Hazza wkroczył w odpowiednim moemencie przy barze ... uh ! i wyznał jej te uczucia ! jaka wypowiedź ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
No więc myszki kochane!

*Nasz Harry obchodzi urodziny!*

Więc z tej okazji chciałabym złożyć mu najlepsze życzenia! Przede wszystkim zdrowia, to najważniejsze.
Pragnę byś spełniał swoje najskrytsze marzenia, o których z pewnością codziennie myślisz i śnisz. Pewnie większość już się spełniło, ale czym było by życie, gdyby nie było nowych?
Niech to co do tej pory dawało Ci szczęście, będzie wsparciem w każdej trudnej dla Ciebie chwili.
Wiedz że na tym świecie jest dużo osób, które oddały by na prawdę dużo za spędzenie z Tobą choć jednej krótkiej chwili!
Twoi znajomi na pewno wiedzą jakie szczęście ich spotkało! Trwaj, dbaj i troszcz się. O przyjaciół warto walczyć! Zwłaszcza o tych prawdziwych.
Powodujesz uśmiech na twarzy milionów ludzi, dzięki Tobie słabsi bardziej wierzą w siebie i w swoje umiejętności! Jesteś jak cel do którego warto dążyć!
Na koniec nie zapomnij co to miłość. Znajdź szczęście, które wskaże Ci ten jeden kierunek.

*Śpiewaj, uśmiechaj się, żyj! Ostatnie naście do czegoś zobowiązuje*

;*** ♥♥

1♥2♥3♥4♥5♥6♥7♥8♥9♥10♥11♥12♥13♥14♥15♥16♥17♥18♥19♥

MY FOREVER YOUNG !!
  • awatar Maalik.: o jejjusiu ! jakby to przeczytał ! normalnie ja się wzruszyłam ! awwww ! no to Happy Birthday Harry ! i podpisuje się pod tymi zyczeniami ! doskonale to ujęłaś ... jak zwykle z resztą ! ; D We love you Harry ! ; ***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

*Rodział 4.*

"*I'm sorry!*"


Obiecałam coś wbrew swoim zasadom, ale muszę. Jestem podłą egoistką, sama cierpiała nie będę.
Dziś postanowiłam jednak zostać w łóżku do południa. Myślałam, że może do tego czasu szlag trafi połowę świata, a życie stanie się łatwiejsze.. Chciałabym przestań zaprzątać sobie głowę tymi wszystkimi problemami, Niall'em, Randall'em, Harry'm.. Dawno nie wychodziłam z Kathlyn.. Boże, zaniedbuję przyjaciółkę. Przeciągnęłam się i ziewnęłam głośno. Dziś wezmę się za remont tego pokoju.

*Od: Randall Wicklow*

Wpadnę po 16. Czas na kolejny krok.. ;D xx.

Wiadomość od bruneta przypomniała mi o moich planach. Zapraszałam go codziennie by mógł dokładnie przyjrzeć się swojej, nowej o f i e r z e. Boże, jak to dziwnie brzmi, ale tak było. Miał ją wykorzystać, bym mogła skrzywdzić brata. To brzmi jeszcze gorzej, ale nie było innych słów na określenie tego co chcę zrobić, te oddawały całą prawdę. Nie odpisałam.
Przestronny salon z kominkiem, z cegły. Telewizor na ścianie, kanapa i dwa fotele pośrodku. W okół pełno zdjęć chłopaków z X-factor'a, koncertów, wywiadów, spotkań z fanami. Nie wiem jak to wszystko się zmieściło, ale od razu widać, że działała tu ręka profesjonalisty.
Siedzieliśmy wszyscy w jednym pokoju. Do teraz dziwię się, że wytrzymałam w nim tak długo, widząc tuż obok brata. Z obrzydzeniem i zażenowaniem patrzyłam jak obściskuje się z Anne! Nie pasuje do niego i już!
Od kilku dni, do znudzenia, puszczają cały czas te same filmy. Na przemian komedie romantyczne i horrory. Jeszcze jeden, a przysięgam że kogoś uderzę! Czy w tym pudle nie ma nic innego?!
Cała ta sztuczna atmosfera, dziwne uśmieszki i gesty denerwowały mnie tak bardzo, że miałam ochotę wygarnąć im wszystkim, co tak na prawdę o nich myślę. Jednak za każdym razem przygryzałam język. Myślą, że jestem głupia i nic nie widzę?
Położyłam głowę na ramieniu Wicklow'a, uśmiechnął się pod nosem i objął mnie ramieniem. Zapach jego mocnych perfum wirował gdzieś w mojej głowie. Mogłabym się nawet do tego przyzwyczaić, ale chyba nie przy tym chłopaku..
- Patrzy się. - szepnął mi na ucho, tak by nikt inny nie zwrócił na to uwagi. Chyba się udało. - Przygryza dolną wargę, czyżby zapomniała że Niall jest koło niej? - jęknął tak, że aż sama miałam ochotę popatrzeć! Czułam jego ciepły oddech na swojej skórze, pachniał miętą. Lubię miętę, stwierdziłam po chwili! Zaśmiałam się pod nosem.
Próbowałam wyobrazić sobie blondynkę, kuszącą bruneta. Na serio musiałam nieźle się natrudzić.
Randall'a poznałam na akademii w Ardmore Gallan, tuż po moim przyjeździe. Opierał się o ścianę, ręce miał schowane w kieszeniach spodni, wzrokiem błądził po całej sali. Wywołany przez matkę, podszedł i zaczął opowiadać o kulturze Muff i historii szkoły. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie i głośny śmiech, gdy tylko to usłyszałam.. Założę się, że namówiła go stara Wicklow! Randall skwitował to uśmiechem, a dyrektorka skarciła wzrokiem.
- Masz na coś ochotę? Kawa, herbata, pepsi? - wstałam nagle i spojrzałam pytająco na bruneta. Ten dalej wgapiał się w Anne. Odeszłam by nie przeszkadzać, teraz on prowadził swoje dziwne gierki.
- Pepsi poproszę! - nawet się nie odwrócił gdy odpowiadał.. Pepsi srepsi, pomyślałam. Zajmij się w końcu swoim zadaniem! Minął już tydzień..
Z głową pełną problemów..
Stałam przed kranem i zapełniałam srebrny czajnik. Czułam jak zimna woda oblewa moje dłonie, zamyśliłam się.
Przypomniałam sobie lato 2002. Miałam 10 lat. Bawiliśmy się w ogrodzie, pamiętam, że mama wyszła po tabletki do sąsiadki, a tata był w pracy. Była bardzo roztargniona, zapomniała wyłączyć czajnik i żelazko. Żelazkiem więc zajął się Niall, ale teraz myślę, że to ja powinnam była wtedy to zrobić.. Mnie przypadło wyłączenie palnika. Jednak na stole zauważyłam dzbanek z torebkami herbaty w środku. Głupia, mała Carol próbowała zalać go wodą. Zamiast do dzbanka, woda wylądowała na mojej nodze. W całym domu rozszedł się głośny krzyk. Do dziś przechodzą mnie ciarki, gdy wracam do tych wspomnień. Zdyszany braciszek zabrał mnie wtedy do łazienki, polewał nogę zimną wodą, uspakajał, śpiewając piosenki.
Wtedy był taki opiekuńczy..
- Chłopak?
- Co? - zwróciłam się do szatyna stojącego tuż obok, zapominając o poprzednim wspomnieniu. Sięgnął po banana. Chwilę później zaglądnął jeszcze do lodówki, mruknął coś pod nosem i zamknął ją z powrotem.
- Twój chłopak? - powtórzył tym razem wyraźniej.
- Nie, dobry kolega. - odpowiedziałam szybko. Wyciągnęłam dwa kubki i jedną torebkę herbaty. Ręce mi się zatrzęsły, upuściłam jeden z nich. Stłukł się na porcelanowej posadzce. - Cholera!
- Za dużo przeklinasz, wiesz?
- Nie znasz mnie.. - warknęłam przykucając.
- Faktycznie, skoro nic o sobie nie mówisz.. - ukląkł, pomógł zebrać mi potłuczone szkło.
Starałam się nie zwracać uwagi, gdy Harry próbował nawiązania ze mną dłuższy kontakt wzrokowy. Czułam jak motylki w moim brzuchu odstawiają niezłe tańce, a serce chce wyskoczyć. I wiem co to znaczy. Miłość boli, a rezygnacja z niej jeszcze bardziej, mimo to nie chcę się zakochać! Jednak najgorsze w tym wszystkim było to, że potrzebowałam kogoś takiego jak on..
Pierwszego dnia w Londynie, wymyślałam przeróżne, najdziwniejsze scenariusze dotyczące jego osoby. Patrząc wtedy na niego, wiedziałam, że mogę wiele zyskać, ale kiedy zamieszkałam z nimi, zdałam sobie sprawę, że nie potrafię wykorzystać go w tak perfidny sposób.
- Yhhymm! - do kuchni weszła Kathlyn. Odchrząknęła głośno, próbując zwrócić na siebie uwagę.
Teraz dopiero zauważyłam jak długo lustrowaliśmy swoje twarze. Wymusiłam uśmiech i wstałam szybko.. Poczułam jak na moich policzkach pojawią się - lada moment - wielkie, czerwone rumieńce, odwróciłam głowę, by nie zrobić z siebie jeszcze większej kretynki. Cichy chichot Styles'a rozbrzmiewał w moich uszach, a ja czułam się jeszcze gorzej!
- Chłopaki mają ochotę wyjść dziś wieczorem do klubu, przyszłam zapytać co wy na to, ale widzę, że macie lepsze zajęcie.. - tak, Kathlyn i jej głupie docinki.
Przywołałam znów wspomnienia z Ardmore Gallan. Na akademii była również panna Lismore. Siedziała dwa krzesła dalej i tylko ona nie miała poważnej miny. Odwróciła się do mnie, mrugnęła lewym okiem.
- Pewnie stara goniła go z miotłą. Nie miał wyjścia i musiał się zgodzić. - jakby czytała myślach, pomyślałam wtedy. Zakryłam usta dłonią, zachichotałam niemo.. Z początku byłyśmy tylko współlokatorkami, jednak nic nie znacząca znajomość przerodziła się w prawdziwą przyjaźń. Wiedziała kiedy wkroczyć, a kiedy odpuścić. Dziś chyba pierwszy raz popełniła błąd.
- Ja z chęcią, a Ty Carol?
- Ymm.. - przeciągałam.
- No zgódź się! Proszę. Tak dawno nigdzie nie byłyśmy. - czerwonowłosa chwyciła moją dłoń, przechyliła głowę w bok i wpatrywała się prosto w moje oczy. Zgodziłam się. Wiedziałam, że to będzie odpowiedni moment by Wicklow zaczął w końcu działać.



"*Everyone makes mistakes.*"



____________________________________________________________
No i mamy czarty rozdział..
Nie było mnie dość długo, muszę nadrobić wasze rozdziały. Niestety, albo stety dopiero wieczorem. <3

Kocham was! ;*
  • awatar sylwankaa.: moomomo ;* prze świetnyyyy <333
  • awatar Still The One: WOW.. chyba nie potrafię opisać tego co czuję po przeczytaniu tego rozdziału... WOW ! Carol i Harry ? Coś z tego będzie ;> ? No ja mam nadzieję ;P Randall ? Dziwny typ, ale na razie nie jest aż tak bardzo zły... znając życie może się pogorszyć -,- Niall i Anne ? Nie lubię jej... nie trawię i w ogóle... Może to dobrze, że Randall się nią zajmie ?? ;D Ach ! Kocham *.* z niecierpliwością czekam na następny ;**
  • awatar I ♥ Holigans: Super no już coś się więcej zaczyna dziać oj biedna zakochała się ciężko jest się odkochać :) Czekam na kolejne rozdziały . . . ! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
*Rozdział 3.*

"*The love a hurts..*"


Nie czuję się zbyt dobrze. Targają mną dziwne emocje.. Frustracja, przygnębienie, złość, a jednocześnie - między tym wszystkim - pojawia się przeświadczenie, że to ja robię źle, że jestem zbyt surowa.
Leżałam na łóżku i dalej wpatrywałam się ten cholerny zachód słońca. Dobiegał końca, a ja coraz bardziej czułam się znużona. Na prawdę miałam ochotę zrobić cokolwiek, by jak najmniej czasu spędzać w tym domu. Za dużo w nim bólu.
Podparłam się na łokciach, zlustrowałam całe pomieszczenie. Dalej nie mogę uwierzyć, że mój pokój jest różowy. Chyba będę musiała wziąć się za niezły remont. W kącie zauważyłam gitarę. Tak dawno nie grałam, pomyślałam. Można się domyśleć, że nauczył mnie tego brat. Tak, gdy byłam mała podglądałam go. Zawsze siadał na balkonie i brzdąkał, gdy tylko coś nie wyszło mu w szkole, albo pokłócił się z najlepszym przyjacielem.
Gładziłam jej równą, dębową powierzchnię, wróciły wszystkie wspomnienia. Pierwsze zagrane dźwięki, napisane piosenki, koncerty przed rodzicami. Zamknęłam oczy i lekko uderzyłam palcami o struny. Melodia rozchodziła się po całym pokoju i milkła po kilku sekundach. Serce zabiło mi mocniej, a ciepłe łzy gładziły moje policzki. Przetarłam je kciukiem. Przypomniałam sobie piosenkę napisaną wspólnie z Niall'em.

"I nie ma gwarancji,
Że to będzie łatwe.
To nie cud jest tym, czego potrzebujesz.
Uwierz mi."

Przełknęłam ślinę, znów płakałam. Tak bardzo skupiłam się na tym co ja śpiewam, dopóki nie usłyszałam tym samych dźwięków z pokoju obok. Napływały one do mojego pokoju przez otwarte okno.

"Nie jestem aniołem.
Jestem tylko sobą.
Ale będę Cię kochał nieskończenie. Skrzydła nie są tym, czego potrzebujesz.
Potrzebujesz mnie."

Ranię wszystkich w okół, ale taka już jestem. Nauczyłam się tego w Ardmore Gallan i wątpię bym szybko pozbyła się tej u m i e j ę t n o ś c i!
Ręce mi się trzęsą, muszę to jak najszybciej opanować. Gitara wróciła na swoje miejsce, byłam zbyt roztrzepana, by zagrać coś więcej. Czułam jakby serce miało zaraz wyskoczyć z piersi, puls miałam przyśpieszony, oddychałam nie równo. Zdecydowanie za dużo w tym uczuć.
Opadłam swobodnie na łóżko, zakryłam się kocem. Chciałam, albo raczej potrzebowałam kogoś, kto dałby mi siłę. Potrzebowałam opieki. Za szybko straciłam rodziców..
Zerwałam się na równe nogi, gdy usłyszałam dźwięk telefonu. Przeciągnęłam się ociężale i spojrzałam na wyświetlacz. Myślałam, że ktoś dzwoni, ale to tylko wiadomość sms.

*Od: Randall Wicklow*

Słyszałem, że jesteś w Londynie. Może masz ochotę gdzieś wyjść? xx.

*Do: Randall Wicklow*

Jesteś moim zbawieniem ! Ce.

*Od: Randall Wicklow*

O, czyżby zły dzień ? ;P xx.

*Do: Randall Wicklow*

Uważaj, bo się rozmyślę ! Ce.

*Od: Randall Wicklow*

Dobra, nie zaczynam. Gdzie mam po Ciebie przyjechać ? xx.

*Do: Randall Wicklow*

Sheraton St. 82. Pośpiesz się !! Ce.

Westchnęłam głośno, na chwilę uwolnię się od tego wszystkiego. Zaczynam się tu dusić i z pewnością nikomu nie jest to na rękę, a życie w czterech ścianach też jakoś do mnie nie przemawia.
Podeszłam do walizki i próbowałam wygrzebać jak najlepsze ciuchy. Biały t-shirt, szorty i trampki w zupełności mi wystarczą. Po rozmowie z bratem zapomniałam się rozpakować, więc na szybkiego zrobiłam to teraz, wyrzucając wszystko na łóżko. Związałam włosy w luźnego koka, na szyi powiesiłam długi łańcuszek. Sięgnęłam jeszcze po telefon, portfel i czarną torebkę.
Zbiegając po schodach o mało co z nich nie spadłam. Tak cieszyłam się, że stąd wyjdę, że w końcu wyszłabym na zawsze. Jeszcze wczoraj mogłabym umrzeć, a dziś jak o tym pomyślę, całą mnie skręca.
- Wychodzę! - krzyknęłam, do ludzi siedzących w salonie, jednak Horan zatrzymał mnie w wejściu. W drzwiach stanęły dwie dziewczyny. Z jedną migdalił się Liam, więc stwierdziłam, że to pewnie jego. Uśmiechnęłam się miło - chyba nawet zbyt miło jak na mnie - i chwyciłam za metalową klamkę frontowych drzwi.
- Gdzie idziesz? - no nie mów, że będziesz zachowywał się jak ojciec i kazał zostać w domu!
- Nie Twój interes. - wydukałam.
- Mój, jestem Twoim bratem.
- Dobrze, że tylko na papierze! Wczas sobie o tym przypomniałeś. - złożyłam ręce na klatce piersiowej. Moja złość narastała z każdym słowem.
- Chciałem żebyś poznała Anne. - Anne, mówisz? To już wiem kim jest ta druga panienka.. Zmrużyłam oczy, a on bezczelnie przy mnie, podszedł do niej i ją p o c a ł o w a ł!
- A może ja nie chcę jej poznać? O tym nie pomyślałeś.. I nie możesz mi rozkazywać, mam 20 lat. - warknęłam pod nosem. Odwróciłam się na pięcie i wyszłam.
Idąc, próbowałam się uspokoić. Już wiem, kto jeszcze zabrał mi brata.. Spoglądnęłam ostatni raz przez ramię, stał w drzwiach i patrzył - nie Niall - ON!
Bywają takie momenty, kiedy chcę drzeć się z całych sił, i walić nogami w ściany. Chcę wykrzyczeć wszystkie przekleństwa świata i bić każdego, kogo spotkam na swojej drodze. Chcę zniszczyć wszystkie przedmioty znajdujące się w zasięgu mojego wzroku, chcę otruć wszystkie osoby, które kiedyś sprawiły mi jakiś tam ból. Chcę podpalić każde drzewo a potem jak gdyby nigdy nic, uciec jak najdalej od tego wszystkiego.
I wtedy zjawiasz się Ty. Uspakajasz.. I choć bardzo Cię lubię, to boję się kolejnego rozczarowania..
- Ruszaj! - burknęłam do chłopaka siedzącego za kierownicą. Brunet jęknął cicho, nacisnął pedał gazu i ruszył z rozmachem.
Randall to syn starej Wicklow, z Ardmore Gallan. Brunet, o brązowych oczach, najlepszy zawodnik drużyny "Demons Muff".
Jego dłoń właśnie leżała na moim udzie i mimo, że mi to przeszkadzało, nie zrobiłam nic, by to zmienić.
Westchnęłam cicho, wpatrując się w mijane powoli ulice. Słodka dziewczyna, pomyślałam, kiedy do mojej głowy - gdzieś tam pomału - docierały wspomnienia z domu. Blondynka, niebieskie oczy i za cholerę nie pasuje jej imię, Anne.
Pojechaliśmy do Starbucks'a. Musiałam napić się mocnej kawy. Duże stoliki były zajęte przez grupki głupich nastolatków w naszym wieku. Wybraliśmy więc, mały podwójny przy ścianie, tuż przy wejściu.
- Opowiadaj! Jak się żyje z bratem? - Wpatrywałam się w jego brązowe tęczówki i zastanawiałam się jak namówić go by wziął udział w mojej zabawie..
- Potrzebuję Twojej pomocy! - wypaliłam od razu, nie odpowiadając mu na wcześniejsze pytanie. - Tkwię w tym gównie i ktoś musi mi pomóc z niego wyjść!
- Nie wierzę! Panna samowystarczalna, potrzebuje czyjejś pomocy.. - zaśmiał się, a ja uderzyłam go w ramię. Spoważniał. - To na czym ma polegać ta pomoc?
- Musisz uwieść dziewczynę mojego brata! - zaschło mi w gardle na samą myśl.
- A niby jak mam to zrobić?
- Randall, kpisz ze mnie? - warknęłam. - Rozglądnij się! Każda dziewczyna Cię pragnie! - wszystkie twarze skierowane były w naszą stronę. Był jak pies na baby. Zaśmiał się cicho, przytakując mi. Musi mi pomóc, inaczej się wkurzę!
- Nie każda! - Przejechał palcem wzdłuż mojej dłoni. - Co za to dostanę?
- To czego pragniesz, idioto! - ucięłam krótko. Zanurzyłam usta w mlecznym napoju. - Chcę mieć jakiś dowód, zdjęcie, film, cokolwiek. - szepnęłam.
- Skąd?
- Nie wiem, może Patch Ci pomoże.. - odpowiedziałam obojętnie. Zamknęłam oczy, westchnęłam i czekałam na jego odpowiedź.
- Dobra. - zgodził się, więc już jakiś punkt zaczepienia mam. Teraz tylko wcielić mój plan w życie. - Tyle, że jemu też się coś należy.. Co z Kathlyn? Nie przestaje o niej mówić..
- Zapomnij. Ma kogoś innego na oku.
- Wkurzy się.
- Wiesz gdzie to mam? Ważne byś Ty zrobił to o co proszę! - przygryzł wargę, pochylił się nad moich uchem i cicho mlasnął. Seksowny, a jednak obrzydliwy.
Ludzie robią straszne rzeczy, ale nie musi to oznaczać, że są źli. Albo robisz coś wielkiego, albo nic. Dobrze jest się bać. To oznacza, że ciągle masz coś do stracenia..


"*Resignation of it, even more.*"



__________________________________________________________
No i mamy trójeczkę! Ej! Dziwię się, że tak szybko, ale ostatnio mam jakoś więcej czasu.
Wydaje mi się, że jest ok. Ale to pozostawiam już wam do stwierdzenia!
Kocham was ! ;** <3

I przepraszam za jakiekolwiek błędy. ;D Nie chce mi się sprawdzać pisowni, a niby to tak krótko trwa ;D
  • awatar Misiaaaa: aaaa Kocham TO !!!!!
  • awatar Maalik.: o jejuusiu ! mój Niall'uś ! boooolało ? choć , ja opatrzę ! Forever Young ! oczywiście że FOREVER YOUNG and ALWAYYYS ! no pewnie ! że chciałabym ! o jejusiu ! dfuhtsufhgksjfdhgljdshglshrtiuygsmnbcmnv Liam'uś ! o jejusiu *_________* Hazza , jaki słodziak ! mam łzy w oczach ! *__* ,,tam gdzie słońce nie dochodzi'' hahaha , śmieję się do ekranu ! rozwaliło mnie to ! Zarry *___* Hazza , rozwaliłeś system ! jaka klataaa ! mogłabym ...! aaaach ! Zayn ! on mówi to do nas ! *___* rozpływam się ... powietrza ! fd;hsdfhslfjhgsdjhfgsdkfjhg okay , to czekam na kolejny rozdział ! tak szyyyyybko ! proszę! ; ****
  • awatar Maalik.: kurde , ta Anne nie pasuje do Niall'a ! coś mi tu nie gra ! Niall - ogarnij się ! do cholery ! boję się o Carol ... jakby złapała tego Randall'a ! kurde ! ugh ! a co z Hazzą ?jego też wykorzysta ? a może jednak coś innego ? ;> hym .. wiesz ... mi to wgl nie przeszkadza że dodajesz tak często ! ani trochę mi to nie przeszkadza ! aaaa ! skończysz to opowiadania , a ja nie dodam rozdziału jeszcze ... -.- nie ma błędów ! jest fenomenalnie ! ale kurde ... muszę znaleźć jakieś synonimy ... bo to jest i tak oklepane ... nic nie wyrazi tego .. co czuję jak to czytam ! jak czytam Twoje dzieła ! My też Cię kochamy ! oczywiście deser to animacje ! *___* nie dość że leżę za każdym rozdziałem i ledwo zipie , to jeszcze animacje ... i wtedy zatrzymanie akcji serca _______________________________
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

yeahhhh
 
maalik
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

*Rozdział 2.*


"*You can't order me around!*"


Kochać i nienawidzić jednocześnie? To jakby stać na granicy dobra i zła.. Stąpam po cienkiej linii, co mi z tego przyjdzie?
Wjechaliśmy na podjazd. Duży budynek koloru kości słoniowej, z chabrowymi okiennicami, niczym nie przypominał domu gwiazd. Mogłabym nawet przyrzec, że mieszka tu zwykła rodzina z małym dzieckiem. Rowerek, piaskownica, porozrzucane łopatki, grabie i lalki.. Może zgubili drogę?
Na przeciw nam wyszła młoda dziewczyna z dzieckiem na rękach. Przedstawiła się jako Lou i przy okazji pogoniła chłopaków. Weszłam za nimi i będąc już w środku, czułam niezłe zmieszanie. Zapach męskich perfum mieszał się lakierem do włosów i świeczkami o zapachu jabłek. Pomyślałam wtedy, że tu nie pasuję, tak po prostu - to nie mój świat.
- Carol, piętro, drzwi pierwsze po lewej. - usłyszałam głos jednego z n i c h. Już dawno mnie zemdliło, więc wzięłam swoją małą walizkę i szybko poszłam pod wskazane miejsce.
W sumie szukać długo też bym nie musiała. Na drzwiach widniał duży, brązowy napis z moim imieniem. Weszłam do środka i stanęłam jak wryta. Mój pokój - o ile mogę tak go nazwać - był cały różowy! I do złudzenia przypominał ten z dzieciństwa! Horan, masz za to wielkiego minusa! Nie mam 10 lat!
Jednak zamknęłam się w nim. Potrzebowałam chwili by ochłonąć.
Stojąc dalej przy drzwiach i oglądając pomieszczenie, moją uwagę przykuł duży obraz, wiszący tuż nad łóżkiem. Na białym płótnie - po środku - odbite były dwie małe dłonie, a w okół nich, jeszcze cztery inne. Poczułam ukłucie w klatce piersiowej, boli mnie serce. Przypomniałam sobie moje 7 urodziny, gdy razem z Niall'em zrobiliśmy "ten obraz" w pracowni mamy. Pomyślałam wtedy, że dostaniemy ładne lanie. Pamiętam, że schowałam się wtedy pod schodami! Bałam się. Ale ona.. Ona dała mi go wtedy - w prezencie - bym pamiętała, że rodzeństwo zawsze winno trzymać się razem. Ja p a m i ę t a m, a Ty, Niall?
Jednak reszta dłoni nie była nasza..
Walizkę postawiłam koło drewnianej, brzoskwiniowej komody, a sama padłam na łóżko. Kolejny raz poczułam się jak dziecko, bezsilne małe dziecko, które coś traci i nie potrafi tego odzyskać. Po policzkach spłynęły strugi łez. Najnormalniej w świecie coś we mnie pękło. Jestem niestabilna emocjonalnie.. I to nie jest normalne!
Twarz wbiłam w poduszkę, czułam coraz większą potrzebę wzięcia głębszego wdechu, ale nie mogłam. Boże, nie chcę z nim mieszkać! Nie chcę t u mieszkać! W końcu odwróciłam się.
- Jesteś suką, Carol! - jęknęłam sama do siebie, wpatrując się w biały sufit.- I to nawet nie wiesz jaką! - przetarłam ręką mokre policzki. Wzięłam głęboki oddech. Kathlyn dobijała się do drzwi.
- Daj mi spokój! Nie mam ochoty z nikim rozmawiać.. Chcę być sama. - usłyszałam tylko ciche westchnienie, nie odezwała się nic, odpuściła.
Ni stąd, ni zowąd. przypomniałam sobie naszą podróż tutaj. Tę niezręczną, krępującą ciszę, panującą w samochodzie. Zastanawiałam się wtedy, dlaczego Harry, a nie Niall został by poczekać na mnie? Zerkałam raz na jednego, raz na drugiego. W niebieskich oczach mojego brata, zauważyć można było małe iskierki, jakby tliła się w nich nadzieja?
Jednak moją uwagę przykuł jeszcze ktoś inny.
Jeden z nich - brunet - siedział przy oknie i bawił się zapalniczką. Pewnie pali, pomyślałam! Na kilometr czuć fajki. Cholera, tak to na pewno od niego. No bo po co byłaby mu ta zapalniczka?
Zauważyłam jak Kat robi do niego maślane oczka. O fee! Ślini się na jego widok! Nie mogę! Zbrzydło mi już wszystko! Dosłownie!
Ale proszę, nie rób mi tego jeszcze Ty!
Drugi zaś, co chwila spoglądał na wyświetlacz telefonu, albo z kimś rozmawiał.
Był jeszcze jeden.. Ten też miał nieziemskie oczy. Błękitne i głębokie, jakby zamknięto w nich ocean. Ubrany w pasiastą koszulkę i rurki? Zmarszczyłam brwi i zachichotałam. U dołu podwinięte, odsłaniały idealne kostki. To pewnie Louis.. Chłopie, wyglądasz jak baba!
Jednak dalej myślałam o Harry'm. O jego przenikliwym, szmaragdowym wzroku, szerokim uśmiechu, idealnych kościach policzkowych.. Na samą myśl przygryzałam wargę, zrobiłam to tak mocno, że przez chwilę poczułam ból. Szkoda, że będę musiała Cię wykorzystać..
Przez okno, do pokoju, wdarły się ostatnie promienie słoneczne, które niczym nie przypominały pięknych, złoto - białych promyczków. Słońce urządziło sobie małą przejażdżkę i pomału znikało gdzieś za horyzontem, to wszystko tłumaczyło.
Zerwałam się z łóżka, kiedy usłyszałam, że ktoś szarpnął za klamkę. Stanęłam niepewnie i jak najciszej próbowałam dostać się pod drzwi. Jednak, jedna z panel, wybrzuszona tuż koło łóżka, ugięła się pod moim ciężarem i zaskrzypiała. Cholera! Nawet podłogi przeciwko mnie?
- Otwórz. - to Niall.. Odezwał się pierwszy raz od mojego przyjazdu.
- Czego chcesz? - odburknęłam. - Mówiłam, że chcę zostać sama.
- Porozmawiajmy.. Nie widzieliśmy się 4 lata.- prawie szepnął wypowiadając końcowe zdanie. Wiedziałam, że kiedyś do tej rozmowy dojdzie, ale że aż tak szybko. Kurwa, Carol, wymyśl cokolwiek..
- Sorry braciszku, ale chcę się wykąpać, może później..
- Boże Carol, proszę otwórz.- ojeju.. Serce podeszło mi do gardła. Jego ściszony ton dalej tak na mnie działa. Może nie jesteś aż taką suką? Odezwała się moja podświadomość. Aż taką?! Co to ma być?
Westchnęłam cicho, przekręciwszy kluczyk w zamku, otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka..
- Dzięki.- mruknął, zamykając je za sobą.
- Dobra, przejdź do rzeczy. - Wróciłam do starej j a. Stanęłam w oknie, odwrócona plecami do niego. Oglądałam zachód słońca. Kolory pomarańczy, złota i czerwieni malowały drogi na błękitnym - jeszcze - niebie i słuchałam tego co ma do powiedzenia.
- Nie wiem od czego zacząć.. - On nie wie od czego zacząć! Dobre sobie! Może od tego, dlaczego jesteś takim dupkiem i palantem? Dlaczego zostawiłeś mnie w tej głupiej szkole? Dlaczego nie pomogłeś odbudować mi się po stracie rodziców?!
- Może od tego, jakim jesteś ..
- Długo nad tym myślałem i wiem, że popełniłem wtedy błąd. Brakowało mi Ciebie, żałowałem, ale nic nie zrobiłem. I choć wiem, że jest Ci ciężko z tą całą przeprowadzką i nową sytuacją, chciałbym naprawić nasze relacje.
- Nie gadaj! - wrzasnęłam głośniej niż przypuszczałam. Byłam wściekła, czułam jak moje policzki robią się czerwone, a od wewnątrz aż płoną. Odwróciłam się na pięcie, chciałam w końcu spojrzeć mu prosto w oczy. - Zostawiłeś mnie samą Niall.. - dodałam już nieco ciszej. Znów zanosiło się na niezły płacz, ale nie teraz. Nie poniżę się przed Tobą. Nie pokażę, że jestem tak samo słaba jak - wtedy. Za długo pracowałam na swój wizerunek, by teraz ot tak, to wszystko stracić.
- Byłem młody, głupi.. Bałem się!
- Nie tłumacz się, bo dobrze wiesz, że to nie ma sensu. Nie po 4 latach. - znów stanęłam plecami do niego. Głowę spuściłam w dół. Przetarłam szybko kąciki oczu. - Kocham Cię Niall, ale bardziej nienawidzę.
- To boli Carol. - jęknął. Spojrzałam przez ramię, blondyn dalej opierał się o drewnianą szafę, ręce skrzyżował na wysokości klatki piersiowej. Znów ścisnęło mi serce, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Musiałam przytrzymać się parapetu. Niall westchnął głęboko, zmierzwił swoje włosy i skierował się do drzwi.
- Mnie też bolało, ale nie jestem już dzieckiem Nialler. - spojrzał na mnie jeszcze raz, otworzył szeroko drzwi, stanął w progu.
- Jeśli jednak będziesz chciała pogadać.. Jak siostra z bratem. - przełknął głośno zalegającą ślinę. - To wiesz, gdzie jestem. - Nie ma mowy, pomyślałam. Wyprostowałam się dumnie, zwilżyłam spierzchnięte wargi i znów zamknęłam drzwi na klucz. Opadłam bezsilnie na łóżko.. To było męczące, chociaż i tak nie powiedzieliśmy sobie wszystkiego. Jednak ja na dzisiaj mam dość, mam ochotę gdzieś wyjść, zaszaleć, zniknąć, nie żyć..
Zamknęłam oczy. Znów przypomniały mi się chwile spędzone z bratem. Najbardziej w pamięci zapadały te, kiedy zawsze go broniłam. Broił z kolegami, a później przybiegał i prosił, żebym kryła go przed mamą. Albo te, kiedy on mnie bił - bo wzięłam mu ciastko - a ja głupia wybaczałam. Ale byłam dzieckiem - i choć, gdzieś w środku, dalej nim jestem - nieco zmądrzałam.


"*I'm 20 years old!*"


_______________________________________________________
No i mamy długą dwójeczkę..
Nie zachwyca..
Dobra, wiem, że to dopiero drugi rozdział.. Ale już powinno się coś dziać, nie? ;>
Ocenę pozostawiam wam.

;**
  • awatar blondasek<3: mo i genialnie :)
  • awatar Maalik.: i ten moment że chciałabym być dmuchaną gitarą *_*
  • awatar Maalik.: Kathlyn juz robiła ,,maślane oczka'' ? haha , cała Kat ;D ,, Chłopie wyglądasz jak dziewczyna'' haha ;D ale nie ... to jest nasz Lou ! nasz kochany FOREVER YOUNG ! kurczxe .. teraz wiem o tym planie i że chcę wykorzystać Hazze i mi go szkoda... może Carol dopuści do siebie wreszcie te uczucia ... i się zakocha ! jak już tego nie zrobiła ! *_* ten rozdział potwierdzi tylko moją opinię że Carol ma charakterek ;D ,,długą dwojeczkę '' ona jest krótka ! ja chce 38976139487653847 stron ! no przecież sie dzieję ! do jasnej ciasnej ! nawet nie wiesz jak Ty piszesz ! uh ! dklfdkfjhkjlhglkjf i te zdjęcia ! kjfhsldkjhfkdjhkjsh ! i jeszcze tamte .... nasz sekrecik ! o jejuusiu ! ja już tu ledwo oddycham ! ach tak ... wdech , wydech ! klkfjdg;lsdfjgk *leżę pod biurkiem* i ten Zayn *_* jdhajkfkjsadkj okay ... uspokój się Kinga... nie da się !!! okay , chcę nowy rozdział ! i to jak najszybciej ! błagam ! dzisiaj malo bo dziwna klawiatura =.= *Kocham Cię* ; ****
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
*Rozdział 1.*

"*I love Niall..*"


Kiedy zostawia Cię ktoś, kto jest dla Ciebie wzorem, ma wpływ na Twoje zachowanie i na to kim będziesz, jak się czujesz? Uśmiechasz się? Wmawiasz wszystkim dookoła, że jest dobrze, a tak na prawdę w środku cierpisz? A może czujesz złość i chęć odegrania się? No bo czemu nie? On mógł Cię zranić, zostawić, porzucić jak.. Bo co? Bo bał się, że nie da rady? Znasz to uczucie? Mam nadzieję, że nie. Rodzeństwo powinno być dla siebie całym światem. Mój brat się na mnie wypiął.

29 czerwiec, koniec szkoły, początek wakacji, ostatni dzień w Ardmore Gallan. Nie mogę doczekać się, aż wyjadę z Muff, aż w końcu zacznę żyć swoim życiem. Nie przewidziałam jednak, jednego, małego szczegółu. Po 4 latach, ot tak, odezwał się mój brat. Taki.. Wiecie, średniego wzrostu, blondynek o niebieskich oczkach. Mdli mnie na samą myśl! A co dopiero jak go zobaczę..
Czemu muszę być tak cholernie do niego podobna! A wspominałam już, jak bardzo go nienawidzę?
Na pewno większość go zna.. Bo jakby inaczej.. Niall Horan, członek zespołu One bla, bla, bla..! Yhhmm. Wzdycham mocno! Na prawdę jest mi niedobrze. Może zjadałam coś nieświeżego? Podrapałam się po policzku.
Wracając do Niall'a.. Mój braciszek wymarzył sobie, że zamieszkam z nim w Londynie.. Nie wiem co ubzdurało mu się w tej jego blond główce, ale najchętniej uciekłabym. Najlepiej za granicę albo na drugi koniec świata, zapadłabym się pod ziemie, byle tylko z nim nie rozmawiać..
Ardmore Gallan to szkoła dla dziewczyn, znajdująca się na północy Irlandii, w hrabstwie Donegal. Wieś na wsi stoi.. Masakra! I to dosłownie! Szkoła jak szkoła. Tylko wyobraźcie sobie, że przez 4 lata, na jej terenie nie masz prawa spotkać się z chłopakiem! Katorga to chyba zbyt łagodne określenie.. No chyba, że wyszłaś poza obręb szkoły i w sumie całej tej wsi. Wtedy mogłaś robić co chcesz.. Zakupy, imprezy. Ale to i tak tylko raz w tygodniu. Co poza tym? Wypady na mecze miejscowego klubu. I to w sumie było by chyba na tyle..
Wicklow.. Ta stara Wicklow.. Na myśl o tej babie aż strach spać.. Dyrektorka, matka takie przystojniaka! Oj, chyba się rumienię! Ale taka jędza, że bez kija to lepiej nie podchodź!
Siedzę w oknie, na różowiej poduszce od niego.. Tak, wszystko co od niego, miałam.. W dupie. Przyglądam się dokładnie. Chciałbym zapamiętać jak najwięcej z tego miejsca. Mimo wielu wad, miało swoje skryte uroki. Lekki wiatr, cicho poruszał małe listeczki na drzewach. Odkrywał piękno natury.
-Yhmm.. Mmmm.- moja współlokatorka, przez jeszcze jakieś 5 godzin, smacznie spała i też miała wszystko gdzieś. Odwróciła się na drugi bok. Obok - na półce - stał zielony kubek z herbatą. Pewnie jest już zimna, ale wzięłam ją i zwilżyłam swoje wargi.
Kathlyn Lismore - bo tak się nazywała - to moja najlepsza przyjaciółka. I sorry Horan, ale bez niej nigdzie się nie ruszam! Metr sześćdziesiąt w kapeluszu, czerwone włosy i piękne duże zielone oczy. Małe, ale jedyne w swoim rodzaju. Zakopana gdzieś pod kołdrą, mówiła coś przez sen. Jakby.. Wołała Patch'a. Zachichotałam.
Znów spojrzałam do okna. Liczyłam gwiazdy i przyglądałam się każdej po kolei. Z Niallerem robiliśmy to dość często. Leżeliśmy na hamakach i każdej nadawaliśmy inną nazwę. Pamiętam jak kłóciliśmy się czy jedna z nich ma nazywać się Biały kruk, czy czerwona żaba.. Miałam 9 lat! Takie nazwy były na porządku dziennym.
Moje powieki z każdą godziną robiły się coraz cięższe. Żądały snu, ale ja nie chciałam im go dać. Po prostu chciałam tak jeszcze posiedzieć i p o m a r z y ć, jak było kiedyś.. W końcu jednak poległam. Ale nie spałam dziś w swoim łóżku. W międzyczasie obudziła się Kat. Przez chwilę przyglądała sie co robię. Blask księżyca oświecał jej twarz, uśmiechnęła się i poklepała miejsce koło siebie. Szybko wskoczyłam pod ogrzaną kołdrę. Przytuliłam się do niej jak małe dziecko.
-Zawiodłam się na nim.. Albo może na swoich wyobrażeniach.- jęknęłam w jej klatkę piersiową. Łzy zebrały mi się w oczach. Jej uścisk zrobił się jeszcze mocniejszy. Cała pachniała czekoladą i truskawkami. Mogłam tak leżeć, przestać myśleć, przestać żyć. Tylko nie puszczaj!
-Wszystko będzie dobrze.. M y l i t t l e s u n s h i n e!- szepnęła mi do ucha. Po plecach przeszły mnie ciarki. Na serio czułam się jak małe dziecko.
-Kocham Cię Kat..- mruknęłam. Była najlepszą przyjaciółką, ale dałabym wszystko, żeby to ona znalazła się na miejscu Niall'a.. Żałuję wielu rzeczy, ale tej chyba najbardziej..
Z Muff do Dublina, z Dublina do Londynu. Śmiać się czy płakać?
-I jak nastrój?- czerwonowłosa próbowała zagadać, siedziałyśmy już w samolocie. Wpatrywałam się w oddalający ląd, wyobraziłam sobie, że właśnie zahaczamy o inny samolot. Silniki przestają działaś, a my zaczynamy spadać.. W końcu rozbijamy się na miliony niezliczonych kawałków. Skrzywiłam się i odgoniłam tę myśl od siebie.
-Nie wiem co zrobię jak go zobaczę.. Normalnie chyba wydłubię mu oczy!- szepnęłam, tak by nikt nas nie słyszałam. Wybuchłyśmy śmiechem. Ale na serio. Rozmowa z nim to była ostatnia rzecz na jaką miałam teraz ochotę.
-Może daj mu szansę.. Miałaś wtedy 16 lat, on tylko 18.
-To go nie tłumaczy. Prosiłam, żeby nie zostawiał mnie tutaj samej..- ściągnęłam sweter. Nagły przypływ emocji i zrobiło mi się cieplej.- Zespół był ważniejszy.. Nigdy tak na prawdę mnie nie kochał.
-Nie mo..
-Tylko proszę Kat, nie wmawiaj mi, że tak nie było! Chociaż raz go nie broń.-przerwałam jej już na początku. Dobrze wiedziałam co chce powiedzieć. Ale nie dziś, nie mam na to ochoty.
-Ja tylko chciałam powiedzieć, że ludzie czasem zasługują na drugą szansę. Ale to od Ciebie zależy co zrobisz.- odwróciłam się do okna. Rzygam na samą myśl o bracie, a ona jeszcze karze mi o nim rozmawiać. Zapomnij kochana!
Zamknęłam oczy. Chciałam wrócić do starych czasów.. Gdy byłam tylko ja, Niall i rodzice. Liczyła się nasza czwórka i nikt więcej! Co rusz przypominałam sobie nasze kłótnie o ciastka czy cukierki, wyjścia do wesołego miasteczka. Zdjęcie Niall'a w stroju leprechaun'a dalej trzymam w swoim portfelu.. Boże, czemu dalej kocham tego idiotę!
Zawsze wieczorami, zastanawiam się czy tęskni. Czy dalej mnie kocha, czy to w ogóle była prawda? Przecież jest starszym bratem, on - powinien się wtedy mną zająć. Tak postępuje rodzeństwo! Ale on się poddał. Jest słaby. Odszedł. Tak było łatwiej.

"Kocham Cię Carol. Jesteś moim małym sunshine. Nigdy Cię nie opuszczę, choćbym nie wiem co by się działo!"

Dlaczego skłamał? Zapłacisz Horan. Podobno zemsta ma słodki smak.

Zdezorientowane weszłyśmy do hali odlotów. Nie wiem, gdzie miałyśmy czekać. To Kathlyn rozmawiała z moim bratem. Nie wiem już, czy nadal tak go nazywać. Może stosowniej było by: z tym chłopakiem?
Ale jak na złość zauważyłam te jego głupie blond włosy i uśmiech od ucha do ucha.. Nic się nie zmieniłeś Nialler, pomyślałam. I czterech kumpli? No nie!
Kurwa! Krzyknęłam w środku. Już na serio wolę mieszkać w Ardmore Gallan. Wytrzymam wszystko ze starą Wicklow, ale proszę nie karzcie mi tam iść! Nie tylko ja go zauważyłam. Kat od razu go rozpoznała, albo raczej ich. Ha! Zauważyłam coś jeszcze.. Sznurek durnych fanek, deptających im po piętach.
-Jeszcze tego brakowało.- westchnęłam. Nagle oblał mnie zimny pot. To.. Stres?
Czerwonowłosa chwyciła mnie za nadgarstek i pociągnęła w ich stronę. Jej to czasami też nienawidzę! Potykałam się o własne nogi. Puściłam ją. Musiałam coś wykombinować, żeby tylko jak najdłużej odwlekać naszą rozmowę!
-Dogonię Cię! Rozwiązała mi się sznurówka!- Pięknie! Lepszego tekstu to Ty wymyślić nie mogłaś? Skarciłam się, gdy tylko kucnęłam. Zmyłam się z tłumem ludzi.
Udałam więc, że wiążę sznurówki. Odwiązywałam je, by później znów na nowo zawiązać i tak w kółko..
-Długo będziesz to jeszcze robić? Nie wiem czy zauważyłaś, ale czekamy tylko na Ciebie. A ja mam lepsze zajęcia niż niańczenie jakiejś..- Podniosłam wzrok i zauważyłam naburmuszonego szatyna o zielonych tęczówkach. Przysięgam! Nigdy nie widziałam takich oczu. Przy nich to nawet Randall się chował. Chłopak nieco zszedł z tonu. Wpatrywał się w moją twarz jak w obrazek.
-Przestań już!- skarciłam go szybko.
-Przepraszam.- wplótł palce w swoje loki.-Faktycznie wyglądasz jak on, tylko masz dłuższe włosy.. Też tyle jesz?- I właśnie wtedy, kiedy mam ochotę zostać lesbijką, aby kolesie czuli, że stracili zajebistą laskę, pojawia się on i czaruje swoją gadką, dość banalną, ale dobrą.- Nie przedstawiłem się w ogóle. Jestem Harry.
-Tak! Wiem, kim jesteś. Carol Horan! Siostra.. Nie, lepiej nie. - zmrużyłam oczy, próbowałam znaleźć Kat. Nigdzie jej nie było.
-Jeśli szukasz reszty to już są w samochodzie. Miałem na Ciebie zaczekać.- cały czas gadał i gadał. Ale w sumie.. Mogłabym tego głosu słuchać i słuchać i słuchać i słuchać i..- Hej, jesteś tam?!- pomachał mi ręką przed oczami.
-Co? A no, tak. Chodźmy.- zaśmiałam się pod nosem i poszłam przed siebie. Pewnie musiałam wyglądać jak skończona idiotka, ale nie raz już się zbłaźniłam, więc co tam kolejny raz.. W drodze do samochodu obmyślałam mój plan doskonały! Już wiem nawet kim się posłużę!


"*..But at once, I hate you..*"

________________________________________________________
Jest pierwszy rozdział..Siedziałam na nim do 2 w nocy. -.-
sama się dziwie sobie, że tak długo..
Dobra, chciałam, żeby był dłuższy niż prolog ;D
chociaż w sumie wszystko było by od niego dłuższe ;D

No i po krótce przedstawiłam wam małą historię między Niall'em a Carol.

Do przeczytania ;***
  • awatar blondasek<3: oo matko cudońko :) jeszcze czegoś takiego nie było... ;D zapowiada się nega ale to bega bardzo.!
  • awatar Maalik.: mam nadzieję że masz siłę ! tak , małą historię rodzeństwa ... ale ile wyjaśnia ,ale ile zostawia pytań , i ogólnie! hym ... ale skaczę po tematach ! wracając do tego spotkania . Carol... zobaczyła COŚ w Harry'm ! o jejuusiu ! zabrakło jej słów ! i wpatrzyła się w TE oczy ! o jejuuusiu ! *_* zdjęcia i animacje *______* taak ! uduszę razem z Tobą ! będziemy dusić razem ;D Lou , hahah ! niegrzeczny Wariat ! a Hazza ! czego się tak przestraszyłeś ? hahah ! przecież przyjeżdżasz do nas niedługo ;D pamiętaj weź Zayn'a ! ;D okay , jjeszcze wracając do przyjaźni Kathlyn i Carol . o jejuusiu ! *_* jak to opisałaś ! chciałabym mieć kiedyś tak jak ona ! *_* chociaz ... już praktycznie mam... przez słowa i wiadomości ... =) dobra , znowu się rozpisałam ... tak to juz standard ! okay , czekam na kolejny ! i mam nadzieję że pojawi się tak szybko jak ten rozdział po prologu ! bo mi wciąż mało ! Kocham Cię ! ; ***
  • awatar Maalik.: chyba dostrzegł TO COŚ w Carol ... miłośc wyczuwam ! ;D a Kathlyn , hahaha , już w samochodzie z chłopakami , okay ;D co za złowieszczy plan z tym zawiązaniem buta , haha , odwiązać , zawiązać ;D tak , buty ze sznurówkami zawsze jako wymiganie się od czegoś ;D haha ;D jejuu , jejuuu , jejuu , ! zapowiada się ciekawie i fenomenalnie ! oczywiście , przeciez to Twoje dzieło ! wracając do tej szkoły... oczywiście w tej szkole dla dziewcząt musiała być TA ZOŁZA . zawsze musi być jakaś ZOŁZA ! uh ! ale Carol ma od niej spokój już ! ;D mam nadzieję że tak szybko sie nie podda ! tak , i wybaczy wreszcie że poświęcił się zespołowi ! moze chcę to naprawić , stracony czas ! oo tak ! na pewno ! co za chytry plan Carol szykujesz ? i wykorzystasz do tego ... Hazze ?! uh ! co za ciekawość ! ooo tak ! jest dłuższe ! ale jak dla mnie ... mogłoby być 43850358236 stron zapisanych ! i by było mało ! ale się poświęciłaś ! do 2 w nocy ! a dzisiaj zawody !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
*Prolog.*


"*Please Niall..*"

Czym jest zemsta? Albo dlaczego się mścimy?

Pierwsza myśl jaka przychodzi nam do głowy? Żądza odegrania się. Chęć odpłacenia, gdy ktoś nas zrani, wyrządzi krzywdę, albo oszuka.
Tak czy inaczej, każdy ma w tym jakiś cel.

Nazywam się Carol Horan i zniszczę życie mojego brata!

"*..Don't leave me here..*"




_______________________________________________________
Macie tu krótki prolog. 1 rozdział jest w toku pisania. Co z tego wyjdzie? Okaże się.

;**
  • awatar Maalik.: Lou w chmurach *_* Hazza , Zayn , Niall ! *_* Ty wiesz jak pocieszyć człowieka *_* a zwłaszcza mnie ;D
  • awatar Maalik.: PROLOOOOG ! kjds;fjdhgkjdfghkjsgsfg gfsdjgnhjk;lhtkjrh;lkjhewrtjkhe;lrkjt fwekrjntwjerhtjkwerhtjwkrehtwrjht jhfdjkferhtwejhtwrjthwekjrhwkht ale przepraszam ... TO MA MI WYSTARCZYĆ?! sprowadziłaś mnie na męki... nie dość że nie pozbierałam się jeszcze po tamtym to mi tu takie króciutkie dajesz ! mam nadzieję że przed rozpoczęciem tygodnia będzie jeszcze rozdział 1 ! no ja Cię blagam ! Carol Horan ... kurcze ... zapowiada się mrocznie ... czy to będzie jakaś inna forma niż te poprzednie ? ;> jestem ciekawaa ! i to bardzoo ! ciągle zaskakujesz ! to jest dobre ! ale ja dostaję białej gorączki ! dgkdfkg;lkgh dfgsnf;sjgjs czekam na ten rozdział 1 ! o taaaak !
  • awatar I ♥ Holigans: Ooo jak się ciesze że jest Prolog nie mogę się doczekać już pierwszego rozdziału i zastanawiam się czym zawinił Niall że jego siostra tak go nienawidzi :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


*włączcie sobie przed przeczytaniem.*

*Epilog.*

"Loved. Died. You are born again. Arises like a phoenix from the ashes."

Gdyby nie namowy taty, pewnie nigdy bym tu nie przyszła. Boję się tych wspomnień. Wracają każdego dnia, jeszcze silniejsze niż wcześniej. Nie wytrzymuję, mimo, że nie potrafię zapomnieć Ciebie i wspólnych chwil, a przede wszystkim tego jak mocno kochałam.
Jest mi zimno, ale nic w tym dziwnego, skoro siedzę tu już od godziny. Jesienny wiatr targa moje włosy. Czuję jak na policzkach pojawiają się pierwsze wypieki. To trochę boli. Nie chciałam tu być. Jednak przyszłam.

I choć minęły trzy lata.
Trzy długie lata.
Męki.
Bólu.
Cierpienia.
P r z y s z ł a m.

Wciąż pamiętam jakby to było wczoraj.. Zimny, mglisty poranek. Czekałam na Ciebie. Jechałeś do mnie. Pamiętam moją ekscytację do dziś. A potem, jakby ktoś uderzył mnie w twarz. Przerażony głos taty i ludzi z radia. Audi R8. W końcu, potwierdzenie informacji, że to Ty. Tak, to prawda.
Do dziś, nocami przesiaduję na werandzie. Nie mogę spać, budzę się z płaczem i krzykiem. Więc by choć trochę sobie ulżyć, siedzę i zastanawiam się co moglibyśmy przez ten czas zrobić. Jest przecież tyle kin, tyle filmów do obejrzenia, tyle miejsc nowych do zwiedzenia. Tylko, że to wszystko było. Nic Ciebie nie wróci.
Poprawiłam się na ławce i rozglądnęłam w koło. Nie byłam dziś tu sama. Starsza kobieta wymieniła właśnie zwiędłe kwiaty i postawiła nowe znicze. Usiadła na ławce podobnie jak ja. Wzrok wbiła w pusty napis na nagrobku.

"Russell Duuf. Zmarł śmiercią tragiczną w wieku 26 lat."

Tyle tylko zauważyłam. Albo aż tyle. Ciężko skupić się na czymś innym, gdy na głowie ma się tyle problemów.
-Nie wiele starszy od Ciebie.- szepnęłam.
Zamknęłam oczy. Widzę twój ostatni promienny uśmiech i przeszywające spojrzenie. Zielone tęczówki, które budzą mnie co noc.
-Nie wierzę, że mnie tu zostawiłeś..- znów powiedziałam do siebie. W oczach zebrały się łzy. Nie chciałam już więcej płakać. Ale jednak. Ciurkiem spłynęły po twarzy, nakreślając na policzkach treść każdego bólu. Chlipnęłam. Kobieta, którą chwilę wcześniej obserwowałam, uśmiechnęła się współczująco, ale ja nie potrzebowałam jej współczucia. Potrzebowałam Ciebie, H a r r y!
-Obiecywałeś, że nic się nie stanie! Skłamałeś!- niemal krzyknęłam. Ale to tak boli! Boli, że nie ma Cię przy nas. Że nigdy nie zobaczysz jak .. - zawiesiłam na chwilę swoje myśli i głos.- (..) On dorasta. - dokończyłam jednak, mimo to.
Kolorowe liście plątały się pomiędzy kamiennymi nagrobkami. Mocny wiatr pustoszył każdy centymetr tego smutnego miejsca.
-Nie rozmawiam z mamą. Ojciec.. Przeprowadził się do nas. W końcu się jej postawił. Już nawet nie pamiętam o co się pokłócili.- mięłam w ręce jedno ze zdjęć.- Ona.. Ona była szczęśliwa, że Ciebie już nie ma. Nie potrafię tego zrozumiem. Dlaczego jest takim.. P o t w o r e m!- Poczułam złość i chęć wygarnięcia jej wszystkiego. Spoglądnęłam jeszcze raz na ręce i to, zdjęcie- One Direction.. -fotka trzymana w ręce, przedstawiała 5-osoby -jeszcze wtedy- zespół.- Rozeszli się.. Każdy poszedł swoją drogą. Nie wiem co u nich. Pewnie gdybyś tu był, nigdy byś do tego nie dopuścił. Wiem, że powinnam była ich zatrzymać. Być dla nich i dla siebie. Pomóc.. Nie wyszło. Przepraszam. Moja wina. - spuściłam głowę w dół.
Wzięłam głęboki haust powietrza. Nerwowo zaczęłam szukać chusteczek. Ręce mi się trzęsły, klucze obijały się o metalowe elementy portfela. Ile ja bym dała, żeby wszystko było tak jak kiedyś!
Teraz nic już nie jest takie same. Straciłam Ciebie, Catię, chłopaków. Dziś wiem, że to ja zrobiłam błąd i wtedy mogłam inaczej się zachować. Oskarżyłam ich o Twoją śmierć.. Mimo, że oni też cierpieli, na długo wyrzuciłam ich ze swojego życia.
-Chcę to naprawić, H a r r y!
-Masz jeszcze na to czas.- odezwał się znajomy głos. To J i m, położył rękę na moim ramieniu. Zapomniałam, że przecież przyjechał ze mną.-Junior się stęsknił. Lody u Bacci'ego już mu nie smakują.-zaśmiał się gorzko.-Chciałem dać Ci więcej czasu..
-Prawie skończyłam. Gdzie on jest? - palcem wskazał na odległą kilka metrów dalej, łąkę. Po niej, biegało niespełna 3-letnie dziecko. Przechylony raz w prawo, raz w lewo, udawał samolot. Serce zabiło mi mocniej. -Jest taki jak on..- I to dosłownie. Kręcone włosy, zielone oczy, szeroki uśmiech.. Mój mały Harry..
-Lepiej Ci?
-Tak. Żałuję, że nie posłuchałam Cię wcześniej..- Poprawiłam szalik i wstałam z miejsca. Spojrzałam jeszcze jeden raz na nagrobek.- Kocham Cię.- klonowy liść, o różnokolorowej barwie, spadł na marmurową posadzkę. Podniosłam go i zabrałam ze sobą. Ruszyłam za ojcem. Szedł w kierunku auta. -Harreh..- wydusiłam. Chłopczyk spojrzał w moim kierunku.- No chodź, Harry!- chwyciłam jego małą rączkę, J i m także. Jestem gotowa zacząć od nowa.

Kochasz kogoś i nagle tracisz. Wszystko się rozpada. Jednak dowiadujesz się, że jest ktoś, dla kogo masz jeszcze żyć. Dziecko. To jemu się poświęcasz, to dla niego pragniesz być wzorem. Mimo, że los prowadzi nas po krętych i ślepych uliczkach, w ciemności pokazuje te prawdziwe. Tylko od Ciebie zależy którą z nich wybierzesz. Zastanów się dobrze i nigdy nie żałuj.
Dziś chcę zacząć od nowa. Mówią, że do trzech razy sztuka. Miałam przyłożony telefon do ucha, kiedy czekałam na pierwszy sygnał. Czułam jakby serce zaraz miało wyskoczyć mi z piersi. Dawno nie byłam tak bardzo przerażona.
-Haloo?- dojrzały, kobiecy głos rozbrzmiał w słuchawce.
-Yhh.. Catia, tu Hope.- Usłyszałam cichy szloch. Chyba nie przemyślałam tego do końca.
-Zayn! Chodź tu szybko! To Hope!

__________________________________________________

Więc jest epilog. Na tym się skończyło. Jeśli się spodobało to bardzo się cieszę.
Pewnie niektórzy zauważą tu kilka niewiadomych.
zostawiam was z tym samych. Sami pomyślcie "co może być dalej."
Cieszę się, że udało mi się je skończyć.

Tak po cichu powiem, że myślę nad kolejnym, ale kiedy następny, na prawdę nie wiem.

Jest to mój 101 post. ;D Wow! dużo.

Kocham was! ;** <3 I przepraszam za śmierć Hazzy. sama płaczę jak to czytam!
  • awatar Maalik.: a ! jeszcze jedno ! ta piosenka ! *___* Ty wiesz jak wszystko złożyć w całość . ! *_*
  • awatar Maalik.: ja bynajmniej tak uważam , że można to tak nazwać ... a jednak się nie zmieściłam. -.- cała ja. Twoje tło *_* znowu zmienilaś ? dobra jeszcze chciałabym powiedzieć ... że wchodziłam tu z obawą że będzie śmierć Hazzy ale też z ciekawością ... moje przekonania się potwierdziły ale to i tak będą smutnym rozdziałem ... ma w sobie tyle nadziei i jakiej radości ... nieprawdaż ? dobra , skończe już ... KOCHAM CIĘ. ; **
  • awatar Maalik.: jeszcze się pytasz czy nam się podobał ?! to pytanie zbędne , bo OCZYWIŚCIE ŻE TAK ! nie dziwię się że płaczesz... każdy czytając to płaczę. nie wiem jak Ty to robisz ! co robisz z ludźmi ! nawet takimi jak ja ... < sądze że wiesz o co chodzi :P > haha , może to śmieszne ale nadal płacze. kolejne opowiadanie ? o jejuusiu ! to od razu polepsza mi humor ! fjnerjtnerntker rewtnwerntkjertkjerhk tak , masz za co przeraszać , ale Ci wybaczam. :P te zdjęcia ... i na końcu Zayn *___* czy widzisz te oczy ? widzisz je ? gb;dsjfbgjkdsfbgjkf fgsdgfn;sdfjgdsf tak wyobraź sobie mnie teraz płaczacą nad rozdziałem i spoglądającą na te zdjęcia ... mieszanka wybuchowa . zaraz znowu skończa mi się znaki więc jeszcze na koniec... KOCHAM CIĘ . tak , tyle razy Ci to powtarzam , ale będę powtarzać .! jesteś GENIALNĄ PISARKĄ. i niedługo zobaczymy to opowiadanie w jednej z wydanych książek ... ! i będę chwaliła się że miałam z Tobą ... bliskie kontakty !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
*Taka mała uwaga na początku!* Rozdział nie jest zachwycający, dziś dopiero go skończyłam.. Jest on ostatni. Jeszcze tylko epilog.
Znów muszę was przeprosić, że nie czytam waszych rozdziałów, ale natłok wydarzeń codziennych po prostu na to nie pozwala. Chciałabym je kiedyś przeczytać/nadrobić i na pewno to zrobię. Tylko tak jak mówię, nie wiem dokładnie kiedy.
Dziękuję tym, którzy dalej tu są. Bo wiem, że jest tak, że jak ktoś kogoś nie czyta (z różnych powodów), ta osoba też przestaje.. Yhhymm. Takie życie.

Wczoraj minęło 200 dni jak jestem z wami. Dziękuję za taki długi i piękny okres! ;*
*Rozdział 12.*

"The pain of the soul. Love dies."

Powrót do domu nie okazał się zbyt przyjemny. Zjedzona na śniadanie jajecznica na boczku dała się we znaki. Na domiar tego, moje myśli wciąż skierowane były w kierunku mamy. A dokładniej, rozmowy z nią i przetłumaczenia jej, że Harry jest w porządku. Tak.. Od kiedy wyjechałam, nie odzywa się. Wciąż uważa, że to, że straciłam pamięć jest winą Styles'a. Nie dopuszcza do siebie myśli, że mógł być to zwykły wypadek. Przecież zdarzają się takie. Sama tkwiłam w tym przekonaniu i myślę, że ona też powinna. Zastanawiałam się jeszcze, czy przed tym całym wypadkiem, też taka była.. Czy też była wrogo nastawiona, odradzała każdego spotkania.. Ale chyba się nie dowiem. Catia nie chce się do tego wtrącać. Ojciec nie ma na ten temat zdania. Harry milczy. A ja? Ja nie mogę nadal udawać, że wszystko jest w porządku. Tak nie jest! A ona, tzn. mama, musi się z tym pogodzić. Czy jej się to podoba czy nie.
22 grudnia, a cały Londyn już stoi w korkach. Odgłos kilkunastu klaksonów na raz, wprawiał mnie w złość. Wszystko się we mnie kumulowało. Z tego wszystkiego rozbolała mnie głowa.. Zamknęłam oczy, ale jakoś nie miałam ochoty na chwilę drzemki, w porównaniu do Catii. Odwróciłam się w kierunku starszego, siwego mężczyzny siedzącego za kierownicą. Tak, tak, patrzyłam na tatę. Jego kąciki ust uniosły się w lekkim uśmiechu. Tym samym jeszcze bardziej uwydatnił kilka zmarszczek.
-Myślisz, że jej przejdzie?- odezwałam się pierwsza. Wiedział, ze chcę z nim porozmawiać na temat tej sytuacji. Jego wyraz twarzy zdradzał wszystko. Jakby w myślach zachęcał mnie do mówienia. Zawsze byłam córeczką tatusia, więc nikogo nie dziwił mój bardzo dobry kontakt z ojcem. W sumie wydaje mi się, że chyba tylko on, z mojej rodziny, rozumiał mnie najbardziej.
-Porozmawiaj z nią i się dowiesz. Przecież nie możecie obrażać się na siebie całe życie.- zachichotał. Zmienił bieg i gwałtownie zahamował.- Cholera!- burknął. Wprost przed nasze auto, wyjechał rozpędzony motocykl, z piskiem opon skręcił w lewo, tuż przed naszą maską. O mało nie doszło do stłuczki.
-Spróbuję.-mruknęłam. Oparłam się o szybę i obserwowałam zimowy krajobraz. Tata dalej mówił:
-Wiem, że jest porywcza i ciężko jest się z nią dogadać. Ale ona po prostu martwi się. Chce, żebyś była szczęśliwa.
-Jestem, J i m!- on tylko westchnął na moje słowa i dalej wpatrzony był w jeden równy punkt jezdni. Mój tato jest człowiekiem o spokojnym charakterze, mama zaś jest kobietą energiczną, chcącą mieć wszystko pod swoją kontrolą, ale też bardzo nerwową. Coś jak taka tykająca bomba. nie wiesz kiedy wybuchnie. Niby się uzupełniają, ale mnie wkurza! (Tak wkurza!) to, że nie potrafi się jej w niczym sprzeciwić.. Odpuszcza, tylko dlatego, że chce mieć spokój.
Rozmowa z mamą nie należała do najłatwiejszych. Znów ciężko było jej cokolwiek wytłumaczyć! Znów chciała być najważniejsza! Nie doszłyśmy do niczego. Obstawałam przy swoim do końca. Może się obrażać o co chce, ale ja chcę być z Harry'm! I ona tego nie zmieni. Powiedzmy, że moje postanowienie jest też taką małą, słodką zemstą - specjalną - taką trochę po złości!
Zamknęłam się w pokoju. Nie zjadłam kolacji i trochę burczało mi w brzuchu. Ale miałam dziś takiego lenia! Nie miałam chęci schodzić na dół. Leżałam więc dalej na łóżku i myślałam o gorących pocałunkach Styles'a. O jego dotyku, zapachu i smaku. Może to dziwnie zabrzmi, ale zapach korzennych perfum sprawiał, że miało się ochotę go z j e ś ć! Zaśmiałam się na samą myśl.
Myślałam też o powrocie na studia. Jak wykładowcy zareagują na mój zanik pamięci. Nie lubię być tematem żadnych rozmów, a zwłaszcza za swoimi plecami. Fakt, że mogę być na ustach całej uczelni już od dawna, nie brzmiał zachęcająco i na samą myśl, chciało mi się płakać. Więc sama musiałam się upewnić, że ze mną wszystko w porządku. A dopiero później mogłam wrócić na uczelnie.
Kolacja wigilijna minęła w cichej i spokojnej atmosferze. Szybkie modlitwy, życzenia, prezenty. Żaden element nie przypominał Wigilii sprzed kilku lat. Ta była inna i nie zanosiło się na jakąkolwiek zmianę.
Siedząc w pokoju, przypomniałam sobie, że przecież dziś nasz Lou obchodzi 24 urodziny. Wystukałam szybko numer telefonu i czekałam aż odbierze.
Jeden sygnał.
Drugi sygnał.
Do trzeciego nie doszło.
Szatyn odebrał.
-Haloo!- wykrzyczał do słuchawki. Louis pewnie już od dawna świętuje swoje urodziny.
-Louis! Tu Hope.
-Cześć! Wpadaj do Doncaster! - jego głos nie brzmiał naturalnie. Wyczuć można było, że jest już po kilku drinkach.
-Z pewnością!- zaśmiałam się.- Chciałabym Ci złożyć najlepsze życzenia z okazji 24 urodzin. Przede wszystkim życzę dużo zdrowia i szczęścia z Eleanor! Jak najwięcej sukcesów z zespołem i wspaniałych fanów.
-Dziękuję! Gdybyś tu była, dałbym Ci takiego dużego buziaka! Tylko cii! Harry nie może się dowiedzieć! - zaczął mówić szeptem. W tle usłyszałam, że ktoś go woła. Nie chciałam dłużej go odciągać, więc pożegnałam się szybko i rozłączyłam połączenie. Tak bardzo brakuje mi ich obecności. Jestem tu samotna. Chcę wrócić do swojego mieszkania. Spędzone święta w rodzinnym domu, przysporzyły jeszcze więcej kłopotów, niż jakiekolwiek rozwiązały.
Same Święta minęły jeszcze szybciej.. Świąteczne obiadki i spotkania z rodziną, przyprawiały mnie o niezły zawrót głowy.. Sama byłam zdziwiona, że potrafimy się tak zachowywać. Mama milczała przez cały ten czas. Znaczy powiem tak, nie rozmawiała tylko ze mną. Ale ja też nie miałam ochoty odpuszczać, skoro woli pogawędki tylko ojcem i resztą rodziny, proszę bardzo! Nie wytrzymałam dłużej tej napiętej i chorej sytuacji. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy. Poszłam na górę i na znak protestu zatrzasnęłam za sobą drzwi. Zrobiłam to tak głośno, żeby usłyszała to dobitnie! W przypływie emocji powtórzyłam to kilka razy. Znów zamknęłam się w pokoju. Byłam wściekła. Tak bardzo chciało mi się płakać. Nie lubiłam jak mnie ignoruje, ale przecież nie mogę pozwolić jej wtrącać się w każdą cząstkę mojego życia towarzyskiego..
Dziś przyjeżdża Harry. Od rana chodzę po całym domu. Tato śmieje się, że jeśli nie przestanę, cały dom zwali się nam na głowy. Ale nie rusza mnie to. Jestem taka podekscytowana. Tak bardzo nie mogę się doczekać aż go dotknę i pocałuję. Od rana spakowane walizki leżą koło frontowych drzwi. Wracam na swoje śmieci.
-Hope! Chodź tu szybko!- usłyszałam przerażony głos J i m ' a. Zbiegłam szybko po schodach. Trzymałam się barierki i nie dowierzałam temu co słyszę. W pokoju rozległ się głos dziennikarza radiowego.

"Właśnie dostaliśmy nie potwierdzenie informacje, że czerwone audi R8 zjechało na sąsiedni pas i zderzyło się z nadjeżdżającym TIR-em."

-R8 ? - Nagle poczułam jak moje kolana miękną i tracę grunt pod nogami. W ostatniej chwili złapał mnie t a t o.

"Policja ustala dokładne przyczyny wypadku, ale nieoficjalnie mówi się o zasłabnięciu kierowcy. Do tej pory nikt tego nie potwierdził, ale z pewnego źródła wiemy, że ofiarą wypadku jest brytyjski gwiazdor i członek zespołu One Direction, Harry Styles."
  • awatar Gość: Cudowny <3 i szkoda że już ostatni ;( Uwielbiam sposób w jaki piszesz ;D mam nadzieję, że niebawem pojawi się kolejne opowiadanie <3 Czekam :D Agata
  • awatar Gość: @gość: haha teraz się tak przyjrzałam i mam taką samą koszulę jak Louis na zdjęciu tylko czarną ;D Marzena
  • awatar Gość: Ale jak to ;( Harry... wypadek.. tir ... nieee ! Bardzo mi smutno z powodu tego, że kończysz to opowiadanie, bo bardzo się do niego przywiązałam ;) Czekam na epilog. Pozdrawiam Marzena.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
*Rozdział 11.*

"One person changes everything."

Z minuty na minutę, z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Wszystko mijało tak szybko.
Cały pobyt w Mullingar, czas spędzony z Harry'm i resztą przyjaciół. Za cztery dni święta, a my znów mieliśmy gdzieś wyjechać. Osobiście wolałabym zostać tu, albo wrócić do Londynu i spędzić ten czas z rodziną, której nie widziałam prawie od miesiąca.
Piątek, 21 grudnia, wieczór - leżę na łóżku ze słuchawkami w uszach. Właśnie kończy się jedna z moich ulubionych piosenek. Przewracam się z boku na bok, wtedy do pokoju wchodzi Harry.
-Możemy pogadać?- siada koło mnie i uśmiecha się jak zawsze.
-Mów, coś się stało?
-Co byś powiedziała, gdybyśmy odłożyli naszą ostatnią podróż? Pojechalibyśmy tam po nowym roku.
-Właśnie chciałam o tym porozmawiać.- odłożyłam telefon na nocną półkę i skupiłam się znów na twarzy szatyna, który kontynuował dalej.
-Są święta i pomyślałem, że może chciałabyś je spędzić w Londynie, z mamą i tatą. Ja za ten czas pojechałbym do Holmes Chapel. Anne na pewno by się ucieszyła.- Tak, już wyobraziłam sobie jej uśmiechniętą twarz na widok swojego syna. - Ale jak nie chcesz to wystarczy, że powiesz.- przeczesał włosy i poprawił koszulę.
-Nie, to świetny pomysł.- odparłam i pocałowałam go w policzek. Harry, znów jakby czytał mi w myślach. W sumie łatwo poszło. Myślałam, że będzie gorzej, gdy ja będę to mówiła, ale jemu wyszło to perfekcyjnie. Wychodzi na to, że święta spędzimy osobno, więc muszę nacieszyć się nim teraz.
Siedzieliśmy w salonie przed kominkiem. Przygryzłam wargę na myśl o nocy sprzed tygodni. Wróciłam do rzeczywistości. Lou właśnie rozpakowywał przedwczesne prezenty urodzinowe. Z pomysłem wyszedł Irlandczyk. Skoro spędzamy ostatnie dni grudnia osobno, a w tym czasie swoje urodziny obchodzi Tommo, czemu nie dać mu prezentów teraz? Niall masz głowę!
Szeroki uśmiech na twarzy Louis'a rozbawiał wszystkich dookoła. Głośne śmiechy niosły się po całym domu. Pomięte kupki kolorowego papieru tarzały się po dywanie i panelach, robiąc niemały bałagan.
-Więc widzimy się dziś ostatni raz przed sylwestrem?- przerwał te chwile Liam.
-Stary to tylko kilka dni.- zaśmiał się Zayn.
-Wiem, ale mi już was brakuje..- przytulił go mocno i również zaśmiał mu się do ucha.
-Jak słodko.- jęknęłam, zwracając na siebie uwagę reszty.
-A wy gdzie teraz jedziecie?- zapytała Catia. Spojrzeliśmy na siebie.- Chyba przecież mamy prawo wiedzieć.-burknęła.
-Jasne.- odezwał się szatyn.- Spędzamy święta z rodziną.
-Jedziesz do Londynu?!
-Jedziemy razem, chciałaś powiedzieć.- lekko szturchnęłam ją w ramie.
Znów zapanowała miła atmosfera. Danielle zaproponowała wspólną noc przed kominkiem i kubkiem gorącej czekolady. Wcześniej już przygotowała kilka koców i duże poduchy. Chyba podejrzewała, że wszyscy się zgodzą. Pogrążeni w głębokim śnie, pewnie śniliśmy o ..
Schowałam walizki do bagażnika taksówki. Poprawiłam czapkę i weszłam jeszcze do środka. Zapach cynamonowych ciasteczek prowadził do kuchni, gdzie siedziała grupka przyjaciół. Oparłam się o ścianę i znów ich obserwowałam. 5 różnych chłopaków, znaczących dla siebie tak wiele. Jeden przekrzykiwał drugiego. Trzeci miał coś innego do dodania i tak na zmianę, ale jednak zawsze potrafili się dogadać. Wyrywkowo udało mi się wyciągnąć to o czym rozmawiali. Powrót na scenę, który znów wiązał się z licznymi koncertami, zbliżające się święta i sylwester, ostatnia nasza podróż. Odchrząknęłam głośno, tak by zwrócili uwagę, że tu jestem. Koło mnie stała już gotowa do wyjścia, Catia.
-Przyszłyśmy się jeszcze pożegnać.- zaczęła szatynka. Wszyscy szybko podeszli do nas. Przytuliłam mocno blondyna, później Liam'a i Lou. Zayn był zajęty, więc wzięłam na bok Styles'a.
-Nie myślałem, że kiedyś będę się z Tobą żegnać.- zaśmiał się. Ale to nie był jeden z tych jego śmiechów - śmiechów. Ten był inny. Jakby smutny.
-Nie długo znów się zobaczymy.- próbowałam go pocieszyć. Poprawiłam swoją pozycję. Zaczęło być coraz cieplej. Gruby płaszcz, szalik i czapka, nie pozwalały o sobie zapomnieć.
-Wiedziałem, że nie będzie łatwo. Że będziemy musieli codziennie nad tym pracować, ale chciałem wtedy zaryzykować, bo pragnąłem Ciebie. Całej Ciebie. Na zawsze. A teraz wyjeżdżasz. To trudne wiesz?
-Wiem.- czułam jak serce zapada mi się w klatce piersiowej i jak bardzo chce mi się płakać. Pocałowałam go, by nie mówił już nic więcej, co mogło by zranić jego samego i mnie przy okazji. Poczułam jak się uśmiecha.- Kocham Cię!- Mruknęłam niewyraźnie, a on odsunął się ode mnie. Miałam ochotę znów przyciągnąć go do siebie,. Czuć jego bliskość i ciepło. Ale on tępo wpatrywał się w moją twarz. W końcu na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech. Znów inny niż tamten. Uśmiech zwycięstwa. Jakby do tego dążył cały czas.
-Kocham Cię!- zdążyłam powtórzyć lekko zachrypniętym głosem, nim ponownie złączyliśmy nasze wargi w gorącym pocałunku.
Zdenerwowany taksówkarz dał o sobie kilka razy znać. Próbowałam pośpieszyć trochę Catię, która dalej stała przed autem i mocno ściskała Malika. Otwarłam szybkę, trzymałam jeszcze kurczowo dłoń szatyna.
-Wiesz czego mi będzie brak?- szepnęłam, gdy się nachylił.- Najbardziej Ciebie i Twojej roześmianej twarzy. Burzy loków, błyszczących zielonych tęczówek, w które mogłabym wpatrywać się godzinami. Poczucia humoru i tych momentów w których zawsze rozbawiasz mnie do łez. Ale jednak i przede wszystkim, bezpieczeństwa. Tej malutkiej myśli w głowie, która mówi mi, że jesteś i zawsze przy mnie będziesz, gdy stanie się coś złego.
-Będę zawsze! Nic złego się nie stanie.- powiedział to tak przekonująco.- Już czekam z niecierpliwością na 30-tego grudnia.
-Możemy jechać!- szatynka krzyknęła, wchodząc do środka. Przytkałam uszy i wywróciłam oczami. Pocałowałam Styles'a ostatni raz. Ruszyliśmy w drogę. Westchnęłam.- Jest cudowny.- jęknęła dokładnie nad moim uchem.
-Catia Ty.. świrusko.- wybuchłam niekontrolowanym śmiechem, a taksówkarz skarcił mnie wzrokiem. Zakryłam usta ręką i zachichotałam jeszcze cicho. To wracamy do Londynu. Przeszłość wraca wielkimi krokami..
__________________________________________________
Dobra 11 dni to chyba u mnie rekord -.-
ale, więc, cóż..

KRÓTKI!

No i przejdźmy do rzeczy. Jeszcze jeden rozdział i epilog jak nie zmienię zdania. -.-
Bo coś czuje w kościach, że te opowiadanie nie wyszło za bardzo tak jakbym je sobie wyobrażała, jestem na siebie zła i takie tam..

Jak wam minęły święta? ;>

W ogóle chciałabym już wam życzyć Szczęśliwego Nowego Roku ! Żeby był jeszcze lepszy od tego.
Życzę wam i sobie oczywiście, KONCERTU ONE DIRECTION W POLSCE!
Nowych, cudownych opowiadań i one shot'ów związanych z 1D.
Ogólnie, żeby 2013 rok był mega zajebistym (uppsss ;D) rokiem z One Direction. ;**
Kocham was wszystkich normalnie! ;* <3
  • awatar Gość: I love this ♥
  • awatar Maalik.: ponowny koniec znaków -.- widzisz ? paczysz ? na tym pierwszym zdjęciu jak Zayn jest skupiony w jednym punkcie ? na drugim tak samo... on mnie wypatruje ! o taaak . ... a Hazza , na tym drugim już mówi do Ciebie ;D a na pierwszym śpiewa do Ciebie ! a my we dwie jesteśmy na samym początku ;D yeaaah ! też Ci życzę tego samego ! Directionerskiego Roku !! ;D oj nieładnie takie słowa używać ;D ale nie można było określić inaczej ;D hym ... teraz mam mieszane uczucia... jeżeli to ma byc ostatni rozdział ... to nie chcę żeby TEN ostatni rozdział szybko nadszedł ... ale chce czytac kolejne kolejne rozdziały , więc i tak musisz dodać ... ale jak skończysz , zaczniesz nowe ...uh . #Moje Przemyślenia wiesz jakie te 11 dni były dla mnie męczarnią ?! masz szybko dodawac następne ! szybko ! ; ***
  • awatar Maalik.: koniec znaków -.- ale to standard ... hym ... wspólna noc przy kominku , gorąca czekolada *__* świetny pomysł Danielle. i wczesne otwieranie prezentów ! i wyobrażam sobie śmiech Lou , biegającego bo całym salonie ... świetny pomysł Niall ! kilka dni ... kilka dni rozstania... a wydaję się jak wieczność . jejusiu . i jeszcze to pożegnanie ... wystawienie ręki przez szybę samochodu ... i jejuuusiu ! powraca przeszłość ... kurcze ... może ona sobie przypomni to wszystko ! ale by było !!! Hazza przyjeżdża , a ona mówi że odzyskała pamięć .... a nawet jak nie ... ona wie że go kocha . to najważniejsze . został z nią do końca. czekaj , czekaj ... powiedziałas że to opowiadanie Ci nie wyszło ?!!?!?! wyciągam swój czołg i jadę po Ciebie ! i do Ciebie ! ugh ! ile razy mam Ci powtarzać co robisz z ludźmi ?! co robisz ze mną ?! ugh ! masz talent ! uświadom to sobie ! skromna osobniczko !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
*Rozdział 10*

"Forever and always!"

Ciemna noc.. Zamiast spać, siedziałam w oknie, na parapecie. Przejrzyste niebo pozwalało ujrzeć miliony gwiazd. Wpatrując się w nie, myślę nad sobą i tym co właśnie się dzieje. Po mojej głowie krążą głupie pytania, które jak zawsze pozostają bez odpowiedzi. Co jeśli nie odzyskam pamięci? Wiem, że często zadaję to pytanie.. Ale tak bardzo mnie to męczy. Przecież to, że przypomina mi się kilka krótkich wspomnień nie oznacza, że powróci wszystko.. To jest w tym najgorsze. Niepewność. Przez długo czas starałam się o tym nie myśleć. Ale tak się nie da. To wszystko żyje, tu i teraz. I czy tego chce czy nie, nic na to nie poradzę.
Kosmyki włosów, opadały mi na twarz. Nic nie dało ciągłe zakładanie je za uszy. Zdenerwowana zwinęłam je w wysokiego koka i przy okazji założyłam opaskę. Nie lubię ich, ale to jest teraz mój najmniejszy problem.. Oparłam się o szybę. Nieprzyjemny chłód przeszedł moje ciało, dostałam dreszczy.. Szybko, ale cicho podeszłam do szafy,wyciągnęłam z niej czerwony luźny golf i wróciłam do wcześniejszego miejsca. Zamknęłam ciężkie powieki.
I tak mijała godzina za godziną, a ja siedziałam dalej w tej samej pozycji. Nie potrafiłam zasnąć, albo raczej nie chciałam. Przypomniałam sobie twarz Styles'a, smutną i nijaką. Muszę coś wymyślić, żeby przekonać go jak bardzo mi na nim zależy. Że bardzo pomaga mi tym co robi. Przecież wiem ile to go kosztuje. Ale ja też się staram.. Chociaż pewnie nie tak, jakby inni to sobie wyobrażali. Odchrząknęłam i przeciągnęłam się. Zmęczenie dało o sobie znać.
Westchnęłam. Wzięłam głębszy wdech i wolno chuchnęłam na szybę.. Powtórzyłam to kilka razy. Narysowałam siedem serc. Każde symbolizujące kogoś innego. Największe, mnie i Harry’ego. Kocham Cię. Teraz tak na prawdę zdałam sobie z tego sprawę.. Teraz, kiedy tak bardzo potrzebuję bliskości innej osoby. Zbyt bardzo czuję się samotna.
Lekkie szturchnięcie wybudziło mnie z niespokojnego snu. Czułam się jak po tygodniowej imprezie. Dajcie spać! Zerwałam się na równe nogi.
-Co się dzieje?- ledwo wymamrotałam.
-Wstawaj, jest 9.- usłyszałam stłumiony głos Catii.- W ogóle czemu śpisz na oknie?
-Nie mogłam w nocy zasnąć..- chwiejnym krokiem weszłam do łóżka. Przykryłam się dwoma warstwami pierzyny. Było mi zimno.- Wybacz Catia, ale źle się czuję.- Szatynka ciepłą dłoń przyłożyła do mojego czoła. -Chcę spać..
-Jesteś rozpalona!- pisnęła.
-Nie panikuj.. To pewnie tylko zwykłe przeziębienie.- wydukałam.- A teraz pozwól, że jeszcze trochę sobie pośpię!- frustracja wzięła górę. Kiedy się nie wyśpię jestem zła. Catia zniknęła za drzwiami pokoju, mogłam w końcu oddać się tej przyjemności.

"Prawdziwa miłość nigdy nie umiera Hope. Tego się nie zapomina. Przypomnisz sobie! A Harry.. Jest mu ciężko, ale da radę."

Słowa Payn'a odbijały się od ścian mojego umysłu. Jakby nie chciał ich przyswoić. Za każdym razem, gdy Harry był blisko starałam się, stłumić dziwne uczucie, jakby motylków fruwających w moim brzuchu. Z czasem zrobiło się to nie do zniesienia. Czy to miał na myśli Liam mówiąc, że tego się nie zapomina? Czy taka jest reakcja na prawdziwa miłość? Czy to tylko zauroczenie?
Obudziłam się. Za rękę trzymał mnie szatyn z burza loków na głowie. Jego zielone tęczówki badały moją twarz, a usta wykrzywiały się co rusz, to w innym uśmiechu.
-Harry.. Co to jest prawdziwa miłość?- przerwałam panująca ciszę i od razu przeszłam do konkretu.
-Prawdziwa miłość?- najwyraźniej zdziwiło go moje pytanie.
-No tak. Taka, której się nie zapomina.- zaśmiałam się. Liam wiedział co powiedzieć, tak, by na zawsze utkwiło w Twojej pamięci. Nawet jeżeli ją stracisz.. Styles rozejrzał się niepewnie po pomieszczeniu.
-Tak dawno nikt o to nie spytał..- zaczął, choć nie do końca wiedziałam o co mu teraz chodzi.- Zawsze pytałaś o to codziennie. Widzisz.. Prawdziwa miłość jest wtedy, kiedy wiesz, że chcesz z ta osobą spędzić resztę życia. Kochasz ją i nigdy nie pozwolisz by stała się jej krzywda..- zawiesił głos, jakby przez chwile nad czymś myślał.
-Kiedy szczęście tej osoby jest ważniejsze niż twoje.- powiedzieliśmy jednocześnie. Podniosłam się na łokciach i oparłam się o ścianę. Czekałam na reakcję chłopaka.
On znów siedział i nic nie mówił. Znów myślałam, że powiedziałam coś nie tak.. Patrzył pustym wzrokiem, gdzieś jakby w dal. Gdyby tak lepiej się przyjrzeć, dostrzec można było łzy w kącikach jego oczu.
-Słuchaj Harry. Przepraszam za wszystkie moje słowa, które w jakiś sposób wyrządzają Ci krzywdę. Nie robię tego specjalnie. Wiem, że jest Ci z tym trudno, ale mi też. Staram się z tym jakoś walczyć, ale najnormalniej w świecie mi to nie wycho..- Nie skończyłam zdania. Szatyn bez zastanowienia przerwał mi i złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Jego spokojne ruchy sprawiały, że chciałam więcej i więcej.. Stop! Uspokój się!
-Hope.. Gdybym nie chciał, nie było by mnie tu.- uśmiechnęłam się. Jego słowa dodały mi otuchy. Cieszyłam się, że jesteśmy tu razem, w Mullingar. To chyba najlepszy czas, żeby powiedzieć mu, jak bardzo mi na nim zależy.
Zastał nas chłodny wieczór. Termometr za oknem wskazywał -12 stopni. Na sam widok śniegu i temperatury zrobiło mi się zimno. Usiadłam wygodnie na dywanie, tuż przed kominkiem. Słuchałam muzyki lecącej z radia i jednocześnie czytałam książkę. Bożonarodzeniowa gorączka opanowała już chyba wszystkich. Wszędzie pełno migających lampek, przystrojonych choinek i domów, świątecznych piosenek. Podśpiewując jedną z nich, przewróciłam na kolejną stronę.
Zagłębiona w thriller "Zatoka kłamstw", ledwo co zauważyłam, że Catia i chłopaki gdzieś wychodzą. Nim zdążyłam coś powiedzieć, dźwięk zamykanych drzwi i chichotów odbił się echem.
-Dokąd oni poszli? - zwróciłam się do szatyna, który własnie niósł dwa kubki gorącego napoju. Wzięłam jeden i skosztowałam czekolady przyrządzonej wcześniej przez Louis'a.
-Brandon, znajomy Niall'a ma dziś urodziny. Zaprosił wszystkich. Więc oni skorzystali.
-Nie poszedłeś z nimi?
-Źle się dziś czułaś.. Nie zostawił bym Cię samej..- kolejny raz z uśmiechem na twarzy, poprawił swoje loki. Nie dość, że przystojny, pogodny i pomocny, to jeszcze opiekuńczy.
Schowałam się za książką i zaniosłam się śmiechem.
-Co Cię tak bawi?- opuściłam ja z powrotem. Przygryzłam dolną wargę. Pech czy nie pech chciał, że to zauważył. Zabrał książkę i kubki, położył wszystko na oszklonej ławie. Opuszkami palców delikatnie zaczął gładzić mój policzek.- Od jakiegoś czasu jesteś szczęśliwsza.
-Bo mam najbliższe osoby obok siebie!- poczułam, jak szybko robię się cała czerwona. Żeby to ukryć, uśmiechnęłam się szeroko i pocałowałam chłopaka siedzącego obok. Tak Harry, całujemy się! Wszystko to przyprawiało mnie o jeszcze szybsze bicie serca.
Ciepło palącego kominka rozchodziło się po całym salonie. Świąteczne i wolne piosenki w kilka minut, zbudowały to, co ja próbowałam przez ostatni czas. Właśnie skończyłam czytać ostatnią stronę książki. Odłożyłam ją na bok. Lekko schłodzona czekolada nie smakowała już tak dobrze, jak przedtem, ale i tak dało się wypić. Pragnienie wzięło, kolejny raz, górę.
Co chwilę zerkałam na zamyślonego szatyna. Przysunęłam się bliżej. Chłopak zaśmiał się głośno i szybko odwrócił głowę w moją stronę. Nasz wzrok spotkał się na jednej linii. Złożyłam ręce pod brodą i dalej wpatrywałam się w jego twarz. Styles robił to samo. Trochę mnie to rozpraszało, ale próbowałam zachować spokój i koncentrację. Nim zdążyłam nad czymkolwiek pomyśleć, szatyn znalazł się tuż nade mną. Dalej jego zielone oczy lustrowały moją twarz. Powolnym ruchem zbliżaliśmy nasze usta ku sobie. Jego szybszy oddech wędrował po mojej szyi. Obdarowywał ją ciepłymi pocałunkami. Jego prawa dłoń szukała swojego miejsca na moim ciele, lewa już je znalazła - kurczowo trzymała się biodra. W powietrzu można było wyczuć małe zdenerwowanie. A on jakby czytał w moich myślach..
-Przepraszam, denerwuję się. - Zatrzymał się na moment.- Czuję się jakbyśmy robili to..
-Cii!- przyłożyłam palec do jego lekko popuchniętych i zaróżowionych ust.- pierwszy raz.. Tak, wiem.- szepcząc, skończyłam za niego. Zachichotałam cicho i przygryzłam dolna wargę..
Blask świateł przejeżdżających samochodów i ogień w kominku rozświetlały salon w domu Niall'a. Leżeliśmy przykryci pod grubym brązowym kocem. Czas jakby zatrzymał się dla nas. Szkoda było psuć taką chwilę, ale jednak - Hope zepsuje wszystko.
-Chciałam się Ciebie zapytać o ten tatuaż.- Odchyliłam koc, przez co trochę zrobiło się zimno. Tuż nad linią biodra wyłaniał się napis "Forever".
-Forever.. Pewnie zastanawiasz się co to?- wydukał lokowaty chłopak.
-No chyba bym nie pytała, jakbym wiedziała.- szturchnęłam go w ramie, śmiejąc się. Harry poruszył się, również odsunął koc. W tym samym miejscu widniał napis "Together". Wcześniej go nie zauważyłam!
-Zrobiliśmy je sobie podczas trasy koncertowej w Niemczech. Pamiętam jak przez tydzień płakałaś, że to nie możliwe.- zaśmiał się.- Ale jednak później Ci się spodobał.
-Musiałam być pijana..- burknęłam. Śmiech Harry'ego dźwięczał w moich uszach. Pewnie wyglądałam teraz jak małe, obrażone dziecko, ale co tam.. Ważne, że w końcu chociaż to wiem.
-Byłaś!- odpowiedział. Mnie zatkało, a on nadal się śmiał. Nic nie robił tylko się śmiał.. Śmiał, śmiał, śmiał.. Bez końca. Przestań już!- Na zawsze razem!- wydukał i lekkim muśnięciem w usta, zakończył wspaniały dzień i wieczór.
__________________________________________________
Dobra! To jest najgorszy rozdział jaki w życiu chyba mogłam napisać.. ;/
Miałam nie dodawać, ale jednak trzeba przejść dalej..
Przepraszam, za być może pojawienie się błędów. Nie miałam czasu na sprawdzenie ;<
Jakoś nie za bardzo mam ochotę go komentować, więc skończę na tym.. Może zdjęcia choć trochę was pocieszą..

;*
  • awatar I ♥ Holigans: Jak to najgorszy dla mnie jest świetny ;) Czekam na kolejne
  • awatar Gość: Uwielbiam ♥ Agata
  • awatar Maalik.: no nie wierzę .... znowu brak znaków ... co to kurde jest ?! Niall , jaki słooodziak ! taki niewinny ! o jejkuuuu ! *__* dobra ... obiecuję że to ostatni komentarz ... no bo ile można ... kurde ale to tak z łatwością mi przychodzi dla Ciebie . normalnie jakby z tak naszych rozmów i komentarzy napisano książke ... lub opowiadanie ... o jejuuusiu ! zamknęliby nas ;D w psychiatryku ... no może mnie ;D dobra ... tak sobie patrzę na tłooo ! kolejny Zarry *___* dobra ... wiesz .... ja nie robię specjalnie tego ze się rozpisuję ... piszę moje emocje ... więc jak będzie Ci się chciało czytac ... i współczucia że mnie znosisz :P dobra ... kiedyś mnie przegonisz ! a teraz czekam na kolejny ! szybkoooo ! błagam ! tak na święta ! gdzieś z 5 rozdziałów ? ;> haha ! ; ****
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

wanka48
 
yeahhhh
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

yeahhhh
 
maalik
 


*Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!!*
*Spełnienia marzeń!*
*Tych najskrytszych też!*

;***
  • awatar Maalik.: nie więc proszę ... rozdział jest ;D
  • awatar Gość: Ja również się dołączam ; * Spełnienia marzeń ; ** Marzena ;)
  • awatar Maalik.: dziękuję Ci za wszystko ! to nic że umieram za każdym razem kiedy widze od Ciebie zdjęcia ! ale to nic ! jejuuu ! założe osobny folder od Ciebie ;D o jejuuusiu ! mam zły humor patrzę nna zdjęcia od Cb ;D dziękuję ! ; **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

yeahhhh
 
maalik
 
;**
  • awatar Maalik.: \/\/\/\/\/\/\_______________ to moja akcja serca ... dlaczego Malik Ty tak zabijasz !? normalnie .... ugh ! dziękuję ! kolejne na tapete ! mam już tyle od Ciebie że zmieniam co 2 dni ;D ; **
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Rozdział 9*

"What if I told you.."

Nie lubię pożegnań.. Więc te z Anne i Gemmą nie różniło się od innych, znów płakałam. Niby byłam tu tylko 3 dni, niby nic nie pamiętałam, ale tak bardzo się do nich przywiązałam, że nie chciałam stąd wyjeżdżać. Jednak zgodziłam się przyjąć pomoc Harry'ego. Próbę przywrócenia choć części wspomnień. Wiem już na pewno, że ma to sens, ale zastanawiałam się, jakie miejsca może pokazać mi jeszcze Harry. Co pomoże przywrócić ich resztkę.
Kiedy jechaliśmy na lotnisko, myślałam o wczorajszym wieczorze spędzonym na lodowisku. O atmosferze i całej otoczce tego miejsca. O ogromnym wysiłku, a zarazem wielkim prezencie ze strony szatyna. Oglądanie zdjęć pewnie wierciło w nim ogromną dziurę. Przywróciło masę wspomnień. Sam przecież powiedział.. Znaczy nie dosłownie. No. W każdym bądź razie było mi z tym źle. Chcę, próbuję, wymuszam. Mam nadzieje, że opowiem mu coś z "naszych chwil". Coś co wywoła ogromny uśmiech na jego twarzy.
Przejeżdżając przez kolejne ulice Holmes Chapel, przyglądając się ostatni raz wszystkim zwiedzonym miejscom, chciałam powiedzieć - NIE! Harry zostańmy tu! Tu jest tak.. Inaczej. Jakby czas stał w miejscu. - Ale żadne słowo nie wychodziło z moich ust. Moje głośne westchnienie, odwzajemnił szatyn, chichocąc przy tym jednocześnie. Styles czy Ty mnie przedrzeźniasz?
Wracając do Holmes.. Miasteczko miało to coś w sobie. Tu na prawdę czułam się inaczej. Koniec jesieni, a początek zimy w tym miejscu to na prawdę coś cudownego, widzisz ostatnie spadające liście i pierwszy śnieg praktycznie w jednym momencie. Parki, alejki, stawy. Małe kawiarenki, stare kamienice. Żyjąc tu chcesz czegoś więcej?
Jednak cały czas nie mogłam zapomnieć o Jo. Imię jak i twarz tej dziewczyny nie dawała spokoju moim myślom. Krążyły w okół Harry'ego i niej. Na prawdę bardzo go zna. Dobił mnie jeszcze fakt, że pracuje w gazecie. Jest redaktorką działu "Nastolatki". Więc była w temacie, zawsze krok za nim i zespołem. Wydusiłam kilka informacji od szatyna. Często udzielali wywiadów dla tej gazety. Bo jak sam stwierdził: "Nikt nie potrafił jej odmówić." Nie był chętny do takich rozmów, umywał ręce, czasem z udawał, że nie słyszy.. I choć cały czas upiera się, że nic ich nie łączy, ani nie łączyło, mogłabym przysiąc, że patrzy na nią jak..
-O czym tyle myślisz?- przerwał mi głos chłopaka siedzącego obok. Kurczowo trzymał kierownicę, obserwował jezdnię i okolicę.
-Yhhmm. O niczym.- zbyłam go krótkim zdaniem. Poprawiłam włosy pod czapką i uśmiechnęłam się w ramach małych przeprosin.
Staliśmy na czerwonym świetle. Za chwilę wyjedziemy z Holmes Chapel.. Chciałam jakoś pożegnać się z okolicą, więc w myślach - z każdym przejechanym metrem - obiecywałam, że kiedyś tu wrócę. Wariuję!
W stronę auta biegło kilka nastoletnich dziewczyn.
Zielone.
Szatyn zjechał z kursu. Wjechał na parking.
-Co Ty robisz?- Zapytałam lekko zdezorientowana.
-Zrobię sobie z nimi ostatnie zdjęcie. - zaglądnął w lusterko, poprawił włosy i wyszedł. Zaśmiałam się głośno, ale tego już nie usłyszał. Obszedł auto i zastukał w szybę.- Po za tym mają tu najlepsze lody.- Palcem wskazał na mają przyrożną kafejkę.
-Lody? W zimie? Jesteś chory!- stuknęłam palcem w swoje czoło.
-Wiem, z miłości.- spostrzegłam jak mrugnął lewym okiem i oddalił się od samochodu. Blask fleszy kilku aparatów znów mnie nieco oślepił, a krzyk dziewczyn trochę ogłuszył. Zostawiłam otwarte okno i to był błąd.
-A Ty nie chcesz sobie zrobić zdjęcia?- Jo opierała się o maskę.
-Nie dzięki.- burknęłam.
-Znów nam go zabierasz..
-Zachowujesz się jakby był Twoją własnością.
-Był!- napotkałam jej rozgniewany wzrok. -Ostatnie zdjęcie Harry!- zignorowała mnie po raz kolejny i odwróciła się w stronę grupki osób.- Te będzie na pierwszej stronie.- zachichotała. Jej śmiech mnie denerwuje! Aaa! Mogę trzasnąć ją drzwiami? Boże no proszę! Chociaż raz. Tak porządnie, że..- Posłuchaj! Lepiej dla Ciebie, jeśli nie przypomnisz sobie nic i zostawisz go w spokoju! Przecież wszyscy wiedzą, że jest z Tobą tylko z litości!
-Dziewczyno, przecież nie będziesz mówiła mi co mam robić.. Nikt tego nie robi, więc się zamknij!- Miałam ochotę jej wszystko wygarnąć! Szkoda tylko, że tak potrafię tylko w głowie, standardowo podkuliłam ogon i zamknęłam się. Harry wszedł do auta.
-Cześć Jo! Fajnie było znów tu przyjechać. Do kiedyś tam znowu!- machnął ręką.
-No myślę, że tu wrócisz szybko.- uśmiechnęła się i odeszła od auta.
-Nie prędko.- burknęła i wzięłam wafelek z czekoladowo - truskawkowym przysmakiem.
Lecieliśmy do Mullingar.. Od razu pomyślałam o Niall'u. O jego niebieskich, pełnych radości oczach i życzliwym uśmiechu. Chciałabym, żeby był tu teraz z nami. Nie tylko on. Wszyscy z Catią na czele.
W ogóle po co lecimy do Irlandii? Akurat do Mullingar?
Kiedy ja miałam chwilę na zapoznanie się z całą nową płytą zespołu moich przyjaciół - bo przecież mogłam już tak o nich mówić. - Harry smacznie spał. Smacznie to mało powiedziane. Cichy świst wydostający się z jego ust i cieknąca ślina uświadomiła mnie doszczętnie w tym przekonaniu. Zaśmiałam się pod nosem, zrobiłam to chyba za głośno bo trochę się poruszył. Mlasknął kilka razy i z powrotem wrócił do poprzedniej pozycji.
Dojechaliśmy pod niewielki, ceglany dom.
-Gdzie jesteśmy?
-Mam nadzieję, że się ucieszysz.- Styles wyszedł z auta i wpadł w ogromną stertę śniegu.
-Tak to jest jak nie umie się parkować!- .. Dobra! Albo mi się przesłyszało.. Albo.. Nie! Co oni by.. Nie! Wychodząc z auta rozglądnęłam się po spokojnej okolicy. Przechodziło koło nas tylko starsze małżeństwo, więc oni na pewno tego nie powiedzieli.. Zrezygnowana wzięłam bagaże i poszłam za szatynem. Przestronny dom świecił pustkami, nie było tu żywej duszy. Położyła torby koło butów i weszłam w głąb. Zapaliłam światła w salonie i zobaczyłam wszystkich od tak siedzących sobie na kanapach i szczerzących się do nas jak.. Już mi szkoda słów. Oczywiście ucieszyłam się na ich widok.
-Co wy tu robicie? Catia! Cześć.- próbowałam przywitać się z każdym po kolei. I tak wspólnie z Harrym zniknęliśmy gdzieś w objęciach wszystkich.- Zaplanowałeś to!
-Każdy, nawet najmniejszy szczegół!- odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
-Dziękuję. Cieszę się, że tu są!
-Ja też.- Dobra, potrzebuję trochę świeżego powietrza! Ej, możecie już puścić!
Było już późno, więc nie planowaliśmy niczego szczególnego na ten wieczór. Powiedzieliśmy, że wszystko dogadamy i obgadamy zaraz z rana.
Catia pomogła mi rozpakować wszystkie rzeczy. Z tego co wiem, mieliśmy zostać tu nie dłużej niż 5 dni.
-Co Ty taka naburmuszona?- Odezwałam się do przyjaciółki, która właśnie wkładała ostatnie bluzki do szafy.
-Pokłóciłam się z Zayn'em.- siadłam koło niej i chwyciłam jej dłoń.- Jemu chyba wydaje się, że jego zdanie jest najważniejsze! -Nie wiedziałam o co poszło, ale musiałam jakoś ją pocieszyć.
-Wiesz, czasem dobrze jest jak ludzie się pokłócą. Lepsze to niż obojętność, czy machnięcie ręką na problemy i udawanie, że nic się nie stało.
-Ale jemu nic nie da się przetłumaczyć! Gnojek!- puściła głowę w dół.- Nie chciałam tego powiedzieć. Po prostu mnie zdenerwował!
-Rozumiem, ale kochacie się i wszystko wróci do normy.
-Jutro z nim porozmawiam. Nie umiem tak wiesz, jesteśmy razem, ale tak jakby osobno..
-Coś o tym wiem..- Nasza rozmowa ciągnęła się do późnych, nocnych godzin. Kiedy Catia chrapała za moim uchem, mnie wyschło w gardle. Po cichu zeszłam do kuchni. Wychodząc z niej z powrotem na górę, zauważyłam, że w salonie pali się ogień w kominku. Niby nie ładnie podsłuchiwać, ale zrobiłam to.
-Stary no, ale nie wiem o co jej chodzi! Raz mi mówi, że jej się ten podoba, potem, że nie. Za chwilę, wymyśla coś innego. W końcu uparłem się na kota i się wkurzyła bo chciała psa.- śmiech Harry'ego niosło lekkie echo.- To nie jest śmieszne.. Obraziła się! O psa..
-I tak jesteś w lepszej sytuacji niż ja.. Ciebie to przynajmniej pamięta.- stanęłam nieruchomo.- Robisz wszystko by wróciły jej te wspomnienia, a tu nic. Was coś kojarzy, a mnie..- Znów zabijał mnie swoimi słowami.
-Wiedziałeś, że będzie ciężko. Powiedzieli Ci, że może tej pamięci w ogóle nie odzyskać.
-Tak, wiem i dlatego chciałem spróbować. Ale zostanie mi chyba pogodzić się z tą sytuacją.- załamał mu się głos. Kilka kropli herbaty spadło na panele. Zatrzęsłam się słysząc to co mówił. Tyle mi wystarczyło. Ze łzami w oczach wróciłam do pokoju. Catia dalej spała.
Co czujesz, gdy osoba, którą kochasz najbardziej na świecie, płacze? A co czujesz wiedząc, że robi to z Twojego powodu? Ja, miałam ochotę coś uderzyć, najlepiej siebie.. Czułam się wszystkiemu winna. Do cholery przecież to moja wina! Umieram od środka, wyniszczana stopniowo tym wszystkim.
__________________________________________________
Końcówka taka trochę poświrowana.. ;]
Przepraszam a błędy, końcówkę pisałam na szybko i nie sprawdzałam.
Miłego czytania ;*
Coś ostatnio chyba za często dodaje. ;D Nie sądzicie? 3 rozdziały w 10 dni.. Hmm.. ;D
Nie, no ;D w wakacje to by było nie do pomyślenia.. Ale teraz najzwyczajniej nie ma czasu dodawać częściej..

;**
  • awatar Gość: Fenomenalny <3 Czekam ; *
  • awatar Maalik.: koniec znaków ... standard ;D albo ewentualnie codziennie ....żeby dac Ci odpoczynek :P jak mówiłam tysiąc razy ... jestem uzalezniona ! o to mało powiedziane ! dobra ... a fotki ! i animacja z Harr'ym ... chciałabym ich tak pogłaskać ! o jejuuusiu ! widziałam ten filmik ! ! a ta ostatnia ze zjęć ! o jejuuusiu *___* dobra ! mało co zapomniałam o Jo ! -.- normalnie złapię ją i wypatroszę ! mysli Hope mi się podobały ! śmiałam się do ekranu laptopa ;D ale Jo już przesadza ! Hope powinna spełnić jedną ze swoich myśli ... chociaż jedną ! a Harry powinien jej dogadać tak że jej sie odechcę ! ugh ! wnerwiłam się ! co za pusta lala ! mam nadzieję że już jej nie spotkają ! ani że nie przyjedzie do nich ... bo mam dośc jej i Lucas'a . oni się tam nadają ! uh ! nie no musze skończyć ... bo tak trzy komentarze ... haha . cała ja . dobra to czekam szybko na następny ! ; ***
  • awatar Maalik.: uh .... Co Ty ze mną robisz ?! nie wiem , jak można wzbudzić w człowieku tak wielkie emocje ... oczywiście popłakałam się na końcówkę ... ale to cała ja . kurcze ....szkoda mi Harry'ego i szkoda mi Hope ... ona nic nie może zrobić ... ona cierpi Hazza cierpi . kurcze ! ale oni się starają ! i to jest najważniejsze . ! co za niespodzianka ! już są wszyscy ! ciekawe co przyszykowali ! Zayn i Catia ... ! pokłócili ! jak zwykle Catia o byle co ;D o psa ? hahahahahah . dobre ;D ale niech się pogodzą ! i niech wreszcie Hope sobie coś przypomni ! proszę! długo rozmiawiały bo siedługo nie widziały ! :P Catia chrapała ! haha ;D ta końcówka ... kurcze no ! łzy same lecą . ! dziwna ja ... mówisz że jest poświrowana końcówka ? wcale nie ! jest smutna ! ale nie poświrowana ! że co ? za...często...dodajesz ? hahahahhaha ... dobry żart ... jak bym mogła czytac Twoje rozdziały co godzinę ! serio ! a conajmniej dwa na dzień...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

yeahhhh
 
maalik
 
*Masz!*
Na kolejną zachętę! Proszę szybko o rozdział!! Już ;*
  • awatar Gość: Malik zabijasz ♥ Awww <3 Marzena ^^
  • awatar Maalik.: ... ... ... ... ... ... ... to było zatrzymanie akcji mojego serca ... dziękuję! ona dotyka jego brzuchaa... umieram ! .... .... .... .... .... .... .... .... .... .........................
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

*Rozdział 8.*

"Between us.."

Nie mogłam zasnąć. Z jednej strony za bardzo ciekawiło mnie co przygotował Harry. Wiem, że chce wziąć mnie na łyżwy, ale to chyba nie byłaby już niespodzianka, skoro wcześniej mi o tym powiedział.. Nie no, nie lubię takich sytuacji.. Przetrzymywania w niepewności.. Jakoś wtedy no.. Za bardzo się stresuję. Zaś z drugiej strony nie chciałam spać tu sama. Myśl, że znów przyśni mi się Lucas przyprawiała mnie o gęsią skórkę.
Zacisnęłam zęby i przykryłam się pierzyną pod samą brodę. Dalej nic.. Ani na plecach, ani na brzuchu, na boku jednym i drugim, na siedząco!
-No żeby to..- Pisnęłam, w połowie zdania przygryzając sobie język.- Choleelaa!- szybkim ruchem ręki zrzuciłam pościel i wyszłam z łóżka. Cicho otworzyłam drzwi i długim korytarzem poszłam przed siebie.
Na chwilę przystanęłam przy białych drzwiach z napisem "Wchodzić tylko w nagłych wypadkach." Zachichotałam. To chyba jest nagły wypadek, nie?
-Harry, śpisz?- drzwi zaskrzypiały, a ja starałam się jak najciszej wejść do pokoju.
-Ymm, nie.- wymamrotał, odwracając się w moją stronę. Mgła za oknem nie pozwalała księżycowi przebić się przez jej mleczną poświatę. Niewyraźny szary odcień padał na jego łóżko. Siadłam na rogu.
-Nie mogę spać.- złożyłam ręce na krzyż.- Przepraszam, że Cię budzę.. Jest 2 w nocy.
-Nie spałem.
-Mogę położyć się koło Ciebie?
-No jasne, tylko wiesz..- zająknął się.
-Nie wiem.- uśmiechnęłam się.
-Muszę się ubrać..- zmarszczyłam brwi nie dowierzając lekko temu co powiedział. Wstałam i podeszłam do okna. Szatyn podniósł się i migiem podszedł do komody. Odwróciłam lekko głowę. Zanów poczułam duże zaciekawienie jego osobą. Zobaczyłam tylko jak szybko wciąga bokserki do góry.. I w tym momencie odwraca się, a ja..! Ja tak zostałam i dalej się patrzę..
-Przepraszam.- zasłoniłam usta ręką. Czułam jak spalam się ze wstydu.. Wiem, że byłam cała czerwona.. Dobrze, że jest ciemno. Chociaż tego nie widać.- Możemy iść już spać?- próbowałam wybrnąć z niezręcznej sytuacji. Harry tylko skinął głową i zaprosił do swojego łóżka. Położyłam się przy ścianie, wtulona w jego tors. Głaskanie po ramieniu uspokoiło mnie i w końcu pozwoliło zasnąć.
Kiedy otworzyłam oczy, szatyna nie było w łóżku. Zegarek na nocnej szafce wskazywał godzinę 9:17. Przeciągnęłam się, weszłam do łazienki i zimną wodą próbowałam pobudzić się do życia. Zeszłam na dół. W kuchni, przy palnikach stał Styles. W jednej ręce trzymał małą, czarną patelnię, w drugiej drewnianą łyżkę.
-No chodź. Śniadanie prawie gotowe.- Nie zdążyłam jeszcze nic powiedzieć, ani dobrze się ruszyć, a on już wiedział, że jestem w kuchni.
-Ymm.. Dzięki.- odpowiedziałam, gdy postawił przede mną talerz z jajecznicą ze szczypiorkiem, dwa tosty i szklankę soku pomarańczowego. -A gdzie Anne i Gemma?
-Już od 7 siedzą w przedszkolu.
-Faktycznie!- wzięłam do ręki szklankę i zrobiłam duży łyk.
-O 11 pojedziemy do nich, a o 17 pójdziemy na lodowisko.- Harry siedział naprzeciwko i uśmiechał się. Pomyślałam o nocnej sytuacji. Boże, ale jestem głupia!
-Jasne.- zgadzałam się na wszystko co mówił. Dotyczyło to nawet dzisiejszego wyjazdu i tego, że nie będę o nic pytać.
Jeszcze przed wyjściem do przedszkola, zdążyłam spakować większość rzeczy i wykąpać się. Kiedy ja już, albo raczej dopiero suszyłam włosy, Harry lekko zniecierpliwiony siedział na kanapie. Słyszałam tylko jego szczątkową rozmowę przez telefon.
-Tak Lou.. Nie wiem.. Jeszcze nie. A co u was?.. Oddzwo...- oddalał się z każdym kolejnym słowem. Teraz nie słyszałam już nic. Zwinęłam lekko wilgotne jeszcze włosy w luźnego koka, owinęłam się szalikiem, założyłam płaszcz. Byłam gotowa do wyjścia.
Bez słowa wsiedliśmy do auta, 5 minut później byliśmy pod przedszkolem. Nie zabrakło tu jego fanek. Wymsknęłam się z tłumu, zostawiając go samego ze swoimi directioners, jak on to nazywa. Weszłam do środka.
-Hope! Chodź tu. Super, że już jesteś, a gdzie Harry?- Gemma pociągnęła mnie w kierunku wielkiego stoiska z paczkami.- Za chwilę rozdamy wszystko.- mówiła cały czas z ogromnym uśmiechem na twarzy.
-Harry.. Wiesz, fanki i takie tam.- zachichotałam, spoglądając jeszcze przez ramię w stronę drzwi.- Co ona tu robi?
-Kto?
-No ta cała Jo..
-Nie przejmuj się.. Na takich imprezach jest zawsze. Nie wiem czy Harry zdążył Ci już powiedzieć, ale pracuje w gazecie i pisze wszystko co się dzieje w naszym miasteczku. Ona wie wszystko!- potok słów wylewał się z jej ust. Nie ogarnęłam wszystko, ale to co potrzeba mój mózg już dawno przyswoił.
-Nie powiedział nic.- westchnęłam. Pewnie o nim też wie wszystko.. A ja..
Minęło trochę czasu zanim szatyn dołączył do naszej grupki. Blask fleszy miejscowych reporterów przyprawiał mnie już o mdłości, o całym hałasie nie wspominając. Opadłam zmęczona na drewnianą ławkę. Nie wyobrażałam sobie, że miałabym teraz iść jeszcze jeździć na łyżwach.. A już dochodziła 16.30. Już trzeba było się zbierać..
-One jeszcze zostają. Ale na nasz czas.- szatyn chwycił moją rękę i pociągnął za sobą.
-Spokojnie. Już jestem wyczerpana. Praca z dziećmi jest męcząca.- poprawiłam szalik i weszłam do auta. Przetarłam zimne dłonie. Śmiech Harry'ego mnie zabija.. Z czego on się cieszy!?
-Siedziałaś tu tylko 5 godzin marudo!- udało mu się coś powiedzieć. Udając, że się obraziłam, odwróciłam głowę i złożyłam ręce na klatce piersiowej.
-Spadaj!- krótkie słowo wyraziło chyba wszystko.
-No, dobra! Już się nie śmieję.. - dźwięk, albo raczej pisk opon było można pewnie usłyszeć po drugiej stronie miasteczka.- Nie wiem gdzie mu tak śpieszno, ale kolego! Ja chcę żyć..
Podjechaliśmy pod duży kompleks sportowy.
-Chodź szybciej.- poganiał mnie.
-Gdzie? Przecież to jest zamknięte! Poza tym jest ciemno..- weszliśmy tylnymi drzwiami.- Coś przebiegło koło mojej nogi!
-Nie krzycz.. To pewnie tylko mała mysz.
-Mała mysz! Czy Ty wiesz co Ty mówisz?- szliśmy wąskim korytarzem. Dziwny zapach unosił się w powietrzu, ale znajomy zapach.. Od pewnego momentu szłam tyłem. Potknęłam się o coś zimnego i twardego.
-Uważaj. Odwróć się może lepiej. - zrobiłam jak powiedział. Zaniemówiłam. Staliśmy przed taflą. Tylko ja i on.
I..
Bandy lodowiska ozdobione były w nasze wspólne zdjęcia. Przyciemnione, kolorowe światła i cicha muzyka dodawały temu miejscu magii. Założyliśmy łyżwy. Chwiejnie wjechałam na środek. Obrót o 180 stopni nie wyszedł profesjonalnie, ale zrobiłam to. Kurczowo trzymałam dłoń Styles'a by nie upaść. Po moich policzkach ciurkiem leciały łzy. To było piękne..
-Jest tylko dla nas..
-Harry to jest niesamowite.. Ja nie wiem co powiedzieć. Dziękuję to chyba za mało..
-Nie musisz nic mówić.- znów się uśmiechnął i znów poprawił loki. Przypomniałam sobie zapach, który "przyniósł" do domu. Tak pachnie/śmierdzi - uważajcie jak chcecie - lodowisko.
Zrobiliśmy kilka rund w okół tafli. Przystanęłam przy jednym z naszych wspólnych zdjęć. Na nim wyraźnie było widać idealne, zielone tęczówki szatyna. Chciałam porozmawiać o wczorajszym dniu.
-Byłeś tu z Jo?
-Nie!- burknął. - Przyszedłem tu sam.. Chciałem Cię jakoś za to przeprosić.. Wynająłem je tylko dla nas.
-Nie miałam kiedy z Tobą porozmawiać, ale powiedz mi, czy byłam tu rok temu, wiesz.. W Holmes Chapel.. I czy mówiłam Ci coś o spotkaniu z Lucas'em?
-Skąd o tym wiesz?- wyraźnie się zaniepokoił.
-Czyli jednak.. Przyśniło mi się to.. - Na twarzy szatyna pojawił się większy grymas..
-Przepraszam. Coś powiedziałam nie tak?- ścisnęłam jego dłonie.. Zrobił się przez moment taki nieobecny..
-Nie tylko.. Przypominasz sobie wiele momentów.. Ale w żadnym nie ma mnie..- zabolało.. Mocno zabolało mnie to co powiedział. Miał rację. Żadne krótkie wspomnienie nie dotyczyło jeszcze nas dwojga. To było trudne. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Jak przeprosić, albo jak poprosić - o jeszcze trochę wyrozumiałości.
-Pocałuj mnie!
-Co?
-Cholera Harry! Zawsze pytasz dziewczyny przed pocałunkiem, co?- zmarszczyłam brwi, przechyliłam głowę na prawo. Nasze tęczówki spotkały się na jednej drodze. Nie odpowiedział. Podjechał bliżej, obejmując mnie jedną ręką w pasie, drugą położył na szyi. Jeszcze tylko 10 milimetrów, 9, 8,7,5,3,1. Już! Zamknęłam oczy by móc przeżyć to jeszcze mocniej.
Złączyć się w jedno.
Teraz.
Już.
Na chwilę.
Chyba jednak za bardzo. Straciliśmy równowagę. Upadliśmy na lód, zimno przeszywało moje dolne partie ciała, ale nie chciałam wstawać. Chciałam być tu i śmiać się ile sił w płucach. Nie chciałam niszczyć tego, co właśnie zbudowaliśmy między nami. Nie chciałam odchodzić. Nie chciałam niczego innego. Nie chciałam nikogo innego. Chciałam tylko jego!
__________________________________________________
Jest i rozdział ósmy!
Jeszcze nie wiem czy mi się podoba, ale dodaję!
hahaha! wiem, dziwne.
nie wiem kiedy kolejny! Mam nadzieję, że szybko znajdę trochę czasu do pisania!
miłego czytania! ;**
  • awatar Gość: Świetny *.* Kiedy dodasz nowy <3 ???? Agata
  • awatar Gość: Jejku <333 "Cholera Harry! Zawsze pytasz dziewczyny przed pocałunkiem, co?" świetne :D Czekam ♥ Marzena ; *
  • awatar I ♥ Holigans: Ehh cudowny i ten pocałunek i pierwszy grif Harry taki jak by zazdrosny :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

*Rozdział 7.*

"Standing here, it's all so clear. I'm where I'm meant to be."

Siedziałam na skraju łóżka. Sen - próbowałam przypomnieć sobie z niego cokolwiek. Pierwszy raz tak bardzo mi na tym zależało.. Był dziwny, był o Lucas'ie! Pomasowałam skronie i zamknęłam na moment oczy.
-Lucas..- westchnęłam.

"Spacerując wąskimi uliczkami, po zakamarkach Holmes Chapel, miałam wrażenie, że ktoś mnie śledzi.. Harry pojechał z Anne na zakupy, za dwa dni Boże Narodzenie. I mimo, że było zimno i już ciemno, chciałam się przejść..
Zadzwoniła moja komórka, zaglądnęłam do torebki.. Nim ją wyciągnęłam sygnał ustał, a ja.. Weszłam w ogromną zaspę pod szkolnym budynkiem.
-Pięknie!-warknęłam na samą siebie.
-Nie denerwuj się tak Hope.- wzdrygnęłam się na dźwięk swojego imienia.
-Lucas?- Odwróciłam się szybko. Ten głos rozpoznam wszędzie.- Co Ty tu robisz?- otrzepałam się z białego puchu.
-Yhhm.- jąkał się.- Wiesz, jestem przejazdem..
-To dlaczego nie jesteś autem? Śledzisz mnie?- już dawno zrobiłam się podejrzliwa. Nie takie rzeczy robił, więc nic mnie nie zdziwi. Odsunęłam się.
-Zwariowałaś?- prychnął.
-Wiesz, że Ci nie wierzę..
-Hope! Daj sobie spokój z tym burakiem.. -chwycił mnie za ramię.
-Nie będziesz mi mówił co mam robić. Puść mnie!
-Zostawiłaś mnie dla tego..
-Dobrze wiesz, że już wcześniej się nam nie układało..- Przeszła koło nas starsza Pani z psem. Uśmiechnęłam się mile i kontynuowałam.- Poza tym to było ponad rok temu.. Daj już spokój!- wyrwałam rękę.
-Hope! Daj mi szansę..
-Nie! Zostaw mnie w spokoju! To jest już dawno skończone!- przyśpieszyłam kroku, chciałam być jak najdalej stąd. Chciałam być przy Harry'm."
Nie wiem czy jest to tylko wymysł mojej chorej wyobraźni, czy taka sytuacja miała miejsce. Lucas'a nie spytam.. Przecież mógłby skłamać.. Wtedy zachowywał się całkiem inaczej.. A co jeśli znów chciał mieć mnie tylko dla siebie? Znów odzyskać? Musiałam porozmawiać z Catią, albo Harry'm. Przecież komuś musiałam coś powiedzieć.
Ziewnęłam głęboko, zwinęłam luźne włosy w koka i zeszłam na dół. Do kuchni przyciągał mnie zapach cynamonu, czekolady i wanilii.
-Jakie zapachy!
-Masz ochotę spróbować?- Anne wyłoniła się zza blatu, w dłoni trzymała brytfankę pełną ciasteczek w świątecznych kształtach.
-A to z jakiej okazji? Do Świąt jeszcze daleko. - uśmiechnęłam się, przy okazji kusząc się na jedno.
-W miejscowym przedszkolu organizowany jest jutro mikołajkowy festyn dla najmłodszych. Co roku przygotowujemy paczki dla maluchów.- szatynka podała córce garść związanych zieloną wstążeczką, ciastek. Ta z kolei przywiązała je do pluszowego misia. Wszystko razem włożyła do kolorowej torby.
-Pomożesz? Zrobiłyśmy dopiero 10..- Gemma przetarła twarz, na policzkach zostały jej ślady po mące. Zachichotałam cicho, zgadzając się od razu.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 20, a Harry'ego dalej nie było. Trochę mnie to zaniepokoiło. Myślałam, że opowiem mu co mi się przyśniło.. Ale on najwyraźniej wolał spędzać czas z Jo!
Wiążąc kokardki na ciasteczkach, przypomniałam sobie, że miałam oddzwonić do chłopaków. Pewnie siedzą w domu i się nudzą. Chociaż nie wiem czy oni znają w ogóle takie słowo. Ale chciałam dokończyć to co zaczęłam, więc będą musieli jeszcze chwilę poczekać.
-Uff. Skończone.- Uniosłam ręce do góry w geście triumfu. Anne właśnie zapakowała ostatnią zabawkę. Dokładnie 246. Sporo tych maluchów w jednym przedszkolu.. Ale cóż, akcja bardzo mi się spodobała. Pomaganie innym wywołuje uśmiech na mojej twarzy.
Chciałam zapytać czy rok temu też tu byłam, ale jakoś nie przeszło mi to przez gardło. Znów nie wiem dlaczego, ale czułam, że pomoże mi w tym album od Niall'a i reszty. Pobiegłam po niego na górę. Wyciągnęłam pudełko z torby i znów zeszłam na dół. Rozsiadłam się wygodnie na kremowej, skórzanej kanapie. Otworzyłam kolejny raz mój prezent.
-Co tam masz?- zapytała Gemma równocześnie z mamą. Ta druga wytarła ręce w suchą szmatkę i siadła koło mnie.
-Album od chłopaków i Catii.-przetarłam palcem kąciki oczu. Znów były mokre.
-Ahh, no tak!
-Chciałam sprawdzić czy.. Czy rok temu też wam pomagałam.
-No ja..- doszedł mnie cichy pisk starszej siostry Harry'ego.
-Cicho! Niech sprawdzi sama. - An spojrzała głęboko w moje oczy, na jej twarzy zagościł uśmiech zachęcający do otwarcia odpowiedniej strony.
Było.
Jedno.
Dwa.
Trzy.
Trzy zdjęcia, a na każdym ja, Anne, Gemma i Harry. Nie zabrakło Catii i Zayn'a, ale także Louis'a, Liam'a i Niall'a. Była też Eleanor i Danielle.
Byli wszyscy.
Wszyscy tu byli. Zakręciło mi się w głowie..

"-Ej Niall! Łap!- Zayn rzucił jednym ciastkiem w stronę blondyna.
-Zaaayn! Nieee!- Irlandczyk opadł na panele. - Czy Ty wiesz co narobiłeś?!- krzyczał na swoje przyjaciela, trzymając połamane ciastko w dłoniach.- A mogłem Cię zjeść!"

Zaśmiałam się.
-Pamiętam jak Niall popłakał się nad ciastkiem..-powiedziałam spokojnie, lustrując kolejne zdjęcia.
-Pamiętasz?- usłyszałam stłumiony głos szatyna.- Przypomniałaś coś sobie..- podszedł bliżej i przytulił mnie mocno. Ulżyło mi i jemu.
Pomieszany zapach jego perfum, cynamonu i.. Co to jest.. Znam ten zapach, ale nie potrafię nic skojarzyć.. Unosił się w całym salonie.
-Gdzie byłeś tak długo?- szepnęłam mu na ucho.- Tęskniłam. - nie wierzyłam, że to wyszło z moich ust, ale tak właśnie się stało.
-Nigdy więcej Cię nie zostawię.- uśmiechnął się szeroko, poprawiając niesforne loki.- Pójdziemy jutro na łyżwy.
-Łyżwy?- zamknęłam album i odłożyłam go z boku.
-Tak. Mam dla Ciebie małą niespodziankę.
-Kuszące, mogę iść z wami?- podekscytowana Gemma stała tuż koło nas, klasnęła w dłonie.
-Jasne/Nie ma mowy!- powiedzieliśmy równocześnie. Zaśmiałam się i wzruszyłam bezsilnie ramionami. Nie wypadało się nie zgodzić, ale chciałam być w końcu z Harry'm sama, więc w sumie w duchu cieszyłam się, że to powiedział.
-Nie to nie.- dziewczyna skrzywiła się i odwróciła do nas plecami. Wzięła cztery paczki do rąk i zapakowała je do dużego pudełka. Anne pomału robiła to samo. Przez ramie zaglądała w nasze strony, a uśmiech z jej twarzy nie schodził..
__________________________________________________
Miał być wczoraj, a jest dziś..
Nic się nie dzieje. ;D