• Wpisów: 119
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 22:14
  • Licznik odwiedzin: 33 612 / 2073 dni
 
yeahhhh
 
psstt...:
                                                    *Rozdział 9*

*Don't walk away from me.*




             Czuję się nikomu niepotrzebna. Czuję się samotna. Czuję się zmęczona… Życiem, sobą, wszystkim co mnie otacza, najbardziej - rzeczywistością.
             Wybór taksówki, to nie był mój najlepszy pomysł. Z nimi to już w ogóle ostatnio źle. Godzina 15, wysokie słońce, korek w samym centrum Londynu. A ja wybieram taksówkę.. No tak, palnij się w głowę. Rower w tym momencie, zdecydowanie bardziej by się nadał.
             W radiu właśnie kończyła się jedna z nowych piosenek Rihanny. Zamknęłam oczy i próbowałam skupić się na wiadomościach, które zaraz wypełnią cały samochód.
             Polityka, biznes, znów wracamy - polityka, pogoda, sport.

“Anglia - Włochy 0:2, nie było to najlepsze spotkanie w wykonaniu naszych zawodników. Zapominamy jednak szybko o tym meczu, bo już 20 lipca czeka nas kolejny. Na Wembley podejmować będziemy drużynę Portugalii. Na tym kończymy już popołudniowe wiadomości. Usłyszymy się znów o godzinie 19.”



             I wszystko jakby na złość.. Wszystko było nie tak.
- Przepraszam, czy może Pan przełączyć kanał? - Spytałam od razu, gdy usłyszałam pierwsze słowa 'One Way Or Another'. Kierowca mruknął coś pod nosem i zmienił pozycję. - Dziękuję.
- Głupia smarkula myśli, że wszystko zniszczy - Chyba czytał poranne gazety. - Moja córa ich lubi. - poczułam jak moje policzki czerwienieją.
- Yhmm.. - odchrząknęłam. Odwróciłam głowę by nie nawiązać z nim żadnego kontaktu. Podejrzewałam, że zrozumiał, że nie mam ochoty na rozmowę, bo już nic więcej nie powiedział.. Chyba jest zbyt głupi by domyślić się, że mówił o mnie..
              W dwie i pół godziny przejechać odcinek 5 kilometrów - takie rzeczy tylko w Londynie. W końcu wysiadłam pod domem Randall'a. Miałam nadzieję, że jest w domu. Przetarłam rękawem mokre czoło i ziewnęłam, szeroko rozchylając wargi. Jestem padnięta.
              Dźwięk śpiewających ptaków rozszedł się po mieszkaniu, kończąc swoją przygodę gdzieś na drugim końcu. Dzwonek zapowiedział gościa. Nieproszonego gościa, choć mówiłam, że wpadnę później.. Nikt nie otwierał.
               Oparłam się więc o kamienny murek i twarz skierowałam w stronę ruchliwej ulicy. Zachodzące już pomału słońce, odbijało się od szyb pędzących samochodów. Było to miejsce dość głośne i zatłoczone, ale stąd Wicklow wszędzie miał blisko. Widocznie jemu w żaden sposób, to nie przeszkadzało.
              Spojrzałam na zegarek. Wskazówki ustawione punkt równo 18. Nie miałam ochoty czekać tu ani chwili dłużej. Zadzwoniłam ostatni raz. Chyba spodobał mi się kojący dźwięk dzwonka. Znów nikt nie otworzył. Wzięłam więc walizkę do ręki, która zastukała trzy razy, gdy pociągnęłam ją za sobą. Lekki podmuch rozwiał moje włosy, na mokrych - wciąż ciągle - policzkach, poczułam zimny dotyk wiatru. Potrząsnęło mną, dodając nieco energii.
- Carol, czekaj. - odwróciłam się i zobaczyłam bruneta, otulonego w ręcznik od pasa w dół. Przeczesał mokre włosy i uśmiechnął się kusząco. - Przepraszam. Właśnie brałem prysznic.
- Coś długo Ci to szło..
- A Ty jak zawsze naburmuszona. - zadrwił. - Wchodzisz? Bo się rozmyślę. - otworzył szerzej drzwi.
               Przeszłam koło niego, jednak zbyt blisko niż chciałam. Mocny zapach wody kolońskiej Calvina Kleina opatulił moje nozdrza, doprowadzając do małego zawrotu głowy. Zawsze najlepsze perfumy, drogie samochody, imprezy w znanych miejscach. Tylko, że mnie to nie kręci, ale tak dawno z nikim nie byłam..
               Zamieszkałam z Randall'em. Zaczynam wszystko od nowa, teraz wiem jak powinniśmy się zachowywać i jak ze sobą rozmawiać. Najważniejsze jest to, że bardzo dobrze go znam. Miałam dużo spraw do przemyślenia i dużo czasu, żeby to wszystko sobie ułożyć. Zrobiłam to dla własnego dobra.
               Dziś 20 lipiec. Nie czytam gazet, nie oglądam wiadomości, nie słucham radia, nigdzie nie wychodzę. Zaszyłam się gdzieś w wielkim domu. Tak by nikt nie mógł mnie znaleźć.  Myślałam, że żyję, ale wspomnienia bolą, bo nie ma czegoś takiego jak nowy początek, trzeba żyć ze świadomością popełnionych błędów.
               Oparłam się o filar, w ręce trzymając drinka - mieszankę wódki z colą. Mącząc usta w trunku, obserwowałam płynne ruchy, jakie Randall wykonywał pod wodą. Pływał już dobre 30 minut. Ogromny basen był najlepszym dodatkiem w tym domu. Mieścił się w piwnicy i zajmował 2/3 całej powierzchni. Przygryzłam dolną wargę. Sama nabrałam ochoty na kąpiel.
               Odłożyłam szklankę na drewniany blat. Rozpuściłam włosy i odgarnęłam je do tyłu. Zrzuciłam białą koszulkę, zostając w samej bieliźnie. Wskoczyłam do ciepłej, chlorowanej wody wody.
               Podpłynął do mnie Randall, objął w pasie i odwrócił w swoją stronę.
- Tęskniłem za Tobą. - powiedział, gdy nasze twarze znalazły się tuż nad powierzchnią wody. - Nie jest ze mną dobrze, kiedy Cię nie mam.
- Mam ochotę zrobić coś szalonego. - oparłam się o kamienną posadzkę. Dyszałam co najmniej jak pies po godzinnym biegu. - Cokolwiek. - mruknęłam.
- Spokojnie. Mam coś, co Cię rozrusza.  - uśmiechnął się tajemniczo i pocałował mnie w czoło.
               Czego mogłam się spodziewać po chłopaku, który raz udaje dżentelmena, a raz kogoś, kogo nie poznałaby nawet własna matka?
               Siedziałam w łazience na zimnych płytkach. Często to robiłam, więc przyzwyczaiłam się do zimna, które z każdym moim ruchem, jeszcze bardziej przeszywało moje ciało. W ręce trzymałam telefon, który co rusz, zsuwał się z dłoni i spadał na płytki, wydając za każdym razem ten sam dźwięk. Nie rozmawiałam z Kathlyn od tygodnia, mimo, że wiele razy dzwoniła. Bałam się tej rozmowy, więc nigdy nie odbierałam. W końcu jednak sama zdecydowałam się wybrać jej numer. 4 sygnały i dalej nic. Kiedy zrezygnowana już chciałam się rozłączyć, usłyszałam jej smutny głos.
- Carol, gdzie Ty jesteś?! - troska w jej głosie wydała się fałszywa, ale nie miałam podstaw by nie wierzyć, że się martwi. Mimo, że wiele osób dokopało mi mocno.
- To nie ma teraz znaczenia Kat. Chciałam przeprosić za wszystko. Wiem, że chłopaki nie chcą ze mną rozmawiać, ale może Ciebie wysłuchają. - zaczęłam z początku nie pewnie, ale potem już samo poszło. - Powiedz im, że żałuję. I.. W sumie to nie wiem co będzie dalej, ale pamiętaj, że Cię kocham.
- Mówisz tak, jakby coś miało się stać.. Boję się o Ciebie.. - alkohol szumiał mi w głowie, ale wiedziałam co czerwonowłosa do mnie mówi. Nie chciałam, żeby się bała. - Zacznij od nowa, przecież to najlepsze lekarstwo!
                Zawiesiłam na chwilę głos i swoje myśli. Nie chciałam płakać.
- Co u nich? - wypaliłam nagle.
- Nie czytasz gazet? - zapytała. - Dostali trochę wolnego. Nialll wyjechał do Irlandii, Liam i Louis pojechali gdzieś z dziewczynami. - odpowiedziała, zanim jeszcze zdążyłam odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie.
- A Harry?
- Jest w Londynie, ale kiepsko z nim.. Ciągle imprezuje i..
- Nie kończ. - przerwałam jej w połowie zdania.
- Spotkajmy się to wszystko Ci opowiem.
- Nie.. Przepraszam, ale nie mogę. - wydukałam. - Jeszcze raz przepraszam, ale wiesz jak jest.. - rozłączyłam się nim usłyszała, że płaczę. Łzy są oznaką słabości. Łzami pokazuję jak bardzo sobie nie radze, jak cholernie nie rozumiem tego co się wokół mnie dzieje.  
               Zeszłam na dół. W salonie, na czarnym, zamszowych fotelu siedział Wicklow i w palcach obracał małe pudełeczko. Wzdłuż wąskiego korytarza paliły się, ustawione w równym rzędzie, świece. Przyciemnione światła dodawały uroku, tworzyły intymną atmosferę. Na ławie stała butelka czerwonego wina i dwa kieliszki.
                Odłożyłam telefon na stolik tuż obok sofy. W tle leciała piosenka, której nazwy nie znałam. Stanęłam tuż za nim i zawiesiłam się na jego szyi. Rozmasowałam kark.
- Więc, co tam przygotowałeś? - szepnęłam cicho. Podeszłam z drugiej strony i okrakiem usiadłam na chłopaku.
- Najpierw odbiorę moją nagrodę.
- Palant - burknęłam. - Zamknij się już co! - Przybliżyłam twarz do jego szyi, składając lekki pocałunek. Zadrżałam. - No dalej.. - zachęcałam go.
                Wpatrując się w jego brązowe tęczówki, podniosłam ręce do góry. Pomału ściągnął ze mnie swoją koszulkę. Objął mą twarz w dwie ręce, pocałował mocniej, gryząc górną wargę. Poczułam metaliczny smak krwi. Nasze wargi poruszały się w jednym tempie, oddechy przyśpieszały. Palpitacje władały moim sercem, a dreszcze ciałem. delikatnie gładził moje plecy, samymi opuszkami palców. Ma mnie za zimną sukę, którą bądź co bądź uwielbia. Może dlatego, że nie byłam tak łatwa jak jego eks. Do teraz.
                 Kiedy próbowałam oddać się chwili, mój telefon zadzwonił. Piosenka 'Skin', zarezerwowana była tylko dla jednej osoby.

“Połączenie przychodzące od: *Harry ; )*



Jednak nie ruszyłam się z miejsca, wszystko odmawiało posłuszeństwa. Gorący oddech bruneta muskał moją szyję. Nie mogłam złapać oddechu. Zamknęłam oczy, po policzkach spłynęły słone łzy. JESTEM DO DUPY!







*Never again don't leave me!*





__________________________________________________
Taki o... Szkoda słów..
Nie wiem, ostatnio na serio nie potrafię nic napisać. -.-

wiem, ze miałam nie pisać, że m się nie podoba i takie tam..

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    i nie wstaje...
    aż mi znaków zabrakło !
    normalnie ... skąd Ty to dziewczyno bierzesz ?!

    dobra... dawno Ci tego nie mówiłam więc...
    KOCHAM CIĘ ! ^_^

    i błagam... prosze częściej rozdział..wiem że Ci ciężko.. nie masz czasu... ale błagam...
    dla swojego i mojego i wszystkich dobra...
    bo my tu umieramy... a Ty się narnormalniej w świecie znęcasz...
    ach...

    okay... lepiej skończe na tym komentarzu !

    ; *****
     
  •  
     
    miałaś nie pisać o tym... więc lepiej nie pisz, bo serio się z Tobą policze.
    nie dość że czekałam wiecznośc na ten rozdział to jeszcze mi mówi ze jest beznadziejny i szkoda słów... taaa, to co ( teraz cytuje ) ,,popłakałam się jak bóbr ''


    dobra... teraz to co poprawiło mi humor !
    zdjęcia *_________________*
    jejusiu!
    tak przy okazji mówię Ci ze wszystkie już mam na pulpiecie, bo po prostu zgooon .  *_____________*

    Ziallo-Narro-Zarry *________________*
    < haha , jakie połączenie >
    a potem Harry *_____________*
    jejusiu ! to zdjęcie jest glkjnsd;flsgljfghsd

    potem chłopcy i Zayn'a buty ! wszyscy w adidasach a on hahaha ;D mój kochany <3

    też chętnie bym tak klępneła Hazze ;D
    i wszystkich hahah ;D

    Niall w szlafroku ^_^

    a potem chłopcy na scenie i TEN ruch  *_*

    Lou, Hazza i Zayn .. wasze klaty... omomomomomomomomoom *____________*
    taaak, piękne są *_*

    i ten... Zayn *_______________*
    po prostu... aż zaparło mi dech w piersiach... i leżę pod biurkiem
     
  •  
     
    Randall chce odebrać swoją ,,nagrodę''
    w coś Ty się wpakowała Carol !
    błaga ! daj sobie pomóc !

    chcesz zrobić coś szalonego ? o nie... boję się...

    szalone nie oznacza głupie Carol !

    i to zdanie na którym najbardziej płakałam...  ,, Kiedy próbowałam oddać się chwili, mój telefon zadzwonił. Piosenka 'Skin', zarezerwowana była tylko dla jednej osoby.

    “Połączenie przychodzące od: *Harry ; )*” ''
    i tu największy płacz...


    po prostu... nie rozumiem.
    oboje cierpią. Hazza, i Carol ...
    bo nie mają części siebie...
    to boli... cholernie boli ...
    niech wreszcie się ułoży !

    dlaczego żeś nie odebrała !?
    ach tak... nagroda nie może czekać....
    ja wpadnę w depresje...

    on zadzwonił... normalnie... aż się trzęsę...

    mogła odebrać!
    rzucić tego cholernego Randall'a , i powiedzieć wszystko Hazzie !
    to by było najlepsze rozwiązanie.

    przecież Carol.. Ty tak naprawde teog nie chcesz zrobić...

    płacz nie jest słabością ! ludzie tak wyrażają emocję!
     
  •  
     
    popłakałam się....
    płaczę.... i nie wiem co napisać....
    i ta piosenka...
    słucham jej ciągle... i nadal płaczę...

    pierwszy raz... chyba brak mi słów....
    i to dosłownie...

    to wszystko...

    dobra... siedzę jakieś 20 min nad tym komentarzem, nie wiem co napisac....
    dobra... zacznę jak zwykle od początku .

    tak, teraz los przeciwko Carol...
    jak ma sie zawalić.. to wszystko naraz.
    ;___;

    bogaty Randall ... jaki dom !  z basen ? serio ?

    błagam Cię Carol.. nie rób tego...
    ja Cię błagam !
    to będzie najglupsze co zrobisz !

    dzwoniła Kathlyn ! oni się o Ciebie martwią !
    coś się stanie.. tak jak Kath mówiła !
    dlaczego nie chcesz się z nią spotkać!? chociaż w ukryciu ! przed wszystkimi !
    pamiętasz? to jest Twoja Kath !

    hm.. na pewno jej troska w głosie nie była sztuczna ! oni się martwią !  

    świece ? pudełeczko ? własnie ... mam dwa podejrzenia... co to mogło byc.

    zamieszkała z Randall'em... niemądre...
     
  •  
     
    Jest świetny :O chciałabym pisać jak ty ;*
    Nie lubię Randalla... Bardzo nie lubię.
    Olała Harry'ego... Niedobrze ;c
    Wszystko się pokomplikowało i już nie jest ani trochę kolorowo ;c
    Mam nadzieję, że jednak ona da radę to wszystko ogarnąć ;c
     
  •  
     
    Jest boski i nie mogę się doczekać kiedy dodasz  kolejny i co będzie dalej
     
  •  
     
    Ona tak bardzo żałuję ale myślę, że nie naprawi wszystkiego tak szybko choć bardzo by chciała. To nie jest beznadziejne, piszesz lepiej niż niektórzy znani autorzy swoje książki. Naprawdę! Chciałabym aby wszystko wróciło do normy. nie mogę się doczekać kolejnego! (: xx
     
  •  
     
    kocham tooo <3 ♥♥♥♥♥