• Wpisów: 119
  • Średnio co: 17 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:14
  • Licznik odwiedzin: 34 420 / 2158 dni
 
yeahhhh
 
psstt...:                                                           *Rozdział 10.*


*You are mine!*





              Od kiedy Carol wyprowadziła się z domu, zrobiło się strasznie. Niall wyjechał do Irlandii, tłumacząc się złym stanem emocjonalnym i tym, że chce załatwić coś, co męczy go od 4 lat.
              Louis i Liam pojechali do Wolverhampton, zabrali ze sobą dziewczyny i ślad po nich zaginął. No może nie dosłownie.. Codziennie w internecie co rusz natykam się na informacje związane z ich pobytem poza "domem". I w sumie to nie mogę uwierzyć, że ja nadal - choć z zewnątrz - wyglądam normalnie, choć w środku mam kompletne pobojowisko..
              Jednak najbardziej brakuje tu mojej s u n s h i n e.. Wiem, że z początku też źle ją potraktowałam. Tak na prawdę, gdy tu przyjechałyśmy zajęłam się znalezieniem pracy.. I Malikiem. I wiem, że tamto brzmi tak bardzo egoistycznie.. Nie mogę pogodzić się z tym, że ona tak po prostu odeszła, że nikt nie odważył się jej zatrzymać. Gdzie teraz jesteś?
              W domu zostałam tylko ja, Zayn i Harry. Staram się jakoś zapanować nad tym bałaganem, ale nic nie pomaga! Do Harry'ego to nawet Simon nie może dotrzeć. Od 13 lipca zachowuje się jak ktoś całkiem obcy.. Boże dopomóż!
              Wzięłam orzeźwiający prysznic. Nic tak dobrze nie poprawia krążenia jak prosta kąpiel. Gorąca para spowiła całą łazienkę, zaparowały lustra i szklana obudowa prysznica. Jako małe dziecko, zawsze malowałam na nich różne wzorki, które później znikały zmyte przez skroploną wodę. Kiedy gorący strumień oblał moje ciało poczułam uścisk w sercu.. Przecież nie mogę pozwolić, żeby to wszystko od tak rozpieprzyło się jak sterta starych klocków!
              Codziennie po kilka razy dzwoniłam do Carol, ale jak na złość nigdy nie odbierała. Dziś zrobiłam to znów. Jeden raz, drugi, trzeci, kolejny i kolejny.. Echo.
- Przestań męczyć ten telefon! - Zayn postawił szklankę i odwrócił się do mnie. - Zachowujesz się jak..
- A Ty jakbyś się zachowywał, gdybyś nie wiedział co dzieje się z Twoimi przyjaciółmi? - spiorunowałam go wzrokiem. - Ale no tak, Ciebie to nigdy przecież nie spotka..
- Ej!
- Przepraszam. - spuściłam głowę. - Chyba masz rację, za bardzo się denerwuję, ale boję się o nią, co jeśli..
- Przestań tak myśleć. - Przerwał mi wpół zdania.
- Nie mogę.. Nie widzisz, że wszystko się wali? Niall uciekł, Liam i Louis odcięli się, a Harry.. Nic nie robi tylko pije i włóczy się z jakimiś.. A szkoda gadać. - zasłoniłam twarz, miałam już tego serdecznie dosyć. Może i życie w Ardmore Gallan było do dupy, ale nikt mi nie wmówi, że tam było trudniej.
              Malik objął mnie ramieniem. Mogłabym się do niego tak tulić, nie czując niczego prócz ciepła jego ciała.. Rytmicznie uderzające serce, równy cichy oddech na szyi – to uspokaja.. A kiedy wyrwana z azylu powracam z hukiem do szarej rzeczywistości, jedynie w pamięci góruje poczucie naszej bliskości..
               On był tu i na swój sposób starał się mnie wspierać. Choć wiem, że dla niego to przecież też było ciężkie. Nikt nie wiedział co dalej będzie z zespołem. Fani odeszli, zostali tylko Ci najwierniejsi, brukowce nie zostawiały na nich suchej nitki, z Niall'a zrobiono wyrodnego brata.. On nie uniósł tego na swoich barkach.. Zayn za to starał się udawać twardziela, że opinia publiczna nie robi na nim żadnego wrażenia. Może i na zewnątrz na takiego wyglądał, ale ja zdążyłam poznać, kiedy i on nie daje sobie z tym rady.
              Wróćmy trochę wstecz, do pamiętnego wyjścia na dyskotekę. Tam właśnie poznałam tego prawdziwego Malika, romantycznego, zabawnego, co najważniejsze, szczęśliwego. Nie tego, którego kreuje cały świat. Na dyskotece zerwał z Perrie. Dlaczego? Myślę, że to moja wina. Mimo, że on przekonuje, albo stara się mnie przekonać, że tak nie jest. Uważa, że taka sytuacja tak czy inaczej znalazła by swoje miejsce, nawet gdybym nie pojawiła się w jego życiu. Po prostu dłużej nie mógłby udawać, że tworzą szczęśliwą parą. Czy mogę mu wierzyć?
               Kolejny raz wyszliśmy na miasto. Nie, nie na spacer, czego oczywiście w życiu bym nie odmówiła. Jak zwykle szliśmy szukać Harry'ego. Pijanego 21-latka, który zachowuje się jak rozpieszczony bachor!
               Na mieście go nie było, ale mieliśmy jeszcze jedną opcję, gdzie mógł przebywać. Topić smutki w wódce potrafi każdy, ale trzeba mieć też miejsce, gdzie to robić można. Takim miejscem okazał się dom Ed'a Sheeran'a. Jednego z jego tak zwanych kumpli po fachu. Ed zawsze wiedział kiedy powiedzieć stop, czego nie można powiedzieć o Styles'ie. Szatyn potrafił upić się do nieprzytomności i odzyskać ją dopiero po 20 godzinach ciężkiego snu, oczywiście nie obyło się też bez wizyt w toalecie.
               Wyciągnęliśmy Harry'ego na dwór. Ledwo trzymał się na nogach, domyślam się, że gdyby nie oparł się o drzewo, już dawno zaliczyłby bliskie spotkanie z chodnikiem. Oddychał dość szybko i mamrotał coś pod nosem. Malik patrzył na niego z wielkim politowaniem, jakby wiedział co czuje i co właśnie myśli. Kiedy już chciałam wytknąć mu wszystko co tylko przyniesie mi ślina na język, zadzwonił mi telefon. Ku mojemu zdziwieniu na wyświetlaczu pojawiło się imię Carol. Zdążyłam kilkakrotnie ściągnąć kciuk z zielonej słuchawki, zanim w końcu Zayn spokojnie zrobił to za mnie i przyłożył telefon do mojego ucha. Wzięłam głębszy oddech, już na samym początku za bardzo się zestresowałam. Odeszłam od chłopaków, bym spokojnie mogła namówić przyjaciółkę do powrotu. W tym czasie może Mulat w końcu przemówi do pustej głowy swojego przyjaciela.
- Carol, gdzie Ty jesteś?! - wypaliłam nagle, szybko, a co najważniejsze bardzo zdecydowanie.
- To nie ma teraz znaczenia Kat. Chciałam przeprosić za wszystko. Wiem, że chłopaki nie chcą ze mną rozmawiać, ale może Ciebie wysłuchają. - wsłuchiwałam się w jej głos, który wydawał się dziwny. Nigdy nie poznawałam jej, gdy rozmawiałyśmy przez telefon.
- Powiedz im, że żałuję. I.. W sumie to nie wiem co będzie dalej, ale pamiętaj, że Cię kocham.
- Mówisz tak, jakby coś miało się stać.. Boję się o Ciebie.. - zadrżałam niespokojna o to co może się wydarzyć. - Zacznij od nowa, przecież to najlepsze lekarstwo! - Jednak Carol nie odważyła się nic dopowiedzieć. Od razu zmieniła temat. To był jej najlepszy sposób na wybrnięcie z sytuacji, która jej nie pasuje.
- Co u nich? - wypaliła.
- Nie czytasz gazet? - zapytałam. - Dostali trochę wolnego. Nialll wyjechał do Irlandii, Liam i Louis pojechali gdzieś z dziewczynami.
- A Harry? - mogłam się domyśleć, że o niego zapyta. Była inna niż wszystkim się wydawało. Nie znali jej tak dobrze jak ja. Ale o czym ja mówię, skreślili ją, nie znając prawdziwej przyczyny. Nie mówię, bo mi też do końca niczego nie wyjaśniła, ale była moją przyjaciółką i po mimo wszystko to było dla mnie najważniejsze.
- Jest w Londynie, ale kiepsko z nim.. Ciągle imprezuje i..
- Nie kończ. - przerwała mi.
- Spotkajmy się to wszystko Ci opowiem.
- Nie.. Przepraszam, ale nie mogę. - odpowiedziała. - Jeszcze raz przepraszam, ale wiesz jak jest.. - nagle głos w słuchawce umilkł. Rozłączyła się! Świnia jedna, pomyślałam, ale jak ja zachowałabym się w takiej sytuacji?
             Wróciłam do chłopaków, opowiedziałam im całą rozmowę.. Zayn się przejął, ale Harry? Wybuchł śmiechem, a ja już nie wytrzymałam!
- Słuchaj! - pogroziłam mu palcem. - Co Ty sobie wyobrażasz? Zachowujesz się jak małe dziecko skrzywdzone przez los! Myślisz, że tupniesz nogą i możesz wszystko? Zapomnij! Nie interesuje mnie co Ty tak naprawdę masz do Carol, ale Twoim zasranym obowiązkiem jest jej pomóc wyjść z tego bagna, w które wpakowała się też przez Ciebie!
- A Ty to niby co? Święty anioł?
- Nie, ale nie o mnie teraz chodzi! Ludzie popełniają błędy, ale zasługują na drugą szansę, nawet gdy zrobią coś najgorszego. My dajemy ją Tobie, jesteśmy z Tobą, gdy Ty nie przejmujesz się niczym, chlejesz ile chcesz, zataczasz się, robisz złą opinię sobie i zespołowi! Dostajesz tą drugą szansę za każdym razem.. - w moich oczach zebrały się łzy. Pękłam jak bańka mydlana. - Ludzie wybaczają sobie, mimo, że to nadal boli.. - odwróciłam się do Zayn'a i schowałam twarz w zakłębieniu między ramieniem a szyją. Brunet opuszkami palców gładził moje plecy, próbując uspokoić.
- I jest jeszcze coś.. - przerwałam.
- Co?! - wykrzyczał. Zeszklone oczy, wypieki na policzkach, spierzchnięte usta. Płacze on czy alkohol? Nie odpowiedziałam. W tym czasie Harry zdążył wyciągnąć telefon i z pamięci wybrać numer. - Co robisz?
- A jak myślisz? Czy to takie trudne? Dzwonię do niej!
- Nie odbierze.. - odpowiedziałam obojętnie i odeszłam stamtąd. Dojście do chłopaka zabrało mi zbyt dużo sił. Byłam zmęczona.
- Hej! Kathlyn! Nie odchodź ode mnie.. - brunet uśmiechnął się miło i pocałował mnie w czoło. - Nigdy nie zostawiaj mnie samym! Zrozumiano? - zaśmiał się.
- Jasne. - wydukałam. Pomogę Ci Carol.. Nawet jak Harry nic nie zrozumiał..



*What did you do?!*






__________________________________________________
Jest dziesiątka! :) miłego czytania. :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Biedaczek z tego Harrego. Rozumiem ich ale w pewien sposób starałabym się pomóc Carol tak jak Kaithlyn. Dziewczyna to wspaniała przyjaciółka. Pododbało mi się jak at starała się dotrzeć do Harrego. Teraz najważniejsze - czy on to zapamięta, zrobi z tym cokolwiek? Tak jak wspomniała maalik.pinger.pl/ jesteś fenomenalna! Podziel się talentem! Z niecierpliwością czekam na wyjście z tej sytuacji lub kolejne problemy. Na pewno coś wymyślisz! (: xx ♥
     
  •  
     
    to tak... cały rozdział należał do Kathlyn ! haha, yeaah ! ^_^

    czyli to było cofnięcie się w czasie... hm... oryginalne ! normalnie jestes fenomenalna ! ale to wiesz ! ^_^
    hm... zaskoczyłaś mnie.. myślałam że będą dalsze losy ... wiesz.. po tym WYDARZENIU z Randall'em  -.-
    normalnie.. jak o tym myślę mam trzęsiawke. !
    Kathlyn ! musisz to wszystko ogarnąć!
    przetłumaczyć im wszystkim co mają zrobić!

    dyskoteka... Zayn zerwał z Perrie.
    nie przez Kat? dawno by to zrobił ? związek dla publiki ;D wredna ja.
    to oni są już razem?
    hm.. chyba nie ;D

    Harry ! Ty idioto !
    ugh! ogarnij się człowieku !
    jak tak możesz ! alkohol nie pomoże w problemach !

    ratuj Carol ! może Ciebie Harry posłucha !

    haha, ale Kat mu dogadała!
    i dobrze mu tak !

    kurde..że Carol się tak rozłączyła ! ona nie może tego zrobić !
    wiem, wiem to już było...
    ale  ciągle mam nadzieje ...

    to też było.. ale kurde ! mogła rzucić wszystko i odebrać ten cholerny telefon !
     
  •  
     
    Twoje opowiadanie sprawia, że kocham ich jeszcze bardziej... nie wiem jak to robisz, ale rób tak ze mną częściej O.o
    Nieważne... xd
    Rozdział... nie chce pisać, że jest genialny itd bo wiem, że to wiesz chociaż się do tego nie przyznajesz ;P
    Harry, Harry... Co ty ze sobą robisz ;c ?
     
  •  
     
    Aż chcę się więcej czytać dodaj szybko bo jest boski
     
  •