• Wpisów: 119
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:14
  • Licznik odwiedzin: 36 416 / 2281 dni
 
yeahhhh
 
psstt...:                                                     *Rozdział drugi*
                                                 "Spełniaj marzenia!"

             Jeszcze dwa dni i podbijam Londyn. Tak.. Londyn. Dalej trochę ciężko mi w to uwierzyć, ale ojciec spełnij jedno z moich marzeń. Na razie lecimy na "okres próbny" jak to mówi tata, ale jeżeli się sprawdzimy. Będziemy mogli zostać na dłużej. Oby Sky nie wymyślił nic głupiego.. Jared bierze Paolę, ja, Katy.. Hmm.. a Sky, chyba jedzie sam. Nie wydaje mi się, żeby któraś go chciała. Zaśmiałam się pod nosem. Wiem, jestem nie miłą siostrą.
              Wyciągnęłam zakurzoną torbę zza szafy.. Dawno nigdzie nie byłam. Otrzepałam ja i chciałam zacząć pakowanie. Stałam na środku i ogarniałam wzrokiem mój pokój. Dziś pierwszy raz nie zdziwiłam się, dlaczego chłopaki cały czas mi wypominają bałagan. Był ogromny. Nie wiedziałam gdzie, co jest. To chyba ze zdenerwowania.. Albo.. Nie.. to z ekscytacji! Tak bardzo chciałabym już tam być!
-Jak to jest, że w domu macie zawsze taki porządek, a Twój pokój wygląda jakby przebiegło przez nie stado bizonów?- usłyszałam głos zza siebie. To był.. Piękny głos. Odwróciłam się lekko speszona i zobaczyłam Marco, który opierał się białą futrynę, stanowiącą część mojego małego azylu.
-Co?
-Bałagan dziewczyno!
-Nie krzycz! Idź tam gdzie miałeś iść. Sky musi pożegnać się z dziewczynką.- zaśmiałam się. Upss. chyba mogłam tego nie mówić. Zezłościł się.
-Nie przeginaj! Jesteśmy tylko kumplami.
-Jasne.- prychnęłam. Dobra, spadaj już!- wyrzuciłam go za drzwi. Kurde, wyrzuciłam z pokoju mega przystojnego chłopaka.. Ze mną jest już coś nie tak..
-Jadę z wami, mała! Wiem, że się cieszysz!- krzyknął jeszcze pod drzwiami. Pięknie.. Cały wyjazd na marne. Jeszcze on nam jest tam potrzebny. Ale Sky nie ruszyłby się nigdzie bez swojej drugiej połówki.. Yhhy. Ale z Marco nie warto zaczynać.. Jest w tym chłopaku coś.. Dziwnego, strasznego. Sama nie wiem, ale jednak wole unikać spotkań z nim, nawet w czyjejś obecności.
              Zadzwonił mi telefon. Dobra, teraz to go znajdź - pomyślałam. Przekopałam wszystko, dobrze że sygnał jeszcze się nie urwał, chwyciłam go szybko w dłoń i odebrałam.
-Katy!- zaczęłam się śmiać.
-Spokojnie dziewczyno. Co Ty  bierzesz?- też wybuchła śmiechem.-Jak idzie Ci pakowanie?
-Jeszcze nie zaczęłam. Ten Marco mi przeszkodził..
-Co on u Ciebie robił?
-Wyobraź sobie, że jedzie z nami!- przysłoniłam ręką usta, by nie było tego tak głośno słychać. Zaśmiała się. Tak.. Ja jej mówię o zepsutym wyjeździe, a ona najnormalniej w świecie się z tego śmieje. -Nie śmiej się! To fatalnie! On w naszym.. Moim mieszkaniu!
-Przepraszam. Wytrzymasz.
-Tak, z pewnością. Dobra, kończę bo w końcu się nie spakuję.. -rozłączyłam się. Tak więc.. Wróćmy do rzeczywistości. Najpierw ogarnę pokój, później skończę te marne pakowanie.

                                                `2 dni później.`

*Katy*

-No tato rusz się! Zaraz nie zdążymy..- Jeszcze chwila i odleci nam samolot. Szkoda, że tata Julii nie mógł nas zawieźć, albo Jared, ale nie on nie zostawi auta na lotnisku. Pan Riccardo miał dużo na głowie, w sumie nic tylko praca, nie dziwię się Julii , że ma z nim taki słaby kontakt. Mój ojczulek w końcu się wyrobił i był gotowy żeby nas zawieźć. o 13 podjechaliśmy po Falcone'ów.
Moja twarz wyrażała więcej niż by mogło się wydawać. Wyszłam z auta i podbiegłam do szatynki.
-Przepraszam, że tak długo.- pocałowałam ją w policzek i przytuliłam. - Ojciec, to normalnie.. Ładnie się gramolił.. A mówi, że to mama stoi godzinę przed lustrem. -uśmiechnęłam się pod nosem.
-Nic się nie stało, zdążymy. Patrz Sky i jego .. grrr.- nie wypowiedziała, bo własnie podeszli do nas. Jared z Paolą i Marco zapakowali się do tyłu, ja, Julia i Sky w drugim rzędzie. Tata prowadził. Nasze autko.. Taki mini van.. Yhhh.. Dobra, nie luibię tego auta i go nie polubię, ale czasem jest przydatne.
-Tylko my i Londyn! - Szatynka podniosła rękę do góry i otwartą dłonią przejechała po powietrzu z prawej na lewą stronę. Wybuchnęłyśmy śmiechem..
-Żebyś się czasem nie przeliczyła!- wtrącił się Sky.
-Zamknij się! - szturchnęła go.. Rodzeństwo! Jak dobrze, że jestem jedynaczką! No oczywiście nie licząc jej.. Ona to jak siostra.

                                                 *

*Julia*

              W samolocie siedziałyśmy koło siebie. Czytałyśmy gazety, słuchałyśmy muzyki. Zastanawiałyśmy się jaki dom kupił tata, no i oczywiście jakie auto. Już na samą myśl miałam motyle w brzuchu.
-Duży, biały z ogrodem w spokojnej okolicy. Tyle mi powiedział. - opadłam na fotel zrezygnowana.-Nic nie dało się z niego wyciągnąć!
-Będzie duża niespodzianka.- uśmiechnęła się szeroko.. Tak niespodzianka. Chyba mam już ich dość. Boże, ja już chcę być na miejscu. Dawno się tak czymś nie podekscytowałam. Chyba na niczym tak bardzo mi nie zależało.-A auto? - spytała.
-Auto? O domu nic nie powiedział, a co dopiero o aucie. Proszę! A nie.. Wiem, że jest czerwone.- wciągnęłam głęboko haust powietrza. Zasnęłam słuchając Simple plan.

                                                  *

-Leniu! wstawaj!- darł mi się ktoś nad uchem.. Zgadnijmy kto. Jak zawsze Sky.
-Boże.. Ty zawsze musisz tak krzyczeć?
-Za 20 minut lądujemy. Jared kazał Cię obudzić.- uśmiechnął się. Tak Sky się uśmiechnął. Wcięło mnie, ale odwzajemniłam to.
              Mój brzuch zaczął wariować. Sama nie mogłam w to uwierzyć. Siedzenie bezczynnie doprowadzało mnie do szału. Katy chichotała pod oknem, co też pomału mnie drażniło. Ale nie dziwię się, pewnie śmiesznie wyglądałam. W końcu opuściliśmy samolot. Z wrażenia zaczęłyśmy krzyczeć. Reszta zaczęła się śmiać. Ojciec wszystko dobrze załatwił. Pod lotniskiem czekały na nas wynajęte samochody. Wsiedliśmy i pojechaliśmy do mojego wymarzonego miejsca. Minęliśmy kilkanaście białych domów.
-No kiedy w końcu dojedziemy!- śmiałam się
-Spokojnie. Pewnie już niedługo.- uspakajała mnie Paola. Ona pewnie tez już chciała zostać sam na sam z Jared'em. Ja, Katy, do tego Sky z Marco.. Chyba daliśmy bardzo popalić. Usmiechnęłam się znów na samą myśl. Jechaliśmy wzdłuż szeregowych domów. Na jednej z ulic było bardzo dużo dziewczyn i MÓJ DOM!
-Jest!- wypalił Jared. - w końcu. - dodał.
              Wyszliśmy z samochodu i podeszliśmy pod ogrodzenie. Taki jaki sobie wymarzyłam. Biały, z dużymi, drewnianymi drzwiami i oknami, dookoła zielono, na środku podjazdu - mała fontanna. Mój kolejny azyl. Nic pokoju w Wenecji nie zastąpi, ale to choć trochę mi ulży. O tak. Wpatrywałyśmy się dalej w budynek. Chłopaki już dawno zdążyli wejść do środka. Obok nas przebiegło kolejnych kilka dziewczyn, zachowywały się tak, jakby nas w ogóle nie zauważyły. Krzyczały jak.. Oszalałe? Opętane? Nie wiem, ale rozśmieszyła mnie ta sytuacja.
-I to ma być spokojna okolica?- zapytała Katy.
-Mimo wszystko i tak mi się tu podoba!- uśmiechnęłam się. Spojrzałam w stronę tych dziewczyn. Otoczyły budynek obok.. No dosłownie 3,4 kroki od naszego.. W rękach miały zdjęcia, długopisy, aparaty.. Zastanawiało mnie, co jest grane. Długo jednak się nad tym nie zastanawiałam, Katy chwyciła mnie za nadgarstek i pociągnęła w stronę domu.
__________________________________________________
jest.. Taki sobie średni. ;) coś za coś, ale nie wyszło najlepiej. ;D

one.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Nie średni, tylko fantastyczny ;P
    ;3
     
  •  
     
     
  •  
     
    Średni? to może być wzrost.. ; )
    Jest genialny i czekam na kolejny ;*
     
  •  
     
    jest świetny !! *_*
    Czy obok nich mieszkają One Direction?
    Czekam na kolejny ;)
     
  •  
     
    jak to nie wyszło najlepiej ?!
    co ty wygadujesz/wypisujesz !
    tak coś za coś.... ;D
    ehm , Katy i jej chichotanie . haha .
    tak sobie to wyobrażasz ? ;>
    ,,No oczywiście nie licząc jej.. Ona to jak siostra.'' spodobało mi się to ... ;D
    jaki dom . zobacz samochód , szybko ! *.*
    Sky , ! haha , nieznośny braciszek  ...;D
    3, 4 kroki i  dom ... One Direction ?! och , marzenie .
    chyba dobrze myślę no nie ?
    proszę , chociaż raz .
    teraz ja musze szybko napisać coś . bo chcę wiedzieć co dalej !
    kurczę . ja szybko nie dodaję !
    no ! musisz dodawać szybciej ! złamać nasze ultimatum ! proszę!
    i jak że średni ?!
    och , coś zrobiłaś sobie chyba na treningu że piszesz takie głupoty !
    dodawaj dłuższe , bo mnie aż skręca z niecierpliwości !
    czekam na kolejne ! ; ***