• Wpisów: 119
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:14
  • Licznik odwiedzin: 36 416 / 2281 dni
 
yeahhhh
 
psstt...:                                                      *Rozdział 7.*

*Not now, Randall!*




            Życie ucieka mi jak piasek przez palce i nie potrafię tego zatrzymać.. Czego właściwie to ja chciałam? Jestem głupia i nie zasługuję na szczęście. Tkwię w błędnym kole..
             Minął tydzień od tamtego zdarzenia, ale ja nadal czułam się źle. Z pewnością widać było to na zewnątrz, w środku umierałam, paliło mnie poczucie winy, przerażenie i bezsilność. Kathlyn nie rozmawia ze mną i wiem, że to moja wina. Ale gdybym powiedziała jej co planuję, z pewnością nie dopuściła by do tego, z kolei ja zaś nie mogłam na to pozwolić. Kiedy dowiedziałam się, że wracam pod skrzydła brata, wiedziałam, że muszę.. Tak bardzo wtedy chciałam żeby czuł się jak ja, albo jeszcze gorzej. Jeszcze się łudzę, że może kiedyś jej przejdzie. Wtedy, kiedy zrobię już naprawdę coś głupiego.
             Miałam dość samotności, dość płaczu i zastanawiania się jak nazwać ten stan. Chciałam pobyć w czyimś towarzystwie. Otworzyć się w końcu na innych, zmienić siebie i swoje zachowanie. Choć na chwilę, by poczuć się lepiej. Znów zachowuję się egoistycznie..
             Przez otwarte w pokoju okno, ze świeżym powietrzem napływał mocny zapach cynamonu i wanilii. Miałam nadzieję, że któryś z chłopaków właśnie coś piecze. Wyszłam więc z pokoju. To była dobra okazja by z kimś porozmawiać. Stojąc już przy schodach usłyszałam głosy, dwóch kłócących się osób. To z pewnością był Niall i Harry. Przystanęłam z boku, tak by mnie nie zauważyli, ale też tak, bym miała idealny widok na całą sytuację. Nie lubię podsłuchiwać, ale tematem ich kłótni byłam ja, więc zrobiłam to.
- Harry, ale prosiłem Cię! - Horan zaciskał pięści, nie widziałam go tak zdenerwowanego od czasu pobicia w dyskotece.. Nie, wtedy wyglądał jeszcze gorzej. Chyba nie posunie się do uderzenia swojego przyjaciela? Rozluźnił nieco uścisk i wziął głęboki oddech.
- Zrozum, to jest silniejsze ode mnie! Z resztą, na imprezie powiedziałem jej..
- Co jej powiedziałeś?
- Że mi się podoba, a Ty nie chcesz żebyśmy byli razem. – wzruszył ramionami i opadł swobodnie na łóżko. - Musiałem! Chociaż ona i tak pewnie uznała mnie za idiotę.. Byłem zbyt pijany by mi uwierzyła. - dodał po chwili, unosząc się na łokciach. Wymusił uśmiech i zerwał się szybko gdy usłyszał skrzypnięcie podłogi. Przede mną stanęła Danielle. Pomimo, że cień padał na jej osobę, poznałam ją dzięki burzy loków na głowie. Przyłożyłam palec do ust dając jej tym samym do zrozumienia, żeby nic nie mówiła i na chwilę przystanęła. Odczytała mój przekaz i nie ruszyła się z miejsca. W myślach podziękowałam mulatce i wróciłam do wcześniejszego zajęcia. Miałam nadzieję, że dokończą to co zaczęli..
- Nie rozumiesz, że ona się zmieniła? To już nie jest ta sama Carol, którą.. - załamał mu się głos. - Harry jesteś moim przyjacielem i nie chcę żebyś przez nią cierpiał. - Nie mogłam uwierzyć w słowa brata. Czy on właśnie powiedział, że ranię ludzi czy mi się tylko przesłyszało?
              Z impetem weszłam do środka. Ich twarze pobladły, a oczy prawie wyszły z orbit. Łapałam oddech.
- Carol! To nie tak.. - Niall ruszył w moją stronę.
- Nie mów już nic. Nie masz prawa decydować o moim życiu i czy z kimś będę czy nie! To tylko moja sprawa! Zapamiętaj to sobie! – niemal wrzasnęłam.
- On nie miał tego na myśli.. - spokojny ton Styles'a doprowadzał mnie do jeszcze większej złości.
- Wiesz chyba jednak wolałabym Cię nigdy nie spotkać na mojej drodze.. Z pewnością było by mi teraz o wiele łatwiej. Nie było by teraz żadnego problemu. - Ze łzami w oczach zbiegłam po schodach. Wybiegając z domu, zatrzasnęłam za sobą drzwi.
             Stolicę Anglii znów spowiły czarne chmury. Nie zachęcała ona niczym, ale nie mogłam siedzieć w domu. Zrobiłam sobie więc długi spacer, aż dotarłam do mało uczęszczanej kawiarni "Heart of the Earth", po drugiej stronie miasta. Ściany pomalowane na kolor zielony, uspakajały od razu, gdy tylko tu się weszło. Białe drewniane stoliczki równo ułożone w dwóch rzędach, obrazy przedstawiające różne krajobrazy, miła, starsza obsługa. Długo zastanawiałam się, jak można nie lubić takiego miejsca. Było swojego rodzaju odskocznią od życia codziennego.
             Mocząc usta w latte przyglądałam się ludziom uciekającym przed deszczem, osobom, które odskakiwały w bok, gdy nadjeżdżały samochody. Jeszcze kiedyś pewnie śmiałabym się z ich zachowania i wyrazu twarzy, ale dziś.. Nie po tym co wyszło z ust Nialler’a. Co on może o mnie wiedzieć! Zostawił mnie gdy miałam 16 lat! Gdy tak na prawdę poznawałam jeszcze świat.. Może nie raniłabym innych, gdybym wcześniej to ja nie została zraniona. Zraniona właśnie przez niego.. Chciałabym na jakiś czas odciąć się od realnego świata, zniknąć gdzieś tak, aby nikt nie mógł mnie odnaleźć.
             Czas płynął wolno. Co rusz spoglądałam na wyświetlacz telefonu. Kilka nieodczytanych wiadomości i nieodebranych połączeń od Niall'a i Styles'a, nie chciałam czytać ich tłumaczeń. Rano dokuczająca mi samotność teraz była zbawieniem. Nie mogłam wrócić do domu. Czułam się tam obco, jakbym weszła nie w swój świat, jakby wyrwano mnie z mojego i na siłę trzymano tam. Nie chcę tak żyć. Myślałam, że mogę mu wybaczyć, ale dziś znów zabolało. Jak nigdy, miałam wrażenie, że zrobił to świadomie i celowo.
             Dźwięk dzwonka wiszącego nad drzwiami, rozszedł się po kilku sekundach. Właśnie zapowiedział nowego klienta. Owa osoba przysiadła się do mnie. Była to młoda kobieta, miała może 25 lat, zielone oczy i brązowe włosy. Uśmiechnęła się nieśmiało i wzrokiem pobłądziła za mną. Nie wiem dlaczego siadła koło mnie, przecież  reszta stolików była wolna..
- Okropna pogoda.. - westchnęła cicho, by jakoś nawiązać rozmowę. - Nazywam się Daisy Charlson. - wyciągnęła rękę. Daisy? Daisy!? No to są chyba jakieś jaja! Wywróciłam oczami, jakoś nie miałam ochoty na rozmowę. Ale uścisnęłam jej dłoń i również się przedstawiłam.
- Carol Horan. - burknęłam. Myślami pobłądziłam do wspomnień. Do tego jak nie mogliśmy wytrzymać bez siebie. Pamiętam jak w wieku 11 lat pojechałam na obóz i każdej nocy strasznie płakałam. Pierwszy raz rozstaliśmy się na tak długo. Dzwoniłam do niego codziennie, chciałam żeby mnie stamtąd zabrał. Nie pojechaliśmy daleko, wtedy mogłoby się wydawać, że mieszkaliśmy na dwóch różnych końcach świata, ale to było raptem 50 km od Mullingar. Przyjechał tam autobusem. Był moich bohaterem, bo zrobił to sam. Dzień spędził nad jeziorem, a wieczorem wślizgnął się do mojego pokoju. Położył się koło mnie, głaskał po głowie i obiecywał że będzie dobrze. Uśmiechałam się przez sen, bo wiedziałam że jest obok. Już więcej nie płakałam. Dał mi później pluszowego misia, żebym pamiętała że już zawsze będzie ze mną. Nazwałam go Niall, tandetne wiem, ale dzięki temu przestałam się bać. Bo gdy Nialler coś obiecywał, tak po prostu musiało być. Odrzuciłam to szybko. Nie chciałam tych wspomnień, ale one ciągle wracają i choć bym chciała to nie jestem w stanie nic z tym zrobić, próbuję to wszystko jakoś ogarnąć i uświadomić sobie, że to wszystko jest bez sensu, ale kurwa to jest silniejsze ode mnie.. - Tak, jest okropna. - dodałam, po chwili.
- Masz takie same nazwisko jak ten piosenkarz.. - zastanowiła się. - Niall Horan. - zaśmiałam się. Szatynka nie potrafiła powiedzieć jego imienia. Rozbawiła mnie. Spojrzała na mnie z zaciekawieniem, ale zamknęłam się szybko. - To zbieg okoliczności? - była nazbyt ciekawska. Położyła dłonie na stole, wyczekując odpowiedzi.
- To mój brat. - Cała ta rozmowa stała się już frustrująca. Ironia losu. Nie chcę o nim myśleć, ale jak na złość wszystko kręci się w okół niego. - Nie wiem, potrzebujesz autograf? Zdjęcie? A może chcesz się z nim spotkać?
- Wiesz, jesteś strasznie nerwowa. - świst wydobył się z jej ust i rozszedł w okół nas. Opadający kosmyk włosów schowała za uchem, a palcami przeczesała rzadką grzywkę. Znów uśmiechnęła się sztucznie.
- Przepraszam, ale po prostu nie mam ochoty.. - przygryzłam sobie język. Zabolało. - O nim rozmawiać.
- Nie masz dobrych kontaktów z bratem?
- A Ty miałabyś dobre? Jakbyś się czuła, gdyby zostawił Cię daleko gdzieś.. Gdyby zamiast Ciebie wybrał karierę? - Dziewczyna otworzyła usta ze zdziwienia i już chciała coś powiedzieć, ale przerwała nam kelnerka. Przyniosła dwa kawałki szarlotki i jedną kawę, dla mojej dzisiejszej towarzyszki.
                 Z początku dziewczyna mnie irytowała, ale przyzwyczaiłam się do jej osoby. Może jednak nie chciałam być sama, jak wcześniej myślałam.
- W gazetach piszą..
- Zawsze wierzysz w to co piszą brukowce? - przerwałam jej szybko. Zaśmiałam się ironicznie. - Po prostu uważam nie warto zwracać uwagi na to co podają te szmatławce. W większości są to informacje wyssane z palca. - uśmiechnęłam się.
- Yhhmm.. - odchrząknęła i poprawiła kołnierzyk kremowej bluzki, odsłaniając tym samy lekko kość obojczykową. Na jej szyi wisiał wisior w kształcie słońca. Zauważyła, że zwróciłam na niego uwagę, ale nie rozpoczęła rozmowy na ten temat. - A jednak potrafisz się uśmiechać.
- Uśmiech na pozór to najbanalniejszy sposób by nakarmić innych kłamstwem, że wszystko jest w porządku. - Odwróciłam się do okna i kciukiem przetarłam napływające łzy. Było już ciemno. - Przepraszam, ale muszę już iść. - Daisy skinęła głową ze zrozumieniem, odprowadziła mnie wzrokiem, aż w końcu zniknęła gdzieś za drewnianymi drzwiami.
             Idąc ulicami szarego Londynu, czułam że jest mi coraz zimniej. Wychodząc, albo raczej uciekając z domu, wzięłam ze sobą tylko sweter, który już z resztą innych ciuchów, przemoczony był do ostatniej nitki. Szczęka chodziła w górę i w dół, trzęsłam się jak głowa plastikowego psa, usadowionego na tyłach samochodu. Nie chciałam wracać do chłopaków bo nie czułam się tam jak u siebie. Mój telefon wydał ostatnie tchnienie i zgasł razem z kończącą się piosenką. Za dużo spacerów, za dużo deszczu, za dużo muzyki, za mało naładowanej baterii. Jak pech to pech.
             Zdecydowałam się jednak wrócić, nie chciałam być chora, a tym bardziej nie chciałam umrzeć na środku ponurego miasta. Weszłam więc w ciemną uliczkę, która zdawała się być najkrótszą drogą do domu. Usłyszałam za sobą szepty, które później przerodziły się w śmiech. Spanikowałam.
- Hej mała! Gdzie Ci się tak śpieszy? Może masz ochotę na małą zabawę?! - przyśpieszyłam kroku. Serce podeszło mi do gardła, a oczy zamazywały się łzami, potknęłam się i skaleczyłam w kolana! Podparłam się rękami i załkałam głośno. Nie zwracając jednak uwagi na ból, podniosłam się szybko i pobiegłam przed siebie. Było mi nie dobrze, jednak nie mogłam się zatrzymać. Po drugiej stronie zauważyłam znajomą postać. Mokre loki szatyna rozwiewał zimny wiatr. Stanęłam przed nim i w środku cieszyłam się, że tu jest.
- Carol! Szukałem Cię! - powaga jaka malowała się na jego twarzy nie pasowała do niego. - Co Ci się stało?!
- Po prostu mnie przytul.. - mruknęłam. Cały świat zawirował, wbiłam twarz w jego tors i płakałam jak małe dziecko. Trzech facetów przeszło tuż obok, nie zwracając na nas uwagi. Rozpoznałam ich głosy. Modliłam się by nas nie zaczepili. Nie miałbym już sił uciekać. - Jestem zmęczona i wszystko mnie boli. - Nie powiedział nic. Harry okrył mnie swoją bluzą i wziął na ręce.
- Nic nie mów. Zaraz będziemy w domu. Będzie dobrze. - chyba sam nie wierzył w swoje słowa. Przecież nic nie będzie takie jak kiedyś. Nikt nie odda mi rodziców i 4 lat bez brata. Nikt nie odda mi mojej duszy..
- Nie Harry, nic nie będzie takie samo. Nie mam nic, pustka.
               Pokochaj mnie za to kim jestem gdy nikt nie patrzy. Gdy jestem sama i nie obchodzi mnie to jak wyglądam. Gdy mam całą twarz brudną po jedzeniu spaghetti i gdy włosy skręcają się tak jak im się spodoba. Gdy oczy mam podpuchnięte i nie chce mi się ich tuszować. Gdy zakładam dres i nie maluję paznokci. Gdy płaczę i lamentuje jak mi źle. Pokochaj mnie za mój wybuchowy charakter i to że nic mi nigdy nie pasuje. Pokochaj mnie od środka i nie za to co prezentuję.



*I'm going tonight.*



______________________________________________________
Nudne jak flaki z olejem, albo jeszcze gorzej! Nie wiem.. Ostatnio jakoś się zacięłam i nic mi nie wychodzi.. -.-
Zastanawiam się, czy domyślicie się kim będzie owa Daisy? :> ;)

Aaaa, zapomniałabym.. Znów mam dużo do nadrobienia.. I czy mi się to uda, okaże się już niedługo. ;D Na pewno spróbuję! ;)

Kocham was i przepraszam, że tak długo. Chociaż 15 dni w porównaniu do 69 to pikuś! ;D

I przepraszam za jakiekolwiek błędy i niespójne zdania ;D zdarza się jak pisze się szybko! ;)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Nie gadaj głupstw ! Jest świetny i już ! (:
    Możesz informować mnie o rozdziałach ?
     
  •  
     
    ten Zayn na początku mnie rozwalił ... po prostu .... moje serce /\/\/\__________________________________________________________________________________________________________________________ < piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii >
     
  •  
     
    hm ,hm . hm.... to jakas sugestia do tych 69 dni ? ;>
    hmmmm?
    bo coś mi się wydaję :P
    hahahaha.

    15 dni ... ale ja przechodziłam męki ... !
    czekam na kolejny ! i to szyyyyyybkooooooo !
    proszę !

    Kocham Cię ! ; **
     
  •  
     
    kurcze... i te określenia na koniec !
    Carol wtedy wydała się taka krucha ... tak  delikatna... pękła skorupa ..!
    a te określenia ! świetnie je dobrałaś !
    i to spaghetti ;D haha.

    fotki ! o jejusiu !
    a wgl jaki Lou ! hahahahha .
    mój Zayn *_________*
    wzruszyłam się . !
    aaaaaaach !

    ,,NUDNE JAK Z FLAKI Z OLEJEM '' ja po prostu normalnie ... osłabiasz mnie ... padnę kiedyś przez Ciebie z nerwów ! i czuj się winna , bo to będzie tylko i wyłącznie przez Ciebie !
    UMIESZ PISAĆ ! każdy rozdział jest genialny i genialniejszy  ! jeju , jakie słowo O_O

    wszyscy czytują < tak to specjalnie napisane > Twoje opowiadanie zachwycają się , przeżywają i wgl ! a Ty mówisz że nie umiesz pisac , że Ci nic nie wychodzi... kurde no musze jechać tam do Cb !
    ugh ! i znowu się zdenerwowałam !
    jak mam Ci do uświadomić ? zrobić jakieś transparenty ? czy coś ?
    audycja w radio ? w TV ?
    uh... po prostu jesteś genialna !
     
  •  
     
    dobra, więc tak .
    komentuje dopiero teraz -.-
    ugh .. i dzisiaj krótko ...

    kurde ... biedna Carol <3
    a Kathlyn się jeszcze nie odzywa ?! własnie Carol potrzebuje teraz przyjaciółki !!

    kurde, do jasnej ciasnej ! trochę przesadził Niall ... nawet trochę mocno !
    ugh ! że niby ona Hazze zranić !!!
    ugh !
    normalnie się wnerwiłam ! jak tak mógł powiedzieć ! -.-

    a Hazza, bronił się słowami ... kurcze ... dobrze że Niall go nie uderzył !

    Daisy... ciekawe kto .. ja sie wgl nie domyślam ... mam mózg wyłączony przez ta naukę ... -.-
    jakaś reporterka ? w sensie z gazety ... wiesz , bo się wszystkiego dopytywała ... nie, nie mam pojęcia a zgadywania jak zawsze marnie mi wychodzi !

    jejuuuu ! ale się przestraszyłam przy końcówce !
    myślałam że ją dorwią .  i to rozcięte kolano !

    ale Hazza ! bohaterze !
    bezwładnie się rzuciła w jego ramiona !
    ochhh !
    hmm.. połaczenie ... Carry ? hahahahha , Harrol ? hahhahaha , słabo mi to wychodzi.
     
  •  
     
    "Nudne jak flaki z olejem, albo jeszcze gorzej!" Ty chyba chora jesteś ! Nie jest nudny . Ciekawy .
    Trochę smutny ...
    Boże jak Ja się przestraszyłam przy końcówce ... XD Masakraa ... Niall trochę przegiął ... Rozumiem jego obawy ... No , ale to nie zmienia faktu , że przegiął .
    Carol i Harry *-*
    Czekam na następny ...
     
  •  
     
    kocham to <3333333333333333 ♥
     
  • awatar
     
     
    Blue_Ribbon16
    Szczerze mówiąc mam dziwne wrażenie, że ta cała Daisy to dziennikarka O.o
     
  •  
     
    Ja ci dam nudne jak flaki z olejem ! Co ty sobie wyobrażasz tak pisząc !
    To jest świetne, genialne, cudowne... chyba zabraknie mi słów, żeby to napisać.
    Rozdział jest smutny.. przynajmniej ja to tak odczuwam.
    Bardzo pasuje do mojego podłego nastroju... ;c
    Kocham to w jaki sposób piszesz i opisujesz uczucia. kocham, kocham, kocham !
    To nic, że dodajesz tak rzadko bo wiem, że warto czkeać na następny rozdział.
    Mam jednak cichą nadzieję, że następny dodasz o wiele szybciej niż ten ;P
    Ale nawet jeśli ci się to nie uda i tak będę czekać ile tylko każesz ! :D
     
  •  
     
    Jest boski i cieszę się że  go dodałaś  :) kiedy kolejny? :D