• Wpisów: 119
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:14
  • Licznik odwiedzin: 34 938 / 2190 dni
 
yeahhhh
 
psstt...:                                                 *Rozdział trzeci*
                                   "Nie za coś, lecz pomimo wszystko."

              Siedzieliśmy wszyscy w salonie. W pewnym momencie Sky zerwał się z kanapy i powiedział, że wychodzi. Popatrzył się tylko tajemniczo na Marco i wybiegł jak poparzony. Zastanawiałyśmy co się stało. Uśmiechnęłyśmy się tylko do siebie.
-My idziemy na górę.- odezwała się niska blondynka.
-Jak będziecie czegoś potrzebowały to wiece..- przerwałam bratu.
-Nie bój się. Damy sobie radę. Idźcie już.- uśmiechnęłam się miło. Miałam nadzieję, że tak to wyglądało. Wczoraj nigdzie nie wyszłyśmy, byłyśmy zbyt zmęczone, ale dziś nie odpuszczę. dziś chcę w końcu zwiedzić Londyn. Katy chyba też. Pobiegłam na górę przebrać się. Do 11 siedziałyśmy w piżamach.
              W pokoju było ciemno. Zapomniałam odsłonić rolety. Po drodze potknęłam się o walizkę i upadłam na kolana, trochę zabolało. Przetarłam zaczerwienione miejsca i podniosłam się z podłogi. W końcu dotarłam do okna. Podniosłam rolety do góry. I moje oczy ujrzały.. Nagiego chłopaka.. Tak, nagiego. Stał bokiem w oknie i rozmawiał przed telefon. Zauważył mnie. Schował się szybko, a ja nie wiedząc co zrobić spuściłam je z powrotem w dół.
-O kurde!- zaśmiałam się cicho pod nosem. Odetchnęłam głęboko. Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy z torby.. Tak, nie rozpakowałam się jeszcze! Założyłam białą, luźną koszulkę z włoską flagą, jeansowy szorty i czarne balerinki, zeszłam na dół.

*Katy*

              Czekałam na Julię na dole. Słyszałam tylko jak coś stuknęło. Ten bałagan kiedyś ja zabije. Gdzie nie pojedzie, zawsze tak samo.
-Coś tym razem zrobiła?- odezwałam się natychmiast jak zobaczyłam ją na schodach.
-Nie wiem o co Ci chodzi.- kręciła głową. Jasne! Ty nigdy nic nie wiesz. Szła jak kaczka.
-Wywróciłaś się?- bardziej stwierdziłam niż zapytałam.- Ogarnij w końcu ten bajzel. - Wzięłam ją pod rękę i wyszłyśmy. Przeszłyśmy koło tłumu dziewczyn, które kolejny raz otaczały brązowy dom. Wyszło z niego 5 chłopaków. Zaczęło się. Piski, krzyki, machanie rękami, błysk lamp. Ojeju!
Przystanęłyśmy z boku i obserwowałyśmy całe wydarzenie.
-Nie rozumiem..- odezwałam się.- To chyba musi być ktoś znany! -Szatynka milczała. Ciekawe. Popatrzyłam na nią. Jej wzrok utkwił przy jednym z chłopaków. W pewnym momencie zakrztusiła się i odwróciła głowę.
-Chodźmy.- pociągnęła mnie za rękę i podbiegła trochę w przód.
-Co się stało?
-Nic, po prostu chcę zwiedzić miasto.- dziwne, odpowiedziała bardzo wymijająco, ale.. Uwierzyłam.

*Julia*

              To ten chłopak! Dobrze, że stamtąd poszłyśmy. Mam nadzieję, że mnie nie zauważył. Ale zastanawiam się kim są.. Przecież.. Od tak tyle dziewczyn nie stałoby pod ich domem. Podjechałyśmy autobusem do centrum. Nie zajęło nam to sporo czasu. Myślałam, że jednak Londyn jest mocniej zakorkowany. Porobiłyśmy mnóstwo zdjęć, dla zabawy pytałyśmy ludzi o drogę, czasem po włosku, czasem po angielsku. Nie które wskazówki się przydały.
-Idziemy na lody?
-A chcesz mnie utuczyć?- Katy zaśmiała się.
-Jasne, jesteś taka gruba.. Wydaje mi się, że jedne lody nic wielkiego nie zmienią.- powiedziałam ironicznie. Dziewczyna nie dość, że tańczy zawodowo i spala wszystko co zje, natychmiast! To już, w wieku 19 lat, ma figurę modelki! I ona jeszcze będzie mi tu zrzędzić..
              Weszłyśmy do kawiarni przy Long Acre. Jadłyśmy lody truskawkowe, rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się. Nie powiedziałam jej nic, o "porannym zajściu", o ile można to nazwać zajściem. Pewnie od razu wybuchłaby śmiechem i zaczęła mnie przedrzeźniać. Nie dałaby spokoju, a ja jakoś niechętnie wracam do tamtego wspomnienia. Uśmiechnęłam się pod nosem. Nie uszło to uwadze Katy.
-Co się cieszysz?
-Ty i te Twoje pytania! Ubrudziłaś się głupolu. - podałam jej chusteczkę, nie wiem jak ona jadła, ale cały nos miała z lodów.
-Chciałam Ci coś powiedzieć..- zaczęła.
-Mów!
-Wiesz.. Chciałabym spróbować tu swoich sił. Wiesz.. w tańcu.- spuściła głowę w dół.
-Hej, Katy! Co jest? Wiesz, że masz moje poparcie! Mną się nie przejmuj. Musisz się spełniać.- podeszłam do niej i uśmiechnęłam się. Przytuliłyśmy się mocno.
-Kocham Cię! Dziękuję, że jesteś.- szepnęła mi do ucha. Wzruszyłam się. Siedziałyśmy tam jeszcze popijając colę i .. dobra, podsłuchiwałyśmy jakieś dziewczyny, na oko 16 lat.
-Są w mieście!
-Wiem, czytałam.
-Tak bardzo chciałabym ich spotkać! Liam.. Aaa, kocham go!- krzyczały. Tak, chyba już wszyscy wiedzieli o ich obiektach westchnień. Wybuchłyśmy śmiechem.
-Chodź, na nas już czas! Musimy poszukać naszą miłość!- zaczęłyśmy się śmiać i spojrzałyśmy na trzy dziewczyny przy stoliku pod oknem. Dobra, to było trochę wredne.
              Kiedy Katy brała prysznic, ja poszłam jeszcze wynieść śmieci. Marco ze Sky'em tak porządzili, że od 19 nic nie robiłam tylko sprzątałam dół. Boże, ale ja jestem głupia. Czemu ja to robię? Swojego pokoju nie sprzątam - po sobie! A sprzątam po nich! Duży kosz z odpadami znajdował się na końcu długiej ulicy. Wieczór był trochę chłodny, założyłam biały sweterek i poszłam przed siebie. W uszach miałam słuchawki, bez nich nigdy nie wychodziłam z domu. Teraz to był chyba błąd, nie słyszałam nikogo. Tak wciągnęła mnie muzyka że straciłam kontakt ze światem. W pewnym momencie odbiłam się od kogoś. Upadłam na worek śmieci i uderzyłam ręką o beton. Wyciągnęłam słuchawki. Nie byłam zła na niego. Bardziej powinnam na siebie. Popatrzyłam na nieznajomego i kolejny raz zwaliło mnie z nóg. Rozpływałam się, patrząc w jego zielone oczy. Uśmiechnął się niepewnie.
-Przepraszam nic Ci nie jest?- podrapał się po głowie i podał mi rękę.
__________________________________________________
Taki krótki. Przepraszam, że tak długo nic nie było.. Byłam na weselu. ;) Teraz muszę nadrobić wasze opowiadania! Mam nadzieję, że jest co! ;)

PS. Coś za coś! ;*

f880b38200008dbe4fb26a2e.jpg


images.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Rozdział tak samo jak poprzednie zajebisty!.
    Och, kocham twoje opowiadanie ;P
    Świetnie piszesz ;]
    Normalnie wybuchnęłam śmiechnem kiedy przeczytałam fragment o gołym chłopaku ;P
    Heh, uwielbiam cię ;P
     
  •  
     
    hah ;d kocham go <3 czekam na następny :*
     
  •  
     
    wspaniały :D mi też się wydaje, że to Hazza :D ale może ktoś inny, kto zabierze ją do ich domu i wtedy zobaczy Harrego :D no, albo nie :D super rozdział :D
     
  •  
     
    coś czuję w kościach że to Harry ...
    ale kolejny raz moja intuicja mnie zawiedzie ...
    goły ... oż ty !
    nie powiedziałaś Katy !
    tyle pytań ? jakieś sugestie ? ;>
    och , uważaj na siebie ! chce mieć cię cała ! a nie !
    haha , pytać o drogę ludzi ;D chciałabym to zrobić !
    wpadła na niego !
    to musi być on !
    hah , Katy i zawodowy taniec ? i jeszcze figura modelki ?! hahhaha .
    i 19 lat . mmm rówieśniczka ;D
    były wredne ;D hah . ; D
    mniamciu !
    jejuu , jak ty piszesz ! *___*<zazdrość>
    a Sky co ? gdzie on pobiegł ?
    kurcze , nic nie wiem!
    coś za coś ?
    hym , no weź dodaj szybciej ! umrę.
    naprawdę!
    i fotki *.*
    i animacje Harry'ego  *.*
    jejciu !
    dodaj szybko , nie czekać na coś :P
    taak , każdy już wie o co chodzi ;D
    albo i nie ,z mojej nielogicznej wypowiedzi . ale wiem że  ty zrozumiesz ; **
     
  •  
     
    Goły Harry xD bo to on no nie ;D ?? Booskie ^^ warto było tak długo czekać :D i oczywiście czekam na kolejny ;P