• Wpisów: 119
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:14
  • Licznik odwiedzin: 36 416 / 2281 dni
 
yeahhhh
 
psstt...:                                               *Rozdział czwarty*
                       "Jeśli na prawdę się chce, można dotknąć marzeń."

-Przepraszam, nic Ci się nie stało?- powtórzył. Stało nie stało.. Sama nie wiem. Trochę boli mnie ręka. Chwyciłam się za nią. Chłopak przykucnął. - Chyba musi to ktoś opatrzyć. Zawiozę Cię do szpitala.
-Nie trzeba. Poradzę sobie. - wstałam i poszłam, w końcu nie wyrzuciłam tych śmieci. Ja to mam pecha. Wróciłam szybko do domu. Miałam nadzieję, że nie pamiętał poranku.
-Jared!-krzyknęłam.
-Co jest?-powiedział zaspany. On spał! Jest 22, a on już śpi.. W wakacje! -Co Ci się stało?- zaczął panikować, gdy tylko mnie zobaczył.
-Pojedziesz, ze mną do szpitala? Przewróciłam się. - skłamałam.. Pierwszy raz okłamałam brata, ale nie chciałam robić z niczego sensacji, bo przecież po części była to moja wina. Chyba przestanę słuchać tyle muzyki. -To co?
-No jasne! Już! Tylko przebiorę koszulkę. - wyszedł do góry. Jeszcze brakowało tu Katy. Właśnie wyszła łazienki.
-Nic nie mów, nic mi nie jest. Już wystarczy że Jared spanikował. - wypaliłam od razu.
-Dobra, tylko co się stało?
-Przewróciłam się.
-Mówiłam że się kiedyś zabijesz.- uśmiechnęła się. - Jechać z Tobą?
-Nie musisz. Szybko wrócę.

                                                 *

              Lekarz założył mi szynę gipsową. Zwichnięty nadgarstek i stłuczona kość strzałkowa. W sumie nie jest tak źle. Kiedy lekarz czytał cały opis, Jared tak zbladł, że o mało co nie zemdlał.
-Jak się ojciec dowie..
-Nie dowie. W każdym bądź razie nie ode mnie. Mi się do domu nie spieszy.- uśmiechnęłam się do wystraszonego chłopaka.-Dobrze by było, żeby Sky też nic nie wygadał.
-Nie bój się. Jemu to dopiero do domu się nie śpieszy.- zamyśliłam się, gdy Jared to powiedział.
-Wiesz co.. Wydaje mi się, że on coś kombinuje.
-Jesteś za bardzo przewrażliwiona na jego punkcie.
-Nie prawda. Po prostu martwię się o niego. To mój brat. I.. Nie chcę by znów wpadł w jakieś kłopoty.- tak.. Znowu. Rok temu razem z Marco za bardzo popili. Pobili Leon'a, odbił Sky'owi dziewczynę. Chciał się zemścić i zrobił to.. Rok w zawieszeniu na 4 lata. Yhh.. Nawet nie żałował. I tak cud, że dostał tak niski wyrok.
              Przez tą całą szynę nie mogłam spać. Nie dało się ułożyć ani na prawo, ani na lewo, na brzuchu, na plecach. Za każdym razem nie wygodnie. W końcu tak się powyginałam na łóżku, że nawet nie wiem kiedy, zasnęłam.
              Obudziło mnie trzaskanie do drzwi. Mój telefon pokazywał 10.42.
-Co jest?- warknęłam. Katy weszła do środka.
-Ohoo, chyba ktoś tu się nie wyspał. Nie rozumiem, tracisz na tym cały poranek. Wiesz ile można w tym czasie zrobić!- tak, Katy i jej kazania, jak mi tego brakowało!- Dobra, a teraz do rzeczy. Jestem zła.. Na Ciebie.- dodała.
-Na mnie? O co znowu?- rzuciła mi gazetę na kolana.
-Czemu mi nie powiedziałaś? Ja siedzę w domu, a Ty podrywasz chłopaków?
-Co?- spojrzałam na miejscową gazetę. Pierwsza strona i moje zdjęcie. Chwyciłam się za głowę. -Wpadki gwiazd: Harry Styles taranuje dziewczynę!- przeczytałam na głos. - Ja.. Przepraszam. Po prostu wiem, że.. Aaa. No dobra. Przyznaję się. Nie powiedziałam Ci bo myślałam, że tak będzie lepiej. Nie patrz już się tak na mnie! -popatrzyłam w okno.
-Dobra, powiedzmy, że wierzę.- uśmiechnęła się.- Pewnie chciałaś go tylko dla siebie.- mruknęła pod nosem.
-Mówiłaś coś?- słyszałam, ale chciałam wprowadzić ją w małe zakłopotanie.- Powiem Ci coś jeszcze, ale siedź cicho! Widziałam go nago!- zaczęłam się śmiać, a Katy razem ze mną.
-Nie powiem, ładne przygody.
-Ej, ale nie tak wiesz.. Po prostu zasuwałam rolety, a on ma pokój na przeciwko moich okien..
-Pokaż!- wyrwała się do okna.
-Przestań.- zaśmiałyśmy się znowu. -Co dziś robimy?- zmieniłam temat.
-Zabiorę Cię gdzieś..- nie skończyła.- Bądź gotowa na 12.
-Jasne. - Katy podeszła do drzwi. Zawołałam ją jeszcze.- Nie mów nic chłopakom.
-Za późno. Pierwsi to widzieli.
-Pięknie. - zamknęłam za nią drzwi zsunęłam się po nich na dół.

*Katy*

              Mam nadzieję, że Julia ucieszy się, jak zobaczy gdzie ją zabieram. Chcę by była ze mną. Casting.. Jakiś angielski zespół poszukuje 8 tancerzy, na trasę koncertową. Może mi się uda. Zadzwoniłam dziś rano, gdy  tylko zobaczyłam ogłoszenie w gazecie. Byłam 1498. Powiedziano mi, że zadzwoniłam w ostatniej chwili. Właśnie mieli zamykać listę zgłoszeniową.. Wychodzi na to, że tańczę ostatnia. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Znowu to robisz. Śmiejesz się sama do siebie.- wytrąciła mnie z rozmyśleń szatynka.
-Odezwała się. Nie zapominaj, że Tobie też się to zdarza.
-Wiem.- szturchnęła mnie w ramię.- To gdzie idziemy?
-Zobaczysz.
-Czekaj, czekaj. Dresy, adidasy, luźna koszulka?
Już wiem co Ty kombinujesz.- zarumieniłam się. Ona to zna mnie na wylot. Tak ubieram się tylko gdy idę tańczyć. Lubię też czasem ładnie się wyglądać, ale tamto to jest mój świat.
              20 minut później byłyśmy na miejscu. Pełno ludzi, dużo dziewczyn, ale chłopaków też nie zabrakło. Wydaje mi się, że więcej było fanów, niż osób chcących wziąć udział w samym castingu. Odebrałam swój numer i poszłam się rozgrzewać. Julia założyła słuchawki, teraz to ja i ona miałyśmy swój świat. Równo o 13, kto chciał mógł wejść na widownię. Szatynka skorzystała z takiego "przywileju". Wszyscy nie zmieściliśmy się na scenie, więc staliśmy po bokach.
-Witam wszystkich. Nazywam się Simon Cowell. Pewnie większość z was mnie zna. To jest Kevin Maher. -wskazał na mężczyznę stojącego po jego prawej stronie.- Jeden z najlepszych choreografów świata. Myślę, że jego też przedstawiać nie trzeba. Mam nadzieję, że dacie z siebie wszystko. Pamiętajcie! Dalej przechodzi tylko ośmiu.- mówił i mówił. Yhh.. - A to jest zespół dla którego będziecie tańczyć, One Direction. -Na scenę weszło 5 chłopaków. Tylko tyle zdołałam zobaczyć.
              Wycofałam się stamtąd. Musiałam się uspokoić, opanować nerwy i stres. 3 godziny później, w końcu nadeszła moja kolej. Zostało nas 13 osób. Kevin pokazał nam cały układ. Zaczęło się. Nie był skomplikowany, ale wymagał dużego wysiłku..

                                                   *

-Proszę o wejście pierwszych 10 grup. - zawołał Simon. Cała trzęsłam się ze strachu. Chciałam dostać tę robotę. Ze 150 osób, które weszły zostało 5. I tak po kolei, dotąd dopóki nie zostało nas 50. Tak dostałam się do tej czołówki. Kolejny raz weszliśmy na scenę. Przed nami siedział Simon, Kevin i ten zespół. Staliśmy w 5 rzędach i trzymaliśmy się za ręce. Popatrzyłam na widownię. Nie było tu już tłumów. Julia siedziała na samej górze w rogu. Uśmiechnęłam się, a ona pokazała mi ściśnięte kciuki. Trzymała za mnie. Ulżyło mi bardzo.
-Zostało was tylko 50-ciu. Byliście wszyscy niesamowici. Wybór był na prawdę ciężki.- zaczął Cowell. - Po konsultacji wybraliśmy ósemkę najlepszych. Kiedy usłyszycie swoje imię, przejdźcie na lewo. - przełknęłam ślinę.
-Cieszymy się, że mogliśmy w tym uczestniczyć. Z niektórymi z was jeszcze się spotkamy.- ciepło uśmiechnął się jeden, jedyny w całym tym towarzystwie, blondyn.
-Zaczynaj Kevin.
-To tak. Ten chłopak był moim faworytem od początku. Numer 1025, James Miller. Drugą osobą, na którą się zdecydowaliśmy to Bethany de La Cruz, numer 165.- dobra, jeszcze tylko 6 osób. Ścisnęłam mocniej rękę jednej dziewczyny. Poznałyśmy się na rozgrzewce.. Uśmiechnęła się. Bała się tak samo jak ja.
-Numer 1420, Caroline Turner. - tym razem karteczkę z jej nazwiskiem w ręku trzymał Cowell.- Numery 798 i 799, Elizabeth i John Johnson. - Ze swojego miejsca wstał blondyn.
-Simon, ale przeciągasz, nie widzisz jak się denerwują.- uśmiechnął się. - A poza tym jestem głodny.- opadł z powrotem na krzesło. Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Dobra, jeszcze 3 osoby.
-Mogę?- Szatyn z kręconymi włosami wyciągnął rękę po kartki. Simon od razu mu je podał. - Ok. Bez zbędnych przedłużeń.- spojrzał na blondyna. -Wiecie, jak Niall nic nie zje, to szaleje. -zaśmiał się. -Numer 1498, Kathrine Dowson.- usłyszałam swoje imię i nazwisko. Ulżyło mi. Odetchnęłam głęboko i odeszłam na bok. -Numer 655 Brandon Adams. Ostatnią osobą jest Thomas McRae, numer 236.
-Dziękujemy za przybycie. Mamy wasze dane, w razie konieczności skontaktujemy się z wami- Simon uśmiechnął się i prawą ręką wskazał drzwi. Nam kazał zostać.- Wam gratuluję i życzę powodzenia. Do zobaczenia jutro na pierwszej próbie. Trasa zaczyna się już za dwa tygodnie. Odpocznijcie.- skończył.
              W końcu mogłam swobodnie odetchnąć. Na holu czekała już na mnie Julia. Rzuciłam się jej na szyję.
-Gratuluję! Należało Ci się, byłaś niesamowita.- szepnęła mi do ucha.- W nagrodę należą Ci się duże lody!
-Lody? Kto powiedział lody?-zaśmiałyśmy się i odwróciłyśmy się za siebie. Zobaczyłyśmy tą samą 5 chłopaków. -Jestem Niall, mówiłyście coś o jedzeniu?
-Yhhym.- odchrząknęłam.
-Ja jestem Zayn, to jest Liam, Louis, Harry. Niall'a już znacie.-uśmiechnął się. Szatyn z lokami, błądził gdzieś wzrokiem. Spojrzałam na niego i zauważyłam, jak bezczelnie wgapia się w moją przyjaciółkę. Liam.. Tak, to był Liam, zauważył to i szturchnął go mocno.
-Chłopaki chodźcie.- zawołał ich ochroniarz.
-Ale lody!
-Niall, daj spokój. Jeszcze nie raz je zjesz. - obrażony blondyn poszedł w stronę auta. Zaśmiałam się. Pomachałam im na pożegnanie.
-Ty zawsze musisz trzymać się z boku?
-Wiesz dobrze, że nie lubię tłoków.- szatynka uśmiechnęła się.
-Tłoków?
-No tak! To był on.
-Wiem. Fajni nie?- teraz to ja jej nie powiem, że na nią patrzył.. Może kiedyś. Uśmiechnęłam się w środku. Jak na złość.
-Przestań! Wiesz, że to nie mój typ.
-Tak, tak. Od zawsze podobał Ci się Marco. Bla, bla, bla. To czemu po prostu z nim się nie umówisz?
-Wiesz czemu.
-Podoba Ci się, a się go boisz? Odpuść sobie!
-Ehh.. - westchnęła. Wiedziała, że mam racje, ale nie chciała mi jej przyznać.- Trudno. Chodź idziemy na te lody, w końcu!
__________________________________________________
Dobra, takie ma hmm.. Coś. Trzy razy to zmieniałam.. ;(

PS. Coś za coś. Złamałam raz, i ostatni. ;) Teraz Twój ruch! ;)

tumblr_m8ycwyDHEV1rb79fyo1_500.png

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    kolejny, kolejny proszę ;p
     
  • awatar
     
     
    blog w zawieszeniu
    ymmmhymmm.pinger.pl/m/13990285/sprzedam-bluzke-z-1d - zapraszam fanów do kupna bluzeczki z  *One Direction* !
     
  •  
     
    Zajebisty, zajebisty, zajebisty...i mogłabym tak w nieskończoność ;)
     
  •  
     
    Łoł , poważne to stłuczenie !
    haha , Katy wiedziała że coś Julia ukrywa ! ;D
    trasa  koncertowa z One Direction *__*
    Katy się dostała ! ale dużo napisałaś z jej perspektywy ;D
    uh , już myslałam że nie !
    ta koszulka , dresy *__*
    o taak !
    dużooo wiesz ... nie dziwię się od tej ciągłej moje paplaniny ...
    zapoznały już chłopców ! och yeah !
    Harry i Julia ! widzę to !
    Niall'er głodny ..standard ;D
    co jest z tym Sky'em ?
    kurcze... <myśli>
    i tak nie wiem ... nie wymyślę , jesteś nieobliczalna !
    jeju , jak ja kocham jak piszesz ! na serio !
    mniamciu ! i normalnie uwielbiam cię ! <3
    Harry z pieskiem ! jejuu !
    no dobra ... czas nadrobić . !
    ale ja długo nie będę dodawać a ja nie chcę długo czekać na twój rozdział no !
    no weź !
    dobra , ultimatum , to ultimatum ;D
    jejuu ,nie mogę się doczekać dalszej części ! ; ***
    PS.: I nie takie tam ,,hmmm'' tylko ... łoł ... nie wiem jak to już nawet okreslac ! nie musiałaś na pewno poprawiać i tak by był świetny !
     
  •  
     
    Kocham ! Już chcę następny, a więc pisz ;* ;D
     
  •  
     
    Uwielbiam Cię..jesteś cudowna : ) No po prostu genialne :) Nie mogę doczekać się kolejnego ;* <3
     
  •  
     
    wspaniały rozdział :D Niall głodny :D mega to było :) bardzo mi się podoba :D :D :D jesli nie masz nic przeciwko to powtórzę jedną rzecz: zamawiam Louisa! :D jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko ;) wspaniały rozdział :D :D :D
     
  • awatar
     
     
    loczek
    GENIALNY !!!!! NASTĘPNY prooooosze ;)
     
  •  
     
    boooze cudny tak jak każdy! jesteś za dobra ! : 3 hehe, jak fajnie,że Katy się dostała ^^
     
  •  
     
    świetny ;d już nie mogę się doczekać następnego :*<3
     
  •  
     
    Heh, rozdział zejebisty!. ;P
    Harry z pieskiem, po prostu cudo ;>
    ;3