• Wpisów: 119
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:14
  • Licznik odwiedzin: 34 938 / 2190 dni
 
yeahhhh
 
psstt...:
                                                          *Rozdział 8.*


*Start all over again.*





            Dlaczego dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że postąpiłam źle? Stoję nad przepaścią, pół kroku w przód i koniec. Chyba nic nie jest w stanie tego zmienić. Nie powinnam wtrącać się w życie Niall'a. Nie powinnam..
            Czego teraz chciałam? Położyć się do łóżka i następnego dnia wstać jak gdyby nigdy nic złego się nie wydarzyło. Jednak dalej mocno obejmowałam szyję Style'a, bałam się, że jak mnie puści, rozbiję się na miliony kawałków, niezdatnych już do naprawy.
            Siedzieliśmy w samochodzie. Milczenie przerwał Harry, który pod nosem nucił, z początki, nieznaną mi piosenkę. Wsłuchałam się w słowa.

                                       "Jest taki dom na wzgórzu.
                                            Z widokiem na miasto.
                                           I wiem jak go uwielbiasz.
                                   Więc będę pracował każdego dnia.
                                                 W słońce i deszcz.
                                          Póki na niego nie zarobię."

- Skąd znasz tę piosenkę? - Odwróciłam głowę w kierunku chłopaka. Harry rozluźnił dłonie na kierownicy, zatoczył koło i dalej wpatrywał się w drogę.
- Niall nam ją śpiewał. Robił to jak miał zły humor. - uśmiechnął się i odetchnął głośno. - Mówił, że jest wyjątkowa i zawsze poprawia mu humor. - dodał. Zaschło mi w ustach, od bardzo dawna, pierwszy raz nie wiedziałam co powiedzieć. - Chcieliśmy ją wykorzystać. - kontynuował. - Ale nie zgodził się. Jest dla niego symentalna, czy jak on to tak mówił..
- Sentymentalna. - poprawiłam go, przy okazji śmiejąc się z jego błędu. Mrugnął okiem jakby zrobił to celowo. Muszę porozmawiać z bratem. Chcę wszystko wyjaśnić. Chyba już dość tych kłamstw. - Jest Niall w domu?
- Nie, pojechał z Louis'im do Doncaster. Mają wrócić jutro. - Skręcił w prawo. - A co? - dokończył.
- Nic. - ucięłam krótko. Odwróciłam głowę i oparłam ją o szybę. Byłam zmęczona. Moja rozmowa będzie musiała zaczekać. Mam tylko nadzieję, że nie będzie już za późno.
             Nie mogę zapomnieć swoich błędów. Musze się z nimi rozprawić i teraz jest na to czas.



             Czekała mnie jeszcze jednak rozmowa. I choć wiem, że nie będzie należała ona do najłatwiejszych, to muszę w końcu wszystko wyjaśnić Kathlyn. Potrzebuję jej wsparcia i pomocy, ale czy ona będzie w stanie to zrobić?
             Kiedy podjechaliśmy pod dom, pierwsze co zrobiłam to spojrzałam w okna przyjaciółki. Oświetlony pokój i cień poruszającej się osoby, świadczył, że ona tam jest. Dziękując Harry'emy za wszystko, pocałowałam go w policzek i szybko wbiegłam do środka. Myślałam, że nigdy nie ucieszę się, że tu jestem. W pomieszczeniach dalej unosił się ten sam zapach cynamonu, po kątach dalej walały się zabawki małej Lux, minęło tylko kilka godzin, a czułam jakby nie było mnie tu wieczność. Szybko odnalazłam pokój Kat, bez zawahania weszłam do środka. Nie chciałam czekać na jej pozwolenie, bo pewnie nigdy bym go nie dostała.
- Nie wyjdę dopóki ze mną nie porozmawiasz! - palnęłam od razu nie zauważając, że siedzi tam Zayn, a ona rozmawia przez telefon. Była zła, z resztą Mulat na mega szczęśliwego, to też nie wyglądał. - Coś się stało?
- To ja was może zostawię. - podniósł się z łóżka i machnął ręką. - Hej Lismore, pogadamy jutro. - uśmiechnął się, odsłaniając rząd równych zębów.
- Co on tu robił? - odwróciłam głowę i chciałam spojrzeć na chłopaka, ale na złość, już go nie było. Przeczesałam włosy i uśmiechnęłam się głupio.
- Rozmawiałam właśnie z Daisy Charlson.
- Z Daisy? Ale skąd ją znasz?
- Daisy pracuje dla "MtS".  
- Magazine topStar.. - rozwinęłam jej skrót. Kat dostała tam pracę tydzień temu. Teraz skojarzyłam fakty. - To nie tak.. Nie miałam pojęcia. - rozłożyłam ręce.
- Carol tego nie da się odkręcić. Jutro Twoje słowa pojawią się we wszystkich kioskach, na wszystkich stoiskach. O Niall'u przeczyta cała Anglia! To pójdzie dalej. - oparła się o szafę i z niedowierzaniem kręciła głową. - Daisy jest jedną z najlepszych reporterek. Przekręci Twoje słowa jak chce i nikt Ci nie uwierzy. - Mówiła dalej, a mi coraz bardziej kręciło się w głowie. Wszystko się waliło, po kolei, pomału.
- Ja nie chciałam! Na prawdę! - bezsilna opadłam na panele. - Przepraszam.
- Nie przepraszaj mnie. To nie mi wyrządziłaś krzywdę. - usiadła tuż obok i objęła mnie ramieniem.
- Zraniłam wszystkich..
- Powiedz o tym Niall'owi pierwsza.
- Ale kiedy? Przecież pojechał do Doncaster i wróci jutro. Z pewnością zdąży to już przeczytać. - podciągnęłam kolana pod brodę, a twarz schowałam w dłoniach.
- Och s u n s h i n e..
- Nie rozumiesz.. On mi tego nigdy nie wybaczy. - rozpłakałam się. - Nie chcę być zła.
- Nie jesteś. Po prostu trochę się pogubiłaś. - Trochę to mało powiedziane. Sama do tego doprowadziłam, to moja wina i muszę wziąć za wszystko odpowiedzialność.
            Dzisiejszy dzień był inny niż wszystkie. Od bardzo dawna nad Londynem w końcu zaświeciło słońce. Złote promienie migiem wdarły się do mojego pokoju, oświetlając każdy jego kąt. Kilka z nich padało również na moją twarz, ogrzewając blade policzki. Przez otwarte okno wdarło się świeże powietrze. Nic z tego poranka nie zapowiadało kłótni, które dopiero nadejdą.
Usłyszałam turkot silnika, podeszłam do okna i zauważyłam czarne auto wjeżdżające na plac. Zbiegłam więc na dół i otworzyłam drzwi.
- Niall. - krzyknęłam.
- Nie. - przede mną stał Randall z gazetą w ręku. - Ładnie pogrywasz, mogłaś chociaż uprzedzić. - zaśmiał się głośno i pocałował mnie w policzek. Odepchnęłam go.
- Co Ty tu robisz!?
- Jak to co? - zastanowił się. - Przyszedłem na wielki finał. - zakpił.
- Nie będzie żadnego finału. - odpowiedziałam. Wzięłam gazetę i zmięłam ją szybko.
- Ej! Zapłaciłem za nią.
- Kupisz sobie następną. A teraz spadaj.
- A co z moją nagrodą?
- Nie teraz Randall! Przyjdę wieczorem. - zatrzasnęłam przed nim drzwi, próbowałam wyregulować oddech, zdenerwowałam się.
- Co tu się dzieje? - nie słyszałam, że ktoś zszedł. Szatyn stanął obok, wyciągnął rękę bym podała mu pismo. Sparaliżował mnie strach, więc wziął ją sobie sam.
- Harry to nie tak! - zaczęłam się tłumaczyć, choć wiedziałam, że to i tak nic nie da. Już stałam na spalonej pozycji. - Proszę, wysłuchaj mnie! Nie wiedziałam, że ta cała Daisy jest reporterką.. - Styles wszedł do kuchni, milczał co doprowadzało mnie do szału. - Powiedz coś!
- Co mam Ci powiedzieć!? Nie wiem jak mogłaś to zrobić. - zaczął. - A ja Cię broniłem. - palcem kreślił różne wzory na marmurowym blacie. Wziął do ręki kartonowy sok i nalał do szklanki. - Nie chcę Cię więcej widzieć. Skrzywdziłaś mojego przyjaciela, to odbije się na całym zespole. - Z hukiem odłożył szklankę, przeszedł obok szturchając mnie ramieniem. Chwyciłam się za bark. Chwilę później wszedł Malik, wyprostował zmięty papier i jednym prostym słowem skwitował wszystko.
- Kurwa! - spojrzał na mnie z wyrzutem. Już nie mogłam powstrzymywać łez. Zakryłam usta dłonią i zaniosłam się płaczem.
            Zza szafy wyciągnęłam zakurzoną torbę podróżną. Minęło dobrych kilka minut nim zamek w końcu odpuścił. Szarpnęłam ostatni raz i otworzyłam ją. Do środka wrzuciłam wszystkie rzeczy, które właśnie miałam pod ręką. W przypływie nagłej złości miałam ochotę znów coś zepsuć, ale uspokoiłam się.
- Nie mogę tu zostać. Oni mnie nienawidzą. - powiedziałam sama do siebie, gdy patrzyłam na 6 odbytych dłoni. Cztery z nich były podpisane, czego wcześniej nie zauważyłam. Jednak tylko jedno imię mnie interesowało najbardziej, ale to już koniec. Przy łóżku stała gitara. Przypomniałam sobie jak pierwszy raz na niej zagrałam. Słowa naszej piosenki znów cisnęły się na usta, wolałam jednak odśpiewać je tylko w swojej głowie.

                                            "I nie ma gwarancji.
                                              Że to będzie łatwe.
                          To nie cud jest tym, czego potrzebujesz.
                                                    Uwierz mi."

             Kiedy już wiedziałam, że wszystko co mi potrzebne spakowałam, mogłam opuścić ten dom. Zgarnęłam jeszcze odtwarzacz z komody i wyszłam siłując się z ciężką torbą. W salonie siedzieli wszyscy, włącznie z Niall'em, który już wiedział i który nie powiedział nic, gdy spojrzałam mu w oczy. Nie pasuję tu i teraz właśnie mi to uświadomili. Oni już mnie skreślili.
- Przepraszam za wszystkie krzywdy. Nawaliłam. - tylko tyle zdążyłam wydukać nim łzy znów napłynęły do moich oczu, a ogromna gula w gardle, zabiła głos.
- Carol, zaczekaj! - nie zareagowałam na wołanie. Wsiadłam do taksówki i odjechałam stamtąd. Wszystko skończyło się według najgorszego scenariusza. Tak jak z początku chciałam. Inaczej niż wczoraj, myślałam.

*Carol Horan* napisał:

“Czasem trudno zrozumieć, że życie nielicznych składa się z mnóstwa roztrzaskanych cząstek duszy i jednego, wielkiego, złamanego serca.”


*5 sek temu – 21 lip 13 – via Twitter Mobile.*



*It's the best medicine.*




______________________________________________________
Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale pewna dziewczyna tak mnie pośpieszała. :D No i ogólnie jest słaby..
Tak, tak. Wiem, że powiecie co innego. ALE JA WIEM SWOJE!
I piosenka jest za krótka.. Ale tak mi się spodobała, że musiałam ją dodać. ;D

Całuję i przepraszam, że tak długo.
Aaa! I czytam wasze rozdziały, ale nie mam czasu ich skomentować, a robiąc to jeszcze przez telefon to już w ogóle do szału doprowadza.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Zakochałam się. wiesz, w czym? W twoim opowiadaniu. Czuję ból, ponieważ muszę czekać na kolejny rozdział. Biedna Carol, wiem, że tego nie chciała. Niech wszystko wraca do normy. Czekam! Jeśli miałabyś ochotę do zapraszam na mojego bloga, również pisze opowiadanie o chłopcach (: xx
     
  •  
     
     
  •  
     
    Ciesze się że dodałaś rozdział tylko dlaczego tak dawno nie dodawałaś :( ale ciesze się że jest  już rozdział tylko że poprzedni musiałam czytać od nowa bo nie pamiętam co tam się działo sorry że się tak żale hehe już nie mogę się doczekać następnej  części :)
     
  •  
     
    *____________________________*
    normalnie kjfghlkjhglksjhglkehraugihkjfbgkjfdbg
    gwóźdź do trumny !
    fjhalkjhflakjhdfklahfkjase

    nie będę spała po nocach ! hahaha , zaraz pocałuję ekran ! ;D
    tak jestem do tego zdolna ! ;D
    cała ja .;D

    dobra , zakończmy ta bezsensowną wypowiedź...
    nie wiem czy będziesz to czytać ;D

    więc kończę...
    wiesz, że kocham Twoje opowiadania ! każde !
    hahaha , i Ciebie !
    ; *****

    błaagam !
    I WANT SZYBKO KOLEJNY ROZDZIAŁ ;D
    aaa !
     
  •  
     
    to tak... hm... chyba kojarzę tą dziewczynę , nieładnie z jej strony !
    ;D

    nie, Ty nie wiesz swojego bo Twoją świadomośc przysłania SKROMNOŚĆ!
    i olbrzymi talent! !
    my wiemy lepiej :P
    a zwłaszcza ja ;D och , jaka ja skromna ;D

    i teraz zdjęcia ! *_____________________*
    tak jak zwykle ... ;fkghsjkdghskjhiuh fdnbgklsjcklhsncmvhksd
    Narry *_____*
    jejusiu !
    i chłopcy ... łoł ! jaki efekt !
    czy to będzie w filmie 3D ?
    o jejusiu ! *___________*
    jedziemy tam razem !
    ;D tak Cie informuje ! ;D
    Lirry , Harry *__________*
    i ta animacja w samochodziku z tego filmiku *_*
    jeju ! jak ja ich kocham ! Wariaci <3 Nasi Wariaci ! *_*
    a potem znowu ten Narry , taka magiaaa *_*
    i Harry myśliciel ;D o kim tak myśli ...  hmm.. o Tobie ;D
    Ziaaaaaaaaam *__________*
    jak ON tam wyszedł !
    ja tu umieeeeram !
    a to zdjęcie Zayn'a !
    przeszłaś dzisiaj samą siebie!
    przywłaszczę to sobie! *_________*
    ja tu padnę ...
    Uspokój się ! oddychaj ! Wdech i wydech ! aaaaa !
    a Niall....
     
  •  
     
    cały zespół się wkurzył ...
    Zayn , i jego podsumowanie ... uh ! cały on ;D
    i co najwazniejsze ! Niall i .... Harry !
    właśnie Harry... kurcze ! nawet on jej nie uwierzył ! ale on powinien wiedzieć że ... uh !
    tak to skomplikowane !

    czekaj , czekaj , Zayn już wtedy był wkurzony u Kathlyn w pokoju ... czyli ona mu powiedziała ? ale pierwsza by chyba tego nie zrobiła no nie ?
    hmm.. a może Zayn nic do Kat nie czuje ...
    O_O
    o niee!

    Liam nawet jej nie bronił ?!
    jakieś dobre słowo ?!
    chociaz jedno !?

    wyjechała nawet nikt jej nie powtrzymał?!
    ale dlaczego ?!
    nawet nie spojrzeli !
    uh !
    ja się załamie ..

    ruszcie się za nią ! błaaagam !
    Kat ! no chociaż ty !
    nie mogłas jej tak po prostu zostawić !

    kurdee, mam nadzieję że się wszystko ułoży !
     
  •  
     
    fljkghsldkhglskdjhgksjdhgkhsdkfjskdhfgksdhfghsdfgjhsdkfghkdljh
    /\/\/\_____________________________________________________________________________

    ogólnie to ledwo co sie trzymam !
    czekaj , czekaj , czy Ty powiedziałaś że ten rozdział jest nudny ?!?!
    nie no ... ja mam nadzieję że jak najszybciej się spotkamy !
    a wtedy ... nie ręczę za siebie !!

    uuuu, wszystko się posypało ...
    i to na maksa !

    dobrze zrobiła idąc do Kathlyn od razu ! wiedziałam że jej wybaczy !
    i Zayn był u Kathlyn ? hm.. co tu się kroi ? ;>

    wiedziałam ! ja to czułam !
    ugh ! ta Daisy .. wiedziałam że to będzie ktoś z takich osób i jeszcze do tego ... ehm ... wredna osóbka... ujmując bardzo łagodnie ! -.-
    i to wszystko przez nią ... na pewno wszystko przekręciła,  przekształciła ... że w tym artykule będzie zero słów które wypowiedziała Carol !
    uhhhhh ! jakbym ją tak złapała i tak odrobinę ... ugh!
    miałam nadzieję że Kat jakoś to jeszcze odkręci ale jej się nie udało ... ;/
     
  •  
     
    Nie będę pisać, że jest świetny bo ty to wiesz nawet jeśli piszesz, że tak nie jest ;P
    No i się pokomplikowało... och Carol... jak ty sobie wszystko komplikujesz. Szkoda mi jej, ale w pewnym sensie sama sobie na to zasłużyła... Ach te moje rozmyślania xd
    Znowu ten Randall... nie lubię go. Stanowczo bardzo go nie lubię.
    I ta Daisy... ugh zabić, zabić, zabić.
    Ale że Hazza ją skreślił ? Smutno ;c ale mam nadzieję, że może jakoś tam im się ułoży i zostaną chociaż przyjaciółmi ;D
    Nie wiem co mam jeszcze napisać, więc to by było na tyle. Mam nadzieję, że następny pojawi się szyybciej, ale wiadomo nie ma przymusu. Przeczytam bezwzględu na to czy dodasz dzisiaj, za tydzień czy za miesiąć ;**